24.06
2019

Jednorazowe środki higieniczne? Uważaj na pułapki!


Pojawienie się na rynku jednorazowych środków higienicznych, zwłaszcza tych dedykowanych kobietom w czasie menstruacji, bez wątpienia zrewolucjonizowało nasze życie. Jednak za komfort i wygodę przychodzi nam płacić wysoką cenę. Jednorazowe środki higieniczne są nie tylko obciążeniem dla środowiska, ale i zagrożeniem dla naszego zdrowia!

Problematyczna uprawa

Jednym z głównych surowców wykorzystywanych do produkcji jednorazowych środków higienicznych jest bawełna, będąca jedną z najważniejszych roślin uprawnych. To właśnie bawełna odpowiada na ok 50% światowego zapotrzebowania na tekstylia, a w powszechnym odbiorze uchodzi ona za ekologiczną i przyjazną środowisku – nic bardziej mylnego! Konwencjonalna uprawa bawełny wiąże się z ogromnymi nakładami wody (ok 29 tys. litrów wody na kilogram bawełny) i środków ochrony roślin. Szacuje się, że odpowiada ona za nawet 25% światowego zużycia insektycydów. Ponadto, uprawy bawełny przyczyniają się wyjałowienia gleby, skażenia wód i niszczenia okolicznych ekosystemów.

Nie tylko aspekt środowiskowy uprawy bawełny, ale również ten społeczny może budzić wątpliwości. Uprawa bawełny angażuje ok 300 milionów pracowników na całym świecie, jednak wielu z nich stanowią dzieci, które szczególnie mocno narażone są na negatywne skutki pracy w styczności ze środkami ochrony roślin.

Bawełna swą popularność zawdzięcza szerokiemu wachlarzowi możliwości zastosowania – począwszy od odzieży i akcesoriów, przez tekstylia użytku domowego takie jak ręczniki i pościel, po środki higieniczne takie jak patyczki do uszu, płatki kosmetyczne, wkładki higieniczne, podpaski i tampony. Szczególnie w przypadku ostatniej z wymienionych grup produktów, a zwłaszcza środków higieny kobiecej, które mają długotrwałą styczność z błonami śluzowymi okolic intymnych, uzasadnione wątpliwości rodzi masowe stosowanie środków ochrony roślin. Badania potwierdziły, że w jednorazowych środkach higieny osobistej takich jak tampony czy podpaski często występuje glifosat, główny składnik Roundup’u, herbicydu stosowanego przy uprawie bawełny.

Rośnie góra odpadów

Szacuje się, że przeciętna kobieta w ciągu swojego życia zużywa od 8 tys. aż do 17 tys. sztuk jednorazowych podpasek i tamponów. Globalnie składa się to na 45 miliardów sztuk środków higienicznych zużywanych w ciągu zaledwie jednego roku. Zużyte tampony i podpaski w żaden sposób nie poddają się recyklingowi przyczyniając się do powiększania składowisk odpadów, a w konsekwencji dokładają swoją cegiełkę do pogłębiania zmian klimatycznych.

Problematyczne są zwłaszcza wkładki higieniczne i podpaski, które dodatkowo zawierają warstwy tworzyw sztucznych takich jak polietylen i polipropylen, a także poliakrylowe absorbenty utrudniające i wydłużające degradację odpadów. Również aplikatory oraz opakowania środków higienicznych wykonane z tworzyw sztucznych, produkowane i wyrzucane masowo, dodatkowo pogłębiają nasilający się problem zanieczyszczenia plastikiem.

Niebezpieczne dodatki

Ale sama bawełna to nie jedyny problem przy wyborze idealnego środka higienicznego, kolejną pułapką może być sam skład podpasek czy tamponów, który według prawa nie musi być podany na opakowaniu! Pierwszym składnikiem, potencjalnie podrażniającym jest związek zapachowy, a konkretnie mieszanka różnych związków zarówno pochodzenia naturalnego jak i syntetycznego. Spośród wielu składników wyróżniono 26 o najwyższym potencjale alergennym, najczęściej spotykanymi są Cinnamaldehyde oraz Cinnamyl Alcohol, jednak osoby z wrażliwą skórą mogą odczuwać nieprzyjemne skutki nawet od pozornie bezpiecznych związków zapachowych.

