06.06
2016

Rojnik murowy poleca się na balkon i parapet


Rojnik murowy nie należy do roślin specjalnie popularnych w naszych kuchniach. Ba, wydaje się, że póki co na jego zdrowotnych właściwościach poznali się jedynie Holendrzy – dodają oni bowiem jego liście do sałatek. Dla reszty świata rojnik to przede wszystkim nieodłączna część ogrodowego… skalniaka. Czy są jakieś powody, by uważać, że jego zdrowotne właściwości nie ograniczają się jedynie do cieszenia swym widokiem naszych oczu? Niewątpliwie!

Dawno temu rojnik uważano za dar od boga Jowisza – mury i dachy domów nim porośnięte stanowiły najlepszą polisę ubezpieczeniową w obliczu burz, piorunów, ognia i czarów. Nic dziwnego zatem, że król Karol Wielki nakazał go sadzić na wszystkich chatach. W ten sposób chciał on zapewnić pomyślność swojemu mocarstwu. Ciekawe, czy równocześnie zdawał on sobie sprawę z bardziej przyziemnych (i lepiej udowodnionych) właściwości rojnika…

Natychmiastowa skuteczność

Rojnik – podobnie jak aloes – należy do roślin gruboszowatych, a jego sok stanowi najlepszą pierwszą pomoc w przypadku uszkodzeń skóry. Wystarczy jego liście przyłożyć w miejscu oparzenia, zadrapania, ukąszenia przez owady czy oparzenia przez pokrzywę. Świetnie sprawdzi się też w  usuwaniu odcisków. Przyłożenie do nich liści na kilka godzin przed zabiegiem znacznie ułatwi zdejmowanie zrogowaciałego naskórka. Ponadto, okłady przyczynią się również do złagodzenia bólów reumatycznych i nerwobóli.

houseleek-123129_960_720

Pogromca bakterii

Oprócz właściwości regenerujących i przyspieszających gojenie się ran, rojnik murowy charakteryzuje się także działaniem bakteriobójczym. Z jego liści można wycisnąć sok i stosować z powodzeniem w nieżytach jamy ustnej i gardła – także przy anginie i przy aftach. Świetnie sprawdzi się on również w parodontozie i innych chorobach dziąseł. Ponadto rojnik w postaci odwaru z liści stosowany doodbytowo może wspomóc terapię żylaków odbytu i usuwanie pasożytów układu pokarmowego.

Prostota uprawy

Rojnik murowy jest rośliną, od której swoją przygodę z uprawą ziół należałoby rozpocząć – jego wymagania nie są bowiem specjalnie wygórowane. Sama nazwa komunikuje przecież, że może on rosnąć nawet na murach. Koniecznym warunkiem dla jego wzrostu jest właściwie tylko odpowiednie nasłonecznienie. Jeśli kamienne naczynie wypełnimy glebą (idealnie, jeśli będzie ona sucha i  zasadowa), a w niej umieścimy różyczkę rojnika i postawimy na słońcu, możemy być pewni, że wkrótce pięknie nam się ona rozwinie. Wtedy pozostaje nam tylko zrywać największe liście i wyciskać z nich sok albo postawić na zrywanie młodych, które będziemy dodawać do sałatek. Wszystko w zależności od potrzeb.

Bez wątpienia warto mieć rojnik murowy na podorędziu – dzieci już szaleją na placach zabaw, komary ruszą do ataku niebawem, a wejść w pokrzywy w czasie wyprawy na łono natury też nietrudno. Chorobotwórcze bakterie również na wakacje się nie wybierają. Nie ma zatem na co czekać, trzeba wysiewać!


Psycholog i dietetyk, która nie znosi być określana „psycholożką” i „dietetyczką”. Przed laty w praktycznym zastosowaniu wiedzy zawodowej upatrzyła sobie receptę na szczęśliwe życie. Teraz już jednak wie, że żadna to recepta, ale poszukiwań nie porzuca. Obecnie zgłębia zastosowanie psychoterapii poznawczo-behawioralnej - znaleźć ją można pod adresem http://www.duszaicialo.eu. Wierzy, że nic nie dzieje się bez powodu, a szukanie pozytywnych aspektów w każdej sytuacji to najlepsza gimnastyka dla umysłu i balsam dla ducha.