12.09
2016

Wegepodróże: Chorwacja


Są wśród nas takie osoby, które zawsze i wszędzie będą potrafiły się odnaleźć, a jedzenie to dla nich nie problem. Są jednak i takie, dla których nawet wyjazd do rodziny czy teściów to powód do stresu i szybkiego gotowania zapasów do pudełek podróżnych. I nie ma tutaj zupełnie znaczenia, czy jesteśmy weganami, czy wegetarianami. Jak więc poradzić sobie z wyjazdem w zupełnie nieznane miejsce za granicą? Przed Wami zupełnie subiektywny opis wyjazdu wege na Istrię w Chorwacji.

Chorwacja to ostatnimi czasy dość popularny kierunek, a jednak mam wrażenie, że niewiele się o niej mówi w kwestii kultury. Potrafilibyście wymienić jakieś charakterystyczne dania chorwackie? No właśnie… Na pierwszy ogień: Ćevapčići! Cóż to? Ano rodzaj kiełbaski. To może coś z drugiej karty menu? Rybka? Owoce morza? Talerz mięs? A może prsut – suszona szynka, kolejne danie typowe dla Chorwacji? Jest jeszcze potrawa, która pełni równocześnie rolę elementu krajobrazu – opiekane na rożnie w całości świnie i/lub owce. No, to zaczynamy.

 

split-1585465_960_720W zwykłych restauracjach znajdą coś tylko wegetarianie

 

Jedzenie na mieście

restaurant-artha-porecCo robić? Najlepiej iść pooglądać w morzu (żywe) rybki, delfiny i kraby, zaczerpnąć głęboki oddech i uzbroić się w cierpliwość, kiedy szukamy obiadu. To może chwilę zająć… Pomocny będzie oczywiście Trip Advisor, ale równie skuteczne może okazać się przejrzenie menu wystawionych na zewnątrz restauracji. Trip Advisor bowiem wspomina o… aż jednej wegańskiej restauracji na Istrii. To bistro Artha w miejscowości Porec – jeżeli ktoś z Was był, niech da znać, mnie niestety się to nie udało. Nie udało nam się także wypróbować drugiej na liście restauracji w kategorii „vegetarian friendly” (Tipico w Rovinj) – konieczne okazały się rezerwacje. Nawet jeśli wydaje nam się, że na pewno znajdziemy gdzieś miejsce do siedzenia, warto poświęcić chwilę w ciągu dnia na znalezienie restauracji, która rzeczywiście nam się spodoba, żebyśmy nie wylądowali gdzieś, gdzie jedynym wegetariańskim daniem będą frytki. Co też się zdarza.

filename-tipico-034-jpgWegetarianie odnajdą się na Istrii raczej łatwo – każda restauracja oferuje przynajmniej ze dwa-trzy obiadowe dania bez mięs. W większości są to oczywiście ukochane przez wszystkich sałatki, rzadko zupy, ale oprócz tego różnego rodzaju makarony, także z popularnymi w Chorwacji truflami. Miłośnicy pizzy też nie będą zawiedzeni – pizze występują bowiem w niemal każdym lokalu i w takim bogactwie różnorodności, że gwarantuje to wegetarianom spory wybór. A ciasto jest zazwyczaj cieniutkie, włoskie, znacznie częściej natrafimy na porządną pizzę niż w Polsce. Bywają także naleśniki (w Chorwacji nazywane palacinki, pycha!), jeśli mamy ochotę na coś słodszego. Dla zdesperowanych pozostaje „poskładanie” obiadu z różnorakich przystawek i dodatków – frytek, sałaty, pieczonych ziemniaczków, warzyw z grilla i tym podobnych.

