07.08
2016

Dzikie pszczoły – wartościowa przyjaźń, nawet gdy brak miodowej premii


Pszczoły w dzisiejszej rzeczywistości nie mają lekko. To żadna nowina, pisaliśmy o tym już niejednokrotnie. W tej sytuacji każde działanie na rzecz ratowania pszczół jest cenne. Ale zadbać trzeba nie tylko o pszczoły miodne. Dzikie pszczoły są też naszymi sprzymierzeńcami, mimo że nie zyskujemy od nich miodu.

Co zagraża pszczołom? Chemizacja rolnictwa opartego na szkodliwych dla owadów pestycydach, ocieplenie klimatu, wirusy pszczelego paraliżu, które wykryto w Izraelu i Kaszmirze, a nawet nasze telefony komórkowe – KLIK! Dodajmy do tego jeszcze warrozę, chorobę wywoływaną przez małego pajęczaka, a zyskamy przegląd realiów z życia pszczoły.

 

pszczoła murarka 2Murarka – nie użądli, będzie zapylać nie oddalając się nadto – cenny rezydent w ogrodzie!

 

Co stanie się, jeżeli pszczoły będą nadal wymierać?

„Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia” stwierdził rzekomo Albert Einstein. Najprawdopodobniej nie jest to niczym innym, jak urban legend, zatem przyjrzyjmy się faktom. Pszczoły i trzmiele są najbardziej zorganizowanymi na świecie koloniami zapylaczy. Uprawy tzw. roślin owadopylnych bez nich staną pod znakiem zapytania. A zaznaczyć tu trzeba, że dotyczy to aż trzech czwartych upraw na świecie. Niektórzy twierdzą, że wymarcie pszczół nie oznaczałoby końca świata, nisza jakoś by się wypełniła, jak w przypadku innych gatunków, które bezpowrotnie odeszły. Kłopotom z wyżywieniem ziemskiej populacji, jakie wywołałby brak pszczół, trudno jest jednak zaprzeczyć. Sztuczne zapylanie? Tylko jak miałoby się ono odbywać? Brak gotowych technologii, urządzeń czy firm, ciężko ogarnąć nawet myślą nakłady finansowe, które pochłonąłby rozwój takiej gałęzi gospodarki – póki co, jesteśmy bez reszty zdani na owady, a te są w poważnych tarapatach.

 

Dzika pszczoła? Cenny gość naszego ogrodu!

Dlaczego lękamy się pszczół? Oczywiście z powodu ich żądeł. Dzika pszczoła, taka jak murarka, żądlącej broni nie posiada. Ma to związek z nieprodukowaniem przez nią miodu, do którego obrony służy żądło. W efekcie jest zupełnie niegroźna dla człowieka, a bardzo pożyteczna. To doskonała zapylarka. To właśnie praca oraz opieka nad potomstwem zajmuje całe jej życie.

W niektórych regionach naszego kraju występują znaczne niedobory pszczół do zapylania –  zmniejsza się liczba pasiek, a zasięg wynajmu rodzin pszczelich do zapylania upraw jest niewielki. W tej sytuacji 450 gatunków dzikich pszczół, które żyją w naszym kraju, może potężnie wspomóc nasze plony. Porwać się bez doświadczenia na założenie pasieki to karkołomne wyzwanie. Ale zaprosić do swego ogrodu murarki może każdy z nas.

 

domek dla murarkiPrzykładowy dom dla murarek – nie zajmie wiele miejsca, nie jest to wyzwanie rangi pasieki

 

Jak zostać hodowcą murarek?

W naturze murarka gnieździ się w suchych łodygach roślin, w trzcinie lub w opuszczonych przez inne owady chodnikach w drewnie. Jeżeli chcemy, aby żyjące dziko pszczoły zechciały osiąść na stałe właśnie u nas, trzeba zwabić je sztucznym miejscem do gniazdowania, które możemy przygotować z drewnianych kloców z wywierconymi otworkami lub pustych łodyg roślin, głównie trzciny pospolitej. Takie gniazda, zwane też pułapkowymi, umieszczamy w miejscach naturalnego występowania pożądanych gatunków pszczół.

Można też uciec się do innego sposobu i przygarnąć murarki na etapie ich życia “kokonowego”. Istnieje możliwość zakupu specjalnych pakietów zawierających i same kokony, i trzcinowe rurki, w których murarki będą zakładać swe gniazda. Do czasu osiągnięcia właściwej temperatury powietrza, kokony przetrzymuje się w chłodzie, a następnie przenosi się w miejsce zabezpieczone przed opadami oraz łakomstwem ptaków, które mogą przetrzebić naszą hodowlę, nim zacznie ona bytowanie w ogrodzie. Po wylęgu murarki natychmiast opanowują ogród i możemy cieszyć się efektami ich pracy zbierając obfity plon z zapylonych przez nie roślin.

Gdy nadchodzą pierwsze jesienne chłody, gniazda zdejmujemy i umieszczamy w chłodnym miejscu, znów zabezpieczając przed zawilgoceniem oraz ptakami owadożernymi i gryzoniami. Zimą kontrolujemy zasiedlenie gniazd rozcinając trzcinę, przeprowadzamy selekcję kokonów i znów przechowujemy wydobyte kokony w chłodzie – idealnym rozwiązaniem jest lodówka.

Podsumowując – hodowla murarek nie jest wielkim wyzwaniem, korzyści z ich obecności są wielkie, a ryzyko, że przedsięwzięcie nie wypali, znikome. Murarki nie będą oddalać się nadto od miejsca, w którym umieścimy ich gniazda, nie pokąsają nikogo znajdującego się w pobliżu, a po zakończeniu prac zapewnią nam ciągłość hodowli, składając w gniazdach jaja, które następnie – jak to murarki – zamurują mieszanką piasku z gliną, zwilżoną śliną. Naszym zadaniem jest zapewnienie im bezpieczeństwa.


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.