29.08
2011

Bioróżnorodność z perspektywy talerza


Jeśli termin „rolnicza bioróżnorodność” wciąż brzmi dla ciebie obco, to najwyższy czas to zmienić. Oto 5 rzeczy, które musisz o niej wiedzieć oraz 5 rzeczy, które możesz dla niej zrobić.

Przez ostatnie 110 lat człowiek bezpowrotnie utracił 95 proc. odmian roślin i gatunków zwierząt, które uprawiał i hodował do tej pory. Oznacza to, że różnorodność genotypów, z których czerpiemy jako konsumenci, w zastraszającym tempie ubożeje. Jeśli myślisz, że ten fakt ma mały wpływ na twoje życie, udowodnimy ci jak bardzo się mylisz. I to w dodatku z perspektywy talerza.

1) Talerz monotonny.

jabłkaNaukowcy podają, że 12 odmian roślin i 5 ras zwierząt to 70 proc. codziennego pożywienia współczesnego człowieka. W naszym jadłospisie dominuje ryż, kukurydza, pszenica i ziemniaki. W obrębie tych odmian również nie mamy wielkiego urozmaicenia. Pod koniec lat 50. w Chinach istniało blisko 8000 gatunków ryżu, dziś uprawia się tam zaledwie 50. W czasie ostatnich 80 lat w Meksyku wyginęło 80 proc. znanych tam gatunków kukurydzy. Włosi, znani z miłości do jedzenia i jedni z najważniejszych twórców Slow Foodu, nie skosztują już nigdy właściwie żadnych starych odmian pszenicy, cebuli, pomidorów, sałaty i grochu, którymi raczyli się jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. Wszystkie te straty, które poniósł człowiek, są wynikiem uprzemysłowienia rolnictwa, które trwa od połowy  XX wieku. Jego kołem napędowym jest optymalizacja procesu produkcji (a nie hodowli czy uprawy!) żywności. Rasy zwierząt i odmiany roślin są selekcjonowane ze względu na takie cechy jak szybkość wzrostu, wydajność czy przydatność w uprawie i hodowli przemysłowej. Te, które nie spełniają tych wymogów, są marginalizowane – co często prowadzi do ich wyginięcia.

2) Talerz pełen związków chemicznych.

Optymalizacja produkcji żywności, która pociąga za sobą zmniejszenie bioróżnorodności w rolnictwie, ma jednak wysoką cenę. Wystarczy przyjrzeć się kwestii hodowli zwierząt. Większość ras rodzimych (czyli te, które powstały i były przez lata hodowane na danym terenie) nie nadaje się do hodowli w trybie przemysłowym. Mimo że są przystosowane do miejscowych warunków środowiskowych, odporne na stres i choroby, charakteryzują się długowiecznością, wysoką płodnością, w ich miejsce hodowcy wybierają zwierzęta „naukowo udoskonalone”. Rasy te radzą sobie w hodowli, w której nie dba się o wypas na wolnym powietrzu, dostęp do świeżego pożywienia oraz naturalny przyrost. Jednak pozbawienie ich naturalnych warunków do życia powoduje, że zwierzęta nagminnie chorują (z powodu ich stłoczenia w pomieszczeniach o epidemię bardzo łatwo) często już od urodzenia, a z powodu małej puli genowej są coraz słabsze. Wszystko to powoduje, że muszą być intensywnie leczone (w tym za pomocą antybiotyków), a także szprycowane specyfikami na przyrost masy oraz tuczone wysokobiałkową paszą. Wiele z tych substancji ląduje następnie na twoim talerzu wraz z produktami pochodzenia zwierzęcego.

3) Talerz ubogi.

Podobnie jak zwierzęta, tak i rośliny uprawne podlegają tym samym „prawom rynku”. Przemysłowe rolnictwo nie dopuszcza sytuacji, w której zbiory lub plony mogłyby być niepewne. Producenci żywności uważają, że rozwiązaniem problemu jest rezygnacja z upraw wielu rodzajów i odmian roślin na rzecz upraw monokulturowych. Tak powstają gigantyczne pola kukurydzy (znane nam z amerykańskich filmów, zwykle tych o kosmitach) czy wielohekatrowe upraw soi, w których prym zaczyna wieść Brazylia. Zarządzanie uprawą jednej odmiany roślin umożliwia mechanizację całego procesu.  I tak są one masowo nawadnianie (co ma katastrofalny skutek dla środowiska), chemicznie nawożone i opryskiwane. Ten typ uprawy nie tylko obniża jakość zbóż, warzyw i owoców, które trafiają na twój talerz. To również olbrzymia strata dla naszego podniebienia, które może nie doświadczyć bogactwa smaków, jakie oferuje nam tradycyjne rolnictwo. Dzięki niemu w Polsce wciąż możemy jeść jabłka, które różnią się kształtami, kolorami skórki, strukturą miąższu, soczystością czy smakiem. Tej różnorodności nie doświadczą już właściwie Niemcy czy Austriacy, z których sadów, a tym samym i talerzy zniknęły dawne odmiany jabłek.