A co z weganami? Tu może być już trudno, jeśli ktoś nie ma ochoty przez cały wyjazd stołować się we wspomnianym Artha. Nie udało mi się znaleźć ani jednego dania dedykowanego specjalnie dla wegan  (nie licząc wspomnianych już „składanek”) oprócz wegańskiego burgera z fasoli w jednej z kawiarni w Labinie (Velo Kafe – niestety nie dowiedziałam się, czy bułka oraz sos także są wegańskie, czy może jednak danie jest wegetariańskie). Dla spragnionych ochłody wegan jest jednak dobra wiadomość – przy restauracji Galija w Crikvenicy dostaniemy, oprócz zwykłych lodów na gałki, także kilka wegańskich smaków sorbetowych! Porcje są duże, nasycone owocami, naprawdę pyszne i zdecydowanie warte spróbowania.

 

jam-1168054_960_720Warto odwiedzać stragany z miejscowymi specjałami

 

Jedzenie w domu

Dla osób bardziej wybrednych albo zniechęconych pozostaje gotowanie w domu, do czego pewnie duża część z Was i tak jest przyzwyczajona… Na szczęście wszelkiego rodzaju markety są dostępne na każdym kroku, a wśród stoisk z pamiątkami znajdziemy też takie, na których kupimy świeże owoce i warzywa. Warto także wykorzystać chorwackie składniki, takie jak trufle czy miejscowa oliwa z oliwek. Wegetarianie mogą skusić się na różnego rodzaju regionalne sery, w tym kozie i owcze, albo miody o wielu smakach (na przykład malinowy albo jabłkowy). Obie grupy mogą także skorzystać z dobrodziejstwa miejscowych win, piw albo alkoholi w typie rakii. Ucieszą się także kawosze, bo Chorwacja to kraj kawą płynący (i to dobrą kawą – nawet ta przeciętna dorównuje porządnym kawom robionym w Polsce; rzadko jednak trafia się wegańska opcja dla mleka).

 

market-664057_960_720Chorwackie skarby – i dla wegan, i wegetarian coś się znajdzie

 

A oprócz jedzenia?

Warto nacieszyć się słońcem. Poprzyglądać pływającym swobodnie wśród ludzi rybkom w morzu albo (z daleka!) wielkim meduzom. Uważać na kamieniach, bo łatwo się poślizgnąć… i nadepnąć kraba, których jest tu całe mnóstwo, malutkich i ciut większych. Jeśli jedziemy autem, na pewno zobaczymy także mnóstwo owiec i krów, w większości wypasanych na ogromnych zielonych pastwiskach. Przyjemnie jest też wybrać się w podróż statkiem, by o zmierzchu lub o świcie zobaczyć delfiny – zupełnie wolne od człowieka, zoo czy innych SeaWorldów. Być może ktoś z Was będzie miał także ochotę przejechać się konno – w pobliżu większości miast znajdują się stajnie, które oferują nie tylko klasyczne jazdy, ale także wycieczki nad wodę, a nawet kąpiele w morzu z końmi!

Ucieszą się także właściciele psów – bardzo dużo osób przyjeżdża do Chorwacji z czworonogami. W wielu miejscach zwierzaki cieszą się dużą przychylnością. Nie ma przeszkód, by wraz z ludźmi weszły do restauracji czy na plażę, oczywiście na smyczy. Znaleźliśmy także miejsca, gdzie psy w określonych godzinach mogą się kąpać w morzu, a także kilka półdzikich plaż, które w ogóle nie regulowały tej kwestii.

Chorwacja to piękne, pełne zabytków miejsce. Czy przyjazne dla wegan? Raczej umiarkowanie, w mniejszym stopniu niż Polska. Ale to nie znaczy, że nie warto się tam wybrać! Być może dzięki temu artykułowi Istria będzie Wam trochę mniej straszna? Koniecznie napiszcie, jakie są Wasze doświadczenia z podróży!

 

Izabela Smętek – Pisze z miłości do zwierząt i z miłości do samego pisania. Na co dzień redaktorka i korektorka, zapalona joginka, studentka anglistyki, a ostatnio do poczytania na blogu Otwartych Klatek.

Zdjęcia: tripadvisor.com,tripadvisor.com