31.08
2016

Dzieci wracają do szkoły? Czas na wrotycz!


Tak i ja to napiszę, choć to żadne odkrycie: rok szkolny zaczyna się. Ale może jako pierwsza uświadomię Wam coś, co tylko pozornie nie ma związku. Początek roku szkolnego to powód, by zaopatrzyć się we wrotycz. Nie macie go jeszcze? To zaplanujcie wyprawę po niego choćby jutro, gdy dzieci nie posiedzą w szkole zbyt długo.

Wrotycz ma dość niejednoznaczną opinię. Dlaczego? Jego działanie może być trujące. Wszystko jednak zależy od spożywanej dawki. W rozsądnych ilościach wrotycz może zaszkodzić – ale nie nam, a ciałom obcych, które opanowały nasz organizm!

 

tansy-1561647_960_720

 

Czy trudno rozpoznać wrotycz?

Raczej wątpliwe, by ktoś nie skojarzył tego kwitnącego od końca lipca do września żółtego chwastu. Malutkie żółte kulki zebrane w baldachy rosną na łodydze o długości 50cm –1m, ozdobionej podłużnymi, drobnymi, strzępiastymi listkami. Wrotycz można spotkać w zasadzie wszędzie, nie ma wielkich wymagań glebowych.

 

Kiedy, co i jak? Wrotyczowe ABC

Materiałem zielarskim jest ziele, kwiaty oraz owoce. Ziele wrotycza zbieramy przed i w czasie kwitnienia rośliny – sezon trwa zatem od maja do czerwca. Uzyskany materiał roślinny suszymy krótko wieszając po kilka gałązek w ciemnym, suchym i przewiewnym miejscu lub – jeżeli nie dysponujemy takimi warunkami – susząc go w ogrzanym do 40 stopni piekarniku.

Po wysuszeniu mielimy całość – u mnie służy do tego stara, ręczna maszynka do mięsa z dużymi otworami. Po rozdrobnieniu wkładam roślinny materiał do słoja i chowam go w ciemne miejsce.

Kwiaty wrotycza zbieramy w czasie kwitnienia, czyli od lipca do września. Z racji na ich zbicie mogą pojawić się trudności w powolnym suszeniu. Ja idę zatem na łatwiznę i używam otwartego na oścież piekarnika nagrzanego do 40 stopni, przy czym wysuwam często blachę, by proces suszenia nie był zbyt gwałtowny. Po krótkim pobycie w piekarniku wrotyczowe kwiaty przekładamy do słoja, który zamykamy szczelnie i odstawiamy w ciemne miejsce.

Owoc wrotycza zbieramy we wrześniu i październiku.

Co ma jednak wspólnego wrotycz z rozpoczęciem roku szkolnego? Teraz o tym.

 

Właściwości lecznicze wrotyczu

Jeżeli napiszę Wam, że wrotycz słynie głównie ze swych właściwości przeciwpasożytniczych, czy stanie się jasne skojarzenie go z powrotem do szkoły? Wrotycz radzi też sobie świetnie z grzybami, wirusami, bakteriami i pierwotniakami. Działa wykrztuśnie, przeciwzapalnie, przeciwbólowo, silnie napotnie i przeciwgorączkowo, dlatego herbatki wrotyczowe sprawdzą się przy pierwszych symptomach grypy czy przeziębienia.

Stosować go też możemy jako środek uspokajający i nasenny. Warto też wspomnieć, że pobudza apetyt, zwalnia akcję serca, reguluje miesiączkowanie i wypróżnienia.

Czy to nie dość powodów, by zgromadzić go na rok szkolny?

 

Jak używać wrotyczu?

Wrotycz możemy używać jako napar, nalewkę, intrakt oraz olej.

Jak sporządzić to pierwsze? Napar wrotyczowy powstaje z 2 łyżek kwiatów lub kwiatów i ziela, zalanych 2 szklankami wrzątku i odstawionych na 20 minut.

My, dorośli, pijemy taki napar 3-4 razy dziennie po 100ml, a w przypadku chorób o ostrym przebiegu (wysoka gorączka czy tępienie pasożytów) dawka będzie wynosić 150ml naparu 3 razy dziennie lub 200ml raz dziennie na czczo.

Dla naszych milusińskich spożywane 3-4 razy dziennie dawki wyglądają, w zależności od wagi, następująco:

  • 20-25 kg – 28-35 ml,
  • 30-35 kg – 42-50 ml,
  • 40-45 kg – 57-64 ml.

Leczenie wrotyczem powinno trwać od 5 – 7 dni.

Uwaga! Jest jedna grupa osób, która wrotyczu powinna absolutnie unikać: kobiety w ciąży oraz karmiące.

A cała reszta, zwłaszcza ta dorosła… Może chcielibyście poznać nieco wrotyczowych receptur? Może sporządzić nalewkę? Jak to zrobić i używać przeczytacie tutaj: KLIK!

Ziołowe czary babajAGI niezawodnie skupią się też na oleju z wrotyczu. Musicie po prostu zaglądać i być na bieżąco – i to nie tylko z wrotyczem: KLIK!


Dumnie stąpa po swojej ścieżce życia, zwanej macierzyństwem. Czuje się spełniona w roli kochającej żony. Programistka z przypadku, babajAGA z zamiłowania. Swoją przygodę z zielarstwem rozpoczęła po narodzinach córki. Przygoda przerodziła się w wielką pasję i sposób na życie. Czerpie niesamowitą przyjemność z dzielenia się swoimi doświadczeniami z innymi. Właścicielka bloga Ziołowe czary babajAGI.