Warto zadać sobie pytanie po co stosuje się związki zapachowe w produkcji materiałów higienicznych? Wbrew pozorom nie mają one do końca na celu poprawę naszego samopoczucia, służą również do maskowania naturalnego zapachu podpaski po jej wyprodukowaniu. Za śnieżnobiały kolor powierzchni odpowiada wybielanie chlorem warstwy zbudowanej z celulozy i włókniny polimerowej. W trakcie tego procesu mogą wytwarzać się toksyczne dioksyny oraz związki do nich podobne (dioxin-like compounds – DLCs), ponadto w środkach higienicznych wykryto również obecność innych, potencjalnie szkodliwych związków min styren, chlorometan, chloroetan, chloroform czy aceton. Nie bez winy pozostają również środki klejące stosowane do umieszczania podpaski w miejscu, które mogą powodować kontaktowe zapalenie skóry.

Ostatnim zagrożeniem jest warstwa chłonna, która ma nam zapewnić uczucie suchej skóry. Zwykle składa się ona z poliakrylanu sodu, który w procesie produkcji może być skażony kwasem akrylowym – chociaż jego dawka jest niewielka to wystarczy do naruszenia naturalnych barier skóry, a stąd krok do podrażnień!, Sama masa może być również skażona rakotwórczymi ftalanami – używanymi w procesie zmiękczania (plastyfikacji) materiałów polimerowych, służących za wypełnienie naszych podpasek.

W poszukiwaniu lepszych rozwiązań

Alternatywą dla tradycyjnych podpasek i tamponów, których produkcja oparta jest na konwencjonalnie uprawianej bawełnie, są środki higieniczne wyprodukowane z certyfikowanej organicznej bawełny. Jednym z certyfikatów zapewniających środowiskową i społeczną odpowiedzialność jest Global Organic Textile Standard (GOTS), a uprawa spełniająca jego wyśrubowane kryteria skutkuje wyprodukowaniem surowca wolnego od pestycydów, herbicydów, metali ciężkich, formaldehydu czy wybielaczy zawierających chlorki i bromki. Certyfikowane uprawy poddawane są także regularnym, restrykcyjnym i – często niezapowiedzianym – kontrolom.

Na polskim rynku środki higieniczne wyprodukowane z organicznej certyfikowanej bawełny znajdziemy m.in. w ofercie firmy MASMI. I chociaż certyfikat GOTS jest jednym z najbardziej restrykcyjnych to MASMI może pochwalić się także innymi oznaczeniami, świadczącymi o wysokiej jakości produktów. Dotyczą one nie tylko gotowych wyrobów, ale także etyki związanej z produkcją (potwierdzoną również przez certyfikat ICEA – Environmental and Ethical Certification Institute) i gwarantują nam, że produkt jest wolny od bawełny bielonej chlorem oraz domieszek pulpy celulozowej, nie zawiera perfum oraz innych substancji, a proces produkcji był kontrolowany pod kątem ilości możliwych  odpadów. Na opakowaniu są to min. oznaczenia Cotton 100% Certyfikowana Bawełna Organiczna czy Certyfikat Nordic Swan. Warto szukać tych oznaczeń przy codziennych wyborach produktów higienicznych czy tekstylnych!

Część certyfikatów, takich jak certyfikat Vegan znanych jest nam z wyrobów kosmetycznych i gwarantuje, że produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. Tymczasem informacja o braku testów na zwierzętach dostarcza nam informacji, że produkt jest wolny od niepotrzebnego cierpienia (tzw. Cruelty free).

Produkty takie jak tampony, podpaski czy wkładki higieniczne nie tylko uhonorowane są certyfikatem GOTS, są biodegradowalne, hipoalergiczne, ale ponadto nie zawierają takich dodatków jak syntetyczne absorbenty, perfumy, chlor, dioksyny czy parabeny, które mogłyby przyczyniać się do podrażnień czy alergii. Dzięki temu nie tylko zapewniają one komfort i wygodę, których tak bardzo potrzebujemy w „te dni”, ale pomagają nam również zadbać o środowisko naturalne, własne zdrowie i bezpieczeństwo. Kto by pomyślał, że taka mała rzecz tak wiele zmienia?

Tekst powstał we współpracy z marką Yovee oraz portalem Czytamy Etykiety Kosmetyków.

Dla czytelników przygotowaliśmy rabat w wysokości 40% na zakupy z kodem “VIP” na http://www.biobeauty.pl/.  Kod trzeba wpisać po skompletowaniu całego zamówienia w dziale kasa. Jest ważny przez miesiąc