30.12
2013

5 x „NIE” dla butelkowanej wody


Co reklamują roznegliżowane panie i panowie postury Tarzana w sceneriach nieskazitelnej natury? Drogą, często gorszą od kranówki, przyczyniającą się do niszczenia środowiska… wodę butelkowaną.

Media nakreśliły nam obraz wody butelkowanej jako produktu, który może być podawany nawet najmłodszym dzieciom. Okazuje się jednak, że ten powszechny produkt potrafi przynieść więcej strat niż zysków.

Etykiety jak pocztówki

Badania przeprowadzone na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej „Przemysł Rozlewniczy” ukazują, że świadomość konsumentów dotycząca zakupów jest wyjątkowo niska. Zaledwie 14 proc. badanych kieruje się przy zakupie składem mineralnym. Oglądając etykiety, zwracamy uwagę na wodospady i potoki górskie, zapominając o drobnym druczku podającym skład. Co więcej każdą wodę butelkowaną określa się mianem „mineralnej”, tymczasem istnieje ważny podział na: wody naturalne mineralne, wody naturalne źródlane oraz wody mineralizowane (zwane również stołowymi).

Z kolei organizacja Environmental Working Group stwierdziła na podstawie 170 przeanalizowanych etykiet, że jedynie trzy przedstawiały jednoznacznie z jakiego źródła pochodziła woda, jakimi metodami została oczyszczona, i jakim zabiegom poddana. Statystyk i badań przyciemniających krystaliczny wizerunek wody butelkowanej niedługo będzie tyle, ile samych butelek. Największy cień rzuca badanie przeprowadzone w 2009 roku przez Marketing Corporation. Okazało się wówczas, że 47,8 proc. wody butelkowanej pochodzi z miejskich wodociągów.

Utoniemy w butelkach…

W Earth Policy Institute (EPI) – waszyngtońskiej organizacji ochrony środowiska – zwrócono uwagę na rosnącą popularność wody butelkowanej. Emily Arnolds, autorka raportu, stwierdziła, że „nawet tam, gdzie można bezpiecznie pić wodę z kranu, wzrasta popyt na wodę butelkowaną – powstają zbędne odpady i zużywana jest ogromna ilość energii”. Trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę sposób dostarczania wody. Raport EPI wskazuje na fuzję wydajności i ekologii jedynie w przypadku sposobu dostarczania wody kranowej. Woda butelkowana często zwiedza pół świata zanim dotrze do celu. Wymaga to ogromnych nakładów paliwa kopalnego, a kwestię 1000-letniego recyklingu jednej butelki wciąż pozostawia pod znakiem zapytania.

… albo wypijemy szklankę zdrowego rozsądku

W 2008 roku Ken Livingstone, ówczesny burmistrz Londynu, wypowiedział wojnę butelkowaniu wody. Stwierdził, że mieszkańcy jego miasta powinni zastanowić się nad wyborem tańszej i przyjaznej naturze wodzie z kranu. Jego obliczenia wskazywały na to, że woda butelkowana jest 300 razy bardziej szkodliwa i 500 razy droższa od zwykłej kranówki. Do apelu dołączył brytyjski minister środowiska Phil Woolas, który powiedział w BBC, że produkcja butelkowanej wody jest „moralnie nie do przyjęcia”. Z BBC wiąże się równie ciekawa historia – niedawno obliczono, że w ciągu 12 miesięcy na wodę butelkowaną wydano tam ok. 400 tys. funtów. Na zarzut o marnowanie pieniędzy publicznych i zatruwanie środowiska odpowiedział rzecznik BBC, obiecując wdrożenie polityki ekologicznej oraz zastąpienie wody z butelek innymi rozwiązaniami.

 

Pomysły na wodę

Metod na butelkowy bigos jest naprawdę sporo. W kuchni można zainstalować filtr. Inwestycja zwraca się bardzo szybko, a w eksploatacji nie jest wymagająca. Wodę można również pozyskać z osiedlowych źródełek i przynosić w 5-litrowej butelce. Z kolei zwierzątkom domowym na pewno nie zaszkodzi woda gotowana. Wymienionych pomysłów nie musiałem długo szukać – wszystkie znajdują zastosowanie w moim domu. A gdy woda już nam zdrowia doda – warto, abyśmy pomyśleli o edukacji sąsiadów i bliskich.

5 x „NIE” dla butelkowanej wody, 3.7 out of 5 based on 14 ratings

poeta, prozaik, felietonista. Publikował między innymi w „Portrecie”, „RED”, „Migotaniach, przejaśnieniach”, „Arteriach”, „Pro Arte”, „Czasie Kultury”, „Gazecie Olsztyńskiej”; twórca bloga mechanizmsekundy.blogspot.com.