14.06
2012

Grecki „ruch ziemniaczany”- sprzedaż produktów wprost z ciężarówek


Jeśli ostatnio słyszy się o Grecji to raczej w kontekście kryzysu, upadku rządu oraz zamieszek. Czasem, właśnie w takich sytuacjach pojawiają się rozwiązania, które pomagają zbliżyć ze sobą producentów żywności i konsumentów.

Dzięki rosnącemu w siłę “ruchowi ziemniaczanemu” tony ziemniaków i innych produktów rolnych trafiają bezpośrednio do klientów, a rolnicy uzyskują za nie wyższe ceny niż u pośredników. Zaczęło się od ziemniaków, ale pomysł sprzedaży lokalnych produktów wprost z ciężarówek zatacza coraz szersze kręgi, a oferowany asortyment stale się poszerza.

Bezrobocie w Grecji wynosi około 21%. Nawet jeżeli ktoś ma pracę, statystycznie zarabia jedynie 70% tego co przed kryzysem. Niezależnie od tego czy zlikwidowany dodatek za punktualne przychodzenie do pracy był dobrym pomysłem, fakt pozostaje faktem – Grecy mają teraz mniej pieniędzy do wydania a handel musi sobie z tym jakoś poradzić. Sklepy obniżają więc ceny i pozostają otwarte 24 godziny na dobę a rolnicy sami wyruszają poszukiwać klientów

I wszyscy są szczęśliwi

Widząc jak kształtuje się sytuacja Christos Kamenides, profesor ekonomii rolnictwa na Uniwersytecie w Tesalonikach, postanowił zorganizować system, dzięki któremu rolnikom będzie łatwiej trafić do klientów, a klienci otrzymają potrzebne im produkty. Profesor Kamenides (a właściwie jego studenci) zbiera zamówienia od zainteresowanych osób, a następnie informacje te przekazywane są do okolicznych rolników, którzy w umówionym czasie pojawiają się z odpowiednią ilością płodów rolnych – ziemniaków, cebuli, oliwek a ostatnio nawet jagnięciny. W efekcie wszyscy są zadowoleni. Dzięki “ruchowi ziemniaczanemu” klienci płacą mniej więcej połowę tego co musieliby zapłacić w sklepie (0,25 Euro u rolnika za 1kg ziemniaków w porównaniu do 0,60-0,70 Euro za ten sam kilogram ziemniaków w sklepie) a rolnicy i tak “są do przodu” ponieważ dostają więcej pieniędzy niż pośrednik byłby gotów zapłacić. Dodatkowo nie muszą czekać na pieniądze od niego ponieważ gotówkę dostają do ręki.

Transakcje skupiają się wokół lokalnych ratuszy, dzięki czemu dostępne są dla wszystkich mieszkańców. “Ruch ziemniaczany” stale rośnie – na jednym z lokalnych spotkań udało się w lutym sprzedać 24 tony ziemniaków w ciągu czterech dni.

Staro-nowe rozwiązanie

Zadziwiające jest to, że zanim handel detaliczny został w większości zdominowany przez wielkie sieci, nazywało się to “targ” i było czymś najnormalniejszym na świecie. Rolnicy pakowali swoją żywność i jechali sprzedać ją w najbliższym mieście. Nie trafiała ona do pośredników, którzy narzucają na nią swoją marżę, nie była także transportowana na ogromne odległości. Ciężkie czasy wymagają radykalnych rozwiązań – czyżby radykalnym rozwiązaniem miałby być powrót do tego co już było?

Autor jest tłumaczem języka czeskiego i wydawcą serwisu www.kawaler24.pl.

Grecki „ruch ziemniaczany”- sprzedaż produktów wprost z ciężarówek, 5.0 out of 5 based on 2 ratings

Z wykształcenia filolog, z zawodu księgowy, z zamiłowania przedsiębiorca. Pasjonuje się gadżetami, nowymi technologiami, finansami i szermierką.