21.05
2016

20 sposobów na spędzenie dnia offline


Pamiętacie nasz tekst sprzed kilku dni o realności marzeń o wybyciu w dzicz (KLIK!)? Zastanowiliście się może przy jego okazji, czy trudne byłoby dla Was spędzenie dnia offline? I czy w ogóle możliwe? W erze smartfonów, zyskaliśmy mnóstwo udogodnień w korzystaniu bez przeszkód z sieci. Ale zarazem staliśmy się jej niewolnikami.

Tak, jesteśmy na bieżąco z informacjami, natychmiastowo dostajemy powiadomienia o nowych mailach czy lajkach na Fejsie, szerujemy, skrolujemy, komentujemy, odpisujemy. Ale te możliwości powodują, że dzień offline staje się prawdziwym ewenementem, rodzajem rzadkiego luksusu. Sama dbam o to, by takowy sprawić sobie choć raz w tygodniu. Zwykle w niedzielę. I Wam to polecam.

 

censorship-610101_960_720Inaczej nie damy rady być offline? Trudno, niech będzie tak

 

Dlaczego warto spędzić dzień offline?

Informacje na bieżąco, powiadomienia, słowa, zdjęcia, bycie na bieżąco z życiem znajomych, kolekcjonowanie lajków – czy to naprawdę niezbędne? Zastanówmy się: czy coś nas nie omija? Zaserwujmy sobie choć raz na szansę na odzyskanie prawdziwej ciszy i spokoju. Na próbę. Sprawdźmy, jak to jest na 100% przeżywać to, co jest naprawdę ważne – nasze realne życie.

 

Co nam przeszkadza być offline?

Postanowienie to najprostsza rzecz, ale praktyka przekonuje mnie, że bez zadbania o pewne przygotowanie do takiego dnia, nasze najlepsze postanowienia mogą spełznąć na niczym.

Pierwszą sprawą zatem o jaką musimy zadbać jest dopięcie wszystkich ważnych spraw na ostatni guzik. Jeżeli bowiem jakiś pilny służbowy mail zmusi nas do połączenia się z siecią, bardzo łatwo może to zakończyć się sztampowo: już się połączyłam? to jeszcze szybko Pudelek, nowe wpisy na ulubionych blogach, wyniki wyścigów konnych, no i Facebook oczywiście, Facebook.

Drugą istotną kwestią, której nie można zapominać jest zabezpieczenie się przed pokusami. Jeżeli uznacie, że to konieczne, możecie schować komputer do szafy. A co z telefonem? Ja stawiam na hamujące aktywność w sieci aplikacje. Quality Time monitoruje czas poświęcony na daną aplikację. Dzięki AppDetox ograniczam manię zbyt częstego sprawdzania statystyk: po trzech uruchomieniach w ciągu dnia Google Analytics, aplikacja zostaje zablokowana.

 

autumn-1031273_960_720Zabrany ze sobą? Ale tylko jako telefon i aparat fotograficzny, to starczy

 

20 praktycznych sposobów na spędzenie dnia offline

Co jest najczęstszą przyczyną tracenia długich godzin w sieci? Cóż, nuda! Jeżeli dzień z internetem jest dla nas czymś po prostu oczywistym, niełatwo będzie nagle odnaleźć się w takim, który tego wielogodzinnego czynnika wypełniającego nam dzień brak.

Jakie sposoby ja wypróbowałam? Przytoczę 20 najbardziej banalnych, a zapominanych.

