12.09
2016

Kto wyhoduje zimą swoją sałatę?


Na pewno ja. I na pewno ktoś z Was. Tak, tak. Jakkolwiek wydaje się to nieprawdopodobne, zapewniam, że własna zielenina w najciemniejszym okresie sezonu jesienno-zimowego, jest w Waszym bliskim zasięgu. Jak to możliwe? Dwa słowa: Green Farm. Unieście też wzrok wyżej, na baner u góry strony. Tak, o naszą wspólną ekomapę chodzi.

Japończycy – prawda, że to niezwykły naród? Nie wspinają się na taborety i drabinki, tylko pilotem opuszczają szafki w dół. Usypiają swe dzieci w elektronicznych kołyskach, które można odpowiednio zaprogramować w zależności od predyspozycji niemowlęcia. O ich toaletach można by napisać niejeden poemat, a to, że mają windy zamontowane nawet w domach jednopiętrowych, dopełnia całokształtu: Japończycy to naród kochający wygodę i bezkompromisowy. Tylko oni mogli wymyślić Green Farm.

Kto powiedział, że mieszkając w mieście mamy mieć ograniczony dostęp do świeżej zieleniny, co do której dobroczynnego działania nie mamy żadnych wątpliwości? Kto z kolei może narzucić nam wyrzeczenie się domowej hodowli sałaty i aromatycznych ziół tylko dlatego, że nastaje ciemny sezon, w którym roślinom tym doskwiera brak światła? Japończycy nie godzą się na takie ograniczenia. I dlatego wymyślili Green Farm.

 

13653245_538696692989632_1181710183399247870_oGreen Farm – nie tylko zielone warzywa!

 

Green Farm na pierwszy rzut oka? Hmm… Akwarium? Takie skojarzenia cisną się nieuchronnie, zwłaszcza, że szklarenka, w której już wyrośnie uprawiana roślinność, jest efektownym elementem dekoracyjnym. Ale nie o urodę w Green Farm tylko chodzi, ona jest rodzajem miłego efektu ubocznego. Tu liczy się głównie zastosowanie praktyczne. A praktyka uprawy roślin jadalnych w domu nawet w środku zimy? Rzecz nie do pogardzenia dla tych, którzy tęsknie wyczekują na przednówku wiosennych nowalijek, przymykając oczy na zawarty w nich ładunek środków chemicznych.

Jest więc i pięknie, i praktycznie. A że Japończycy maczali w tym palce, musi być też wygodnie. Uprawa bez ceremonii siania, pikowania, przesadzania i w ogóle bez brudzenia się ziemią? Jasne! W Green Farm umieszcza się nasiona i już stamtąd więcej ich nie rusza. Sięga się tam dopiero w momencie, gdy chcemy spożyć wyhodowaną roślinę. No i żadnej ziemi. To uprawa hydroponiczna. Nasze zioła, sałata albo i rośliny ozdobne, jeżeli ktoś do tego chce wykorzystać szklarenkę, rośną po prostu na wodzie z odrobiną nawozu. Żadnej ziemi! Żadnych doniczek. Elegancko, wygodnie, ale przede wszystkim zdrowo.

 

62-4-1Plon? Już po trzech tygodniach

 

Jak ta domowa farma radzi sobie z brakiem światła słonecznego? W połączeniu z systemem wentylacji oraz pompą wodną, warunki naturalnego środowiska imituje oświetlenie ledowe. Za oknem zatem może trwać w najlepsze bura jesień lub niekończąca się zima, u nas w mieszkaniu jest zielono.

Moja Green Farm dotarła do mnie w środę po południu, a w czwartek uroczyście dokonaliśmy pierwszego zasiewu. Nasze pierwsze plony mamy zebrać z mieszanki sałat. Chwila na chirurgiczną precyzję  przy umieszczaniu nasion (dokonuje się tego na specjalnym panelu unoszącym się na wodzie, w którego otworach umieszcza się tampony z waty, a na nich nasiona), mnóstwo ekscytacji dziecięcej, no i odpalanie. Teraz już wszystko będzie działo się samo. Nam pozostanie śledzić w napięciu ten reality show. Ja zaś powrócę jeszcze z jakąś relacją na jego temat. A potem pochwalę się plonami. Już po dwóch dniach wszystkie znaki na niebie i ziemi (a dokładnie na wacikach w szklarence) wskazują, że takowe powinny być.

 

unspecified

 

No dobrze, ale co to ma z Wami wspólnego? Być może więcej niż myślicie. W naszej redakcji na swych właścicieli czeka jeszcze jedna szklarenka Green Farm. Do kogo będzie należeć?

Dokładnie tydzień temu pokazaliśmy Wam naszą mapę Polski przyjaznej naturze: KLIK!. Jeżeli na nią spojrzycie, zobaczycie, że nie jest pusta. Są na niej miejsca, które można polecić jako przyjazne naturze. Sprawdźcie, jak wiele spośród nich jest w Waszej okolicy albo tam, gdzie lubicie spędzać wakacje. Czegoś brakuje? Dajcie nam znać! Czekamy. Piszcie na adres: mapa@ulicaekologiczna.pl.

Osobie wskazującej nam najwięcej lub zachęcającej najciekawiej obiecaliśmy bardzo atrakcyjną nagrodę. Jako świeża posiadaczka Green Farm sądzę, że szklarnię rodem z Japonii można za taką właśnie nagrodę uznać. Tak, Green Farm może trafić do każdego z Was!

 

green-farm-slow-101-1200x480

 

Póki co, wrzesień rekompensuje nam wszelkie niedostatki lata. Ale nie zmienimy nieuchronnego: słońce już zachodzi szybciej, brzegi wielu liści drzew zaczynają się przebarwiać. Chcecie zmierzyć się z zimą z własną zieleniną pod ręką? Pomagajcie nam wypełniać naszą wspólną mapę, wygrywajcie moc naszych nagród, wygrajcie Green Farm!

Dla wszystkich ciekawych naszej głównej nagrody więcej szczegółów tutaj: KLIK!


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.