07.11
2010

Food Miles – ja już jadę, ty mnie zjesz


Masz chęć na sushi? Nic prostszego – dostaniesz je na mieście lub szybko przyrządzisz w domu. Oryginalny chiński ryż, nori i ryba maślana pokonały dla ciebie po 15 tys. kilometrów. Nie czujesz? Natura tak.

Jeszcze nie tak dawno (dwadzieścia parę lat temu) szczytem kulinarnych ekstrawagancji były dla Polaków banany. A dziś? „Guanabana, kumkwat, persymona, salak” – nie rosną wprawdzie na polskich drzewach, ale w sklepach znajdziesz je bez większego problemu. Tak samo wołowinę z Argentyny i jabłka z Izraela. Co łączy wszystkie te produkty? Na statkach, w samolotach i ciężarówkach pokonały tysiące kilometrów, by trafić na twój stół. A dokładniej tysiące żywnościokilometrów, czyli food miles.

Food Miles to odległość, jaką musi pokonać jedzenie, zanim trafi z miejsca produkcji do konsumenta. Wyobraź sobie, że wyruszasz w długą podróż. Twój wyjazd to dla kogoś inwestycja. Wstajesz więc wcześniej, jedziesz, lecisz i płyniesz, podróż cię zmienia, a na końcu trafiasz do obcych ludzi i musisz się uśmiechać. Jak banan. Ktoś zrywa go z drzewa, gdy jest jeszcze zielony, zabezpiecza w transporcie, banan dojrzewa podczas długiej podróży, a potem „uśmiechnięty” i atrakcyjny ląduje w supermarkecie na twoim osiedlu. Zakładając, że twój banan przyjechał z Kostaryki, pokonał ponad 10 tys. kilometrów, a benzyna wykorzystana do jego transportu podczas spalania wyemitowała do atmosfery od 630 (jeśli banan jechał pociągiem) do 2268 (jeśli leciał samolotem) kilogramów dwutlenku węgla (kalkulator food Miles znajdziesz tutaj: http://www.organiclinker.com/food-miles.cfm). Wzmożony transport to także większe zanieczyszczenie środowiska i hałas. W dodatku owoce i warzywa transportowane przez wiele dni tracą cenne wartości odżywcze i witaminy, a żeby zapewnić im trwałość producenci używają wielu środków chemicznych. Więc kto na tym zyskuje?

Globalny rynek sprzyja dużym przedsiębiorcom, którzy kupują hurtowe ilości produktów spożywczych w miejscach, gdzie ich wyprodukowanie jest mało kosztowne (i gdzie rolnicy godzą się na niskie płace). Zwykle ma to miejsce w krajach gorzej rozwiniętych – to dlatego duże sieci handlowe wolą sprowadzić wspomnianą wołowinę z Argentyny – jej cena będzie niższa niż cena polskiego mięsa z ekologicznego gospodarstwa oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów. Klient zadowolony z ładnego wyglądu i niskiej ceny produktu rzadko zainteresuje się tym, skąd ów pochodzi. Interes się kręci, jedzenie krąży po świecie, a natura traci na tym najwięcej.

Oczywiście takie postrzeganie problemu jest pewnym uproszczeniem. Nie zawsze import produktów z daleka jest gorszym rozwiązaniem niż uprawa lub hodowanie ich na miejscu – czasem więcej szkodliwych substancji emituje się do środowiska np. podczas ogrzewania szklarni, by uprawiać warzywa i owoce, które bez wsparcia człowieka nie byłyby w stanie wyrosnąć w danym klimacie, niż gdyby te same produkty przyjechały z zagranicy. Nowe światło na problem food miles rzucili także dwaj amerykańscy naukowcy: Christopher Weber i H. Scott Matthews z Carnegie Mellon University. W swej pracy udowadniają, że emisja gazów cieplarnianych wynikająca z transportu żywności stanowi jedynie 4% całego procesu jej produkcji, a znaczne ograniczenie emisji CO2 do atmosfery moglibyśmy osiągnąć nie poprzez odżywianie się lokalnymi produktami, ale np. poprzez przejście na dietę wegetariańską (a zwłaszcza wyeliminowanie z jadłospisu czerwonego mięsa). Mimo wszystko food miles to rzecz, o której warto myśleć podczas codziennych zakupów. Może obok zielonych jabłek z drugiej półkuli znajdą się na stoisku te z polskich sadów.

Dlaczego warto ograniczać food miles? (na podstawie Farmers Weekly)

  • więcej kilometrów = więcej spalanej benzyny
  • im więcej food miles, tym więcej czasu minęło od momentu zbiorów do zakupu produktu przez konsumenta – jedzenie straciło więc na świeżości i utraciło wiele wartości odżywczych
  • food miles uzależniają państwa od importu żywności, którą często można wyprodukować na miejscu
  • im mniej food miles, tym łatwiej sprawdzić, skąd dokładnie żywność pochodzi i monitorować cały proces produkcji
  • mniej food miles oznacza niższe koszty transportu, które ponoszą konsumenci
  • mniej food miles to także mniej samochodów w trasie i mniej wypadków
  • food miles to też transport samolotem, co oznacza hałas i duże ilości spalonego paliwa
  • food miles przyczyniają się do wycinania lasów tropikalnych (zamienianych na tereny uprawne)

Co możesz zrobić żeby ograniczyć food miles?

  • zwracać uwagę na kraj pochodzenia produktu, który kupujesz
  • kupować produkty sezonowe (np. truskawki jeść w czerwcu, a nie w styczniu)
  • robić zakupy blisko domu
  • pytać skąd pochodzi sprzedawana żywność
  • sadzić własne zioła
  • jeśli kupujesz jedzenie, które nie jest produkowane w Twoim kraju, kup w pierwszej kolejności to, które było transportowane statkiem albo koleją, ponieważ te dwa środki transportu produkują najmniej zanieczyszczeń

Dlaczego warto kupować lokalnie?

  • żeby jeść świeże i smaczne jedzenie – owoce i warzywa kupowane u lokalnych producentów mogą trafić do sprzedaży nawet w kilka godzin po zbiorze
  • żeby wzmacniać lokalną gospodarkę

Więcej informacji:

www.fwi.co.uk/gr/foodmiles/index.html – kampania brytyjskiej organizacji Farmers Weekly dotycząca food miles

www.foodroutes.org – amerykańska organizacja zajmująca się food miles

www.foodcomm.org.uk – strona brytyjskiej organizacji dbającej o bezpieczeństwo żywności

Food Miles – ja już jadę, ty mnie zjesz, 5.0 out of 5 based on 2 ratings