  1. Spacer. Zamiast buszowania po świecie wirtualnym poznawanie tego rzeczywistego? Przypomnijcie sobie, jakie to przyjemne i wartościowe. Spacer – tak, nawet w niepogodę – pozwoli zebrać myśli, dotleni mózg, zainspiruje, odpręży. Zupełnie inna jakość niż wciskanie kolejnych linków!
  2. Lektura. Jak często nie ma na nią czasu? Odpoczynek od sieci i nagle jest go mnóstwo! Choć w ten jeden dzień zamieńcie blogi na od dawna czekającą książkę.
  3. Czas na zaległości! Co krzyczy o naszą uwagę już od miesiąca? Projekt fotograficzny? Naprawa kranu? Spotkanie ze znajomymi? Dzień bez sieci to idealny moment na nadrobienie tych zaległości.
  4. Czas dla bliskich. Macie poczucie niedosytu bycia ze sobą w roboczym tygodniu? W dzień offline zdobędziemy mnóstwo czasu, którego zwykle nie starcza na to, by w spokoju pogadać i się pośmiać, pobyć ze sobą.
  5. Jogging. Dotlenienie, napełnienie dobrą energią, czas dla własnych myśli, no i nabranie kondycji – czy to nie cenne?
  6. Joga. Wyciszenie, gibkość, skupienie się na sobie – dajcie sobie czas na poczucie, jakie to uzależniające.
  7. Generalne porządki. Mało pociągające? Ale nikt nie zaprzeczy, że od czasu do czasu warto.
  8. Zapanowanie nad swą szafą. Uwzględnijcie, że będzie to długofalowa korzyść!
  9. Coś pysznego? Może ciasto? Zawsze jest na to za mało czasu? Nie wtedy, gdy zrobicie sobie wolne od sieci.
  10. Wizyta w dobrej restauracji. Tak, na pewno na to od czasu do czasu zasługujemy. I to z deserem!
  11. Tajemniczy schowek. Przyznajcie się – macie taki junk drawer? Miejsce, w którym zalegają pokłady różnych różności nie wiadomo czemu i komu służących? Każdy czas jest dobry, by się z nimi rozprawić!
  12. A może pojemnik pełen skarbów? U mnie to biżuteria. W Was może być co innego, choćby skrzynka z narzędziami… i całą masą zbędności. Precz z nimi! Naprawdę każdy czas przyda się na oczyszczenie z nadmiarów.
  13. Dobry film albo… bajka. Ja „Potwory i Spółkę” mogę oglądać codziennie. A Wy? Od dawna myślicie o tym, że wzbiera w Was chęć na przypomnienie sobie jakiegoś dawnego hitu? A może kusi Was jakaś nowość?
  14. Galeria albo muzeum. Tak, można je odwiedzać nie tylko przy okazji wycieczek! Cudze często chwalimy, swego nie znamy – i Wy poznajcie ofertę własnej miejscowości!
  15. Album ze starymi zdjęciami. Robimy mnóstwo zdjęć, a kiedy je oglądamy? Przekonajcie się, jak piękne macie wspomnienia.
  16. Kreatywne robótki. Obraz? Sukienka? Szalik na drutach? A może zapomniana sztuka kaligrafii? Książka? Dajcie sobie szansę i rozwijajcie swe talenty. Kto wie, co z tego wyniknie?
  17. Wielkie prasowanie. Nie ma to jak świeża, wyprasowana pościel po długim dniu. Naprawdę! A jak umilić sobie prasowanie? Może z ulubioną płytą w tle?
  18. Bliższa lub dalsza wycieczka. Poznajcie okolicę, może obfituje w nieznane nam jeszcze atrakcje – albo takie, do których zawsze wrócicie? A może wyskoczyć gdzieś dalej?
  19. Muzyka na 100%. Niech nie będzie tylko tłem do codziennych czynności, doceńcie jej kunszt, oddajcie się kontemplacji. Analiza każdego dźwięku, instrumentu, emocji – poznajcie naprawdę swe ulubione płyty.
  20. Do góry brzuchem. Tak, czasem trzeba. Zwłaszcza, że mamy z tym cały czas problem. Nauczmy się odpoczywać!

 

Zainspirowani? Mam nadzieję. Więcej inspiracji do tego, by swobodniej i pełnej żyć szukajcie tam, gdzie pokazuję, jak przebiega moja droga do minimalizmu: KLIK!


Na co dzień - tłumacz i lektor hiszpańskiego, po godzinach - autorka bloga Droga do minimalizmu, na którym dzieli się swoimi doświadczeniami z upraszczaniem życia. Upodobaniem do prostoty i posiadania mniej zaraża nie tylko czytelników, ale także męża i córeczkę, którzy wspierają ją na wyboistej, ale radosnej drodze do minimalizmu.