4) Talerz pusty.

uprawaBioróżnorodność to nie tylko rewia smaków, ale również bezpieczeństwo żywnościowe. Wydawać się może, że w dobie nadprodukcji taniej żywności głód nie zajrzy nam w oczy. Wyobraźmy sobie jednak, że uprawy soi w Brazylii czy ryżu w Chinach dotyka klęska nieurodzaju lub choroba. Ponieważ są to uprawy monokulturowe, straty są gigantyczne. Brak tych produktów, które są podstawą wyżywienia miliardów ludzi,  może być katastrofą w skali globalnej. Jak bioróżnorodność może nas uchronić przed tym niebezpieczeństwem? Wystarczy zaczerpnąć z  mądrości naszych dziadków, którzy wiedzieli, że nie mogą w swoim gospodarstwie uprawiać jednego gatunku rośliny, bo zachwianie pogody czy atak szkodników może pozbawić ich zapasów żywności. Dlatego uprawiali wiele różnych roślin (jeśli nie wzejdzie marchew, to może uda się zbiór pietruszki), różnicowali ich odmiany (któraś z trzech zasadzonych  odmiany fasoli na pewno wyda obfity plon) i korzystali z lokalnych genotypów (te ziemniaki uprawiane są tutaj od wieków i nie straszne im wiosenne przymrozki, charakterystyczne dla tego rejonu). Producenci żywności negują mądrość ludową, masowo stosując środki chemiczne, które wydają się rozwiązaniem wszystkich bolączek.

5) Talerz utracony.

Czy można zrobić mus do szarlotki z tego zielonego okrągłego produktu, który w supermarketach sprzedawany jest pod nazwą jabłko? Czy z hiszpańskich truskawek można zrobić marmoladę? Pewnie można, ale to co uzyskasz nie będzie miało wiele wspólnego z tym specjałami, których smaki pamiętasz z kuchni mamy czy babci. Jeśli sadownicy przestaną uprawiać szarą renetę, a wszystkie rodzime odmiany truskawek zostaną wyparte przez owoce, których najważniejszą cechą jest to, by nie rozgniatały się w transporcie, to twoje dzieci tradycyjne potrawy polskiego stołu będą znać tylko z książek.

warzywaJeśli powyższe argumenty spowodowały u ciebie dreszcz przerażenia, wiedz, że nie wszystko jeszcze stracone. Polska wciąż jest bioróżnorodna! Nad tym, aby taka pozostała, a także by przywrócić do łask wymierające gatunki i odmiany, pracuje wiele organizacji pozarządowych. Ale nie pozostawiaj całej pracy w ich rękach. Co możesz zrobić?

  1. Pytaj o odmianę warzyw i owoców, które kupujesz. Dociekaj od jakiego gatunku kur pochodzą od których pochodzą jajka, które wybierasz. Taka postawa to znak dla sprzedawców, a co za tym idzie dla producentów żywności, że zależy ci na różnorodnych produktach. Może poza tym sprzedawca na prośbę: „Poproszę 2 kg ziemniaków” odpowie elokwentnie: „A do czego są potrzebne? Bo mam taką odmianę, która nadają się do robienia frytek, taką z  której świetnie udaje się pure i taką, z której najlepiej wychodzi sałatka ziemniaczana”.
  2. Zapamiętuj nazwy swoich ulubionych warzyw i owoców oraz tych, które były często używane w twojej rodzinie lub regionie, z którego pochodzisz. To pozwoli ci pielęgnować rodzinne tradycje kulinarne i powracać do smaków z dzieciństwa.
  3. Chroń stare zadrzewienia. Jeśli zdarzy ci się kupić działkę, na której rosną stare drzewa owocowe, krzewy lub inne rośliny uprawne postaraj się w miarę możliwości zachować je. Jeśli jest to niemożliwe, spróbuj przekazać dalej ich sadzonki lub nasiona, aby zapewnić przetrwanie temu genotypowi.
  4. Delektuj się różnicami. Podróżując po Polsce, zatrzymuj się w różnych miejscach i kupuj owoce i warzywa u lokalnych, małych wytwórców. Z pewnością trafisz na takie produkty, których smak jest niepowtarzalny i nie możesz skosztować ich w swoim miejscu zamieszkania.

5. Lansuj się ;) Nie mów jabłko, mów „kosztela”, nie mów gruszka, mów „kongresówka”, nie mów kura, mów „zielononóżka”. No i rozsmakuj się w bioróżnorodności!


Informacje wykorzystane w artykule pochodzą m.in. ze strony internetowej Społecznego Instytutu Ekologicznego (sie.org.pl) i Fundacji AgriNatura (agrinatura.pl). Za pomoc i materiały dziękuję Tomaszowi Czubachowskiemu, Prezesowi Stowarzyszenia dla Dawnych Odmian i Ras (www.ddoir.org.pl)

Bioróżnorodność z perspektywy talerza, 5.0 out of 5 based on 5 ratings