18.01
2012

Start-up: ekowarzywniak Vegebox


Wszystkich zainteresowanych ekologiczną żywnością i zdrowym stylem życia zapraszamy do zapoznania się z ekowarzywniakiem Vegebox. O tym, dlaczego zamawianie przez Internet świeżych warzyw ma sens, opowiada Łukasz Dippel, twórca serwisu.

Co to za biznes?

Warzywa– Internetowy ekowarzywniak. Dostarczamy warzywa, owoce, zioła, jajka i przetwory z upraw ekologicznych wprost do domu klienta, a co najważniejsze – tego samego dnia, którego zostały odebrane od rolników. Działamy na terenie Warszawy i okolic. Jak do tej pory dostawy są raz w tygodniu – w każdy czwartek. W pozostałe dni pracujemy nad tym aby wszystko poszło OK.

Skąd pomysł? Co Was zainspirowało?

– Będąc z wizytą u mojego kolegi z roku w Oxfordzie zauważyłem, że zamawiają oni paczki z warzywami. Co prawda nie z dostawą do domu, ale do ustalonego miejsca np. biblioteki, z której pracownicy naukowi je sobie odbierają. Pomyślałem, że to super pomysł. Niedługo po powrocie z Anglii spotkałem mojego drugiego kolegę z roku Radka Michalskiego, który jak się okazało już od dłuższego czasu nosił się z zamiarem zajęcia się handlem żywnością ekologiczną. Nie wspomniałem – jesteśmy absolwentami Międzywydziałowych Studiów Ochrony Środowiska.

Do kogo chcecie trafiać?

– Trafiamy do tych, którzy nas poszukują. Wiele osób narzeka na brak świeżych warzyw ekologicznych w Warszawie. Te w sklepach leżą często wiele dni, a wybór jest mały. Klientami są przede wszystkim rodziny z małymi dziećmi, wegetarianie, weganie, a także osoby lubiące gotować i poszukujące ciekawych, niedostępnych nigdzie indziej składników, takich jak stare odmiany jabłek, mizuna, musztardowiec czy dynia makaronowa.

Co jest innowacyjnego w Waszym biznesie?

– Udaje nam się realizować rzecz dość trudną: dostarczamy warzywa klientom tego samego dnia, którego zostały odebrane od rolnika. Wszystko co sprzedajemy, ma certyfikat żywności ekologicznej. Ofertę uzupełniają jaja od kur z wolnego wybiegu i zielononóżek, a także przetwory. Kiedy klient otwiera paczkę, aż bije z niej zapach świeżych ziół, warzyw i owoców. Innowacją jest też to, że staramy się minimalizować wpływ przedsięwzięcia na środowisko. Współpracujemy z rolnikami z województwa mazowieckiego i łódzkiego – dzięki czemu towar nie robi zbędnych kilometrów i zostawia niewielki odcisk.

Jak przebiega realizacja?

– Nie mamy patentów – jedyny patent to ciężka praca, mobilność, stały kontakt z rolnikami i klientami, reagowanie na zmiany pogody, nieprzewidziane sytuacje. Staramy się też korzystać z uwag klientów. Jestem mile zaskoczony entuzjastycznym przyjęciem z ich strony. Pozytywne reakcje sprawiają, że mam poczucie, iż robimy dobrą robotę. Pomaga mi to patrzeć w przyszłość. Dla mnie to przede wszystkim duże doświadczenie. Mam możliwość realizacji pomysłów. Często porównuję Vegebox do gry strategicznej – różnica jest taka, że tutaj w porównaniu do „strategii” to co „wyklikam” muszę zrealizować – jeśli zamówię marchewkę to czy pada czy świeci słońce – trzeba ją odebrać. Nie mogę wyłączyć komputera, zapisać, a do następnego etapu przejść jutro. Muszę cały czas działać, reagować, wdrażać, odpowiadać. Ktoś pewnie powie, że to normalne w biznesie – to prawda, ale wcześniej nie prowadziłem własnej firmy, więc nie do końca wiedziałem, jak to jest.

Jak widzicie swój biznes za 5 lat?

Vegebox– Chciałbym, aby Vegebox nie był identyfikowany wyłącznie z Warszawą i okolicami. Mam nadzieję, ze w przyszłości stworzymy sieć obejmującą także inne miasta, a produkty będą pochodzić z odpowiadających im okolic. Chciałbym, aby w stworzenie takiego systemu włączyło się dużo małych gospodarstw ekologicznych – dzięki temu uzyskalibyśmy różnorodność produktów, a system stałby się bardziej stabilny.

Jak promujecie swój biznes?

– Przede wszystkim pocztą pantoflową, zwaną też „marketingiem szeptanym”. Bierzemy udział w niektórych kiermaszach promujących ekologię, takich jak Dzień Ziemi. Rozdajemy na nich ulotki, gdzie nasza działalność budzi duże zainteresowanie. Założyliśmy też stronę na Facebooku. Było też o nas kilka wzmianek w prasie, ludzie piszą o nas także na forach dyskusyjnych wielu portali społecznościowych. Wychodzę z założenia, że zamiast skupiać się na agresywnym marketingu, lepiej skupić się na poszukiwaniu nowych dostawców i produktów, które według mnie są najlepszą reklamą.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, gdzie szukać lokalnej żywności, zobacz sprawdź tutaj.

Źródło: Fpięć.pl