26.12
2019

Lodówka pęka w szwach po świętach – jak nie marnować jedzenia?


Racjonalnie i z pełnym spokojem podchodzisz  do świąt? Nie piekłaś w nadmiarze, nie kupowałaś ponad normę? Dlaczego zatem Twoja lodówka z trudem się domyka? Być może tak obficie zostałaś zaopatrzona podczas świątecznej wizyty w domu rodzinnym…

Okazuje się bowiem, że wcale nie potrzeba było szykować aż tylu potraw. Domownicy sami nie dadzą rady ich zjeść, a goście, pomni na złe doświadczenia z przejadaniem się, nie rzucili się łapczywie na postawione przed nimi rarytasy. Cztery rodzaje ciasta? Obecnie wiele osób i tak ich sobie odmawia, powszechniej dba się o linię i racjonalniej myśli o diecie. W efekcie, jeżeli nawet nie zebraliśmy nadmiarów we własnym domu, z wizyt świątecznych często wychodzimy obładowani paczkami, paczuszkami oraz praktycznymi pojemnikami. W domu wykładamy wszystko na stół… i zaczynają się problemy.

Aby uporać się mądrze z przytłaczającym nas nadmiarem obfitości – musisz poświęcić temu poświątecznemu problemowi trochę czasu, ale warto aby później nie mieć problemu ze zbyt dużą ilością jedzenia.

Segregacja

Pierwsza czynność nie do uniknięcia to segregacja. Oddziel to, czego przetrzymywać się nie da, od rzeczy, które będziesz mogła zużyć, np. za miesiąc albo… pół roku. Wszystko, do przechowania, spakuj ergonomicznie, w opakowania pozwalające uczynić poszczególne produkty jak najdłużej przydatnymi do spożycia.

Warzywa, które odruchowo wkładamy do lodówki, nie zawsze powinny tam trafić. Dotyczy to np. pomidorów, ogórków czy papryki, którym przechowywanie w lodówce nada nieapetycznych plam. Jeżeli wyjmiesz je po takim przechowaniu, ich zjedzenie będzie umiarkowaną rozkoszą kulinarną. Pamiętaj też o tym, że potrawy gotowe są żywotne tym dłużej, im bardziej kwaśne – kwas ogranicza rozwój drobnoustrojów. Warto zatem zastanowić się, co możemy bardziej zakonserwować dodając, np. koncentrat pomidorowy.

Zamrażarka

Dla potraw, które dadzą się wykorzystać nawet po długim okresie, pierwszą deską ratunku jest zwykle zamrażarka. Po świętach często upychasz w nią, ile się da, co przysparza nieraz trudności w późniejszym jej otwarciu. Zamrażarka niestety nie daje rady się rozciągnąć, poza tym niektóre potrawy wiele stracą przez mrożenie.  Najogólniej zapamiętaj regułę mówiącą o tym, że zamrażać powinno się tylko takie produkty, które później będą gotowane i smażone.

Idealne do zamrożenia są:

  • zupy – barszcz, grzybowa i zupa rybna – bardzo fajnie się sprawdzają zamrożone. Bezpieczniej mrozić je w szklanych słoikach. Można też podzielić zupy na mniejsze porcje, wtedy łatwiej rozmrażać i zajmują mniej miejsca w zamrażarce.
  • mięsa i pasztety – mięso najlepiej nadaje się do mrożenia, bo traci wtedy najmniej wartości odżywczych
  • pierogi i uszka – warto przed mrożeniem natłuść żeby się nie posklejały – np. oliwą. Najpierw poukładaj na płasko, żeby się nie posklejały. Wstaw do zamrażarki, jak już zamarzną przełóż do woreczka i zamknij szczelnie. Nie mroź wszystkich pierogów razem, bo to się może źle skończyć.

Przetwarzanie

Specjały obiadowe, którym nie dali rady świąteczni goście, potraktuj jako okazję do puszczenia wodzy fantazji i zaszalej z różnymi wariacjami na temat dań jednogarnkowych. Zaoszczędzimy czas i pieniądze w ciągu tygodnia, jeżeli nasze obiady będą bazować na przeróbkach tego, co zostało  z wyszukanego menu świątecznego.

Moje podpowiedzi:

Mięso, wędliny

– można dodać do ulubionej pizzyomletu lub wytrawnej tarty.

– strogonow

– resztki wędlin i pieczeni można także zmielić w maszynce i wykorzystać jako farsz do pasztecików, pierogów

– upieczone lub ugotowane mięso drobiowe będzie świetnym dodatkiem do sałatki np. z kukurydzą, ananasem, makaronem i żółtym serem.

– z kiełbasy i wędlin przygotujesz smaczne leczo.

Warzywa i owoce:

– koktajle na śniadanie lub lekki lunch

– można wykorzystać do sałatek i zapiekanek z ryżem lub makaronem

Pieczywo:

– czerstwe możesz także namoczyć i dodać do kotletów mielonych

– grzanki do zup

– słodkie pieczywo (np. chałkę) wykorzystaj jako bazę do tostów francuskich.

Obdarowanie innych

Oczywiście możesz zaprosić gości, z którymi nie mogłaś spotkać się w święta, a miło Wam będzie porozmawiać. Prawdopodobne jednak jest, że raczej chwilowo mamy dość spotkań przy zastawionym stole. Kto ma zatem zjeść nasze nadmiary?

Możesz zadbać o  stosunki sąsiedzkie i zostawić nieco smakołyków u tych, z którymi dzielisz najbliższe otoczenie. Tylko czy na pewno ich tym uszczęśliwimy? W znakomitej ilości polskich domów hucznie obchodzi się święta. Bardzo prawdopodobne, że pozbędziesz się własnego nadmiaru, racząc nim kogoś w sposób daleki od pożądanego.

Zastanów się zatem dla kogo nasz nadmiar będzie naprawdę cenną pomocą w potrzebie. Ponad 2, 1 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie. Bardzo prawdopodobne, że i obok Ciebie są takie osoby. Jeżeli nie możesz jednak sobie takich od razu skojarzyć, zadzwońmy po prostu do najbliższego Banku Żywności, by uzyskać poradę.

Obecnie bardzo popularnymi miejscami są także Jadłodzielnie oraz wszelkie punkty foodsharingu. Zorientuj się czy w pobliżu Twojego domu, nie masz szansy podzielić się nadmiarem świątecznych potraw, pomagając jednocześnie tym którzy nie mieli podczas tych dni aż tyle pyszności. Najczęściej takie miejsca usytuowane są blisko miejskich urzędów.

Nie wyrzucajmy!

Pamiętaj, że najgorszą z możliwych opcji jest wyrzucenie nadmiaru na śmietnik. Już jedna tona jedzenia wyrzucona do śmieci, dostarcza do atmosfery 4,5 tony szkodliwych gazów. Metan wydzielający się z gnijącej żywności jest zaś nawet dwudziestokrotnie groźniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla. W naszym kraju do marnowania przyznaje się co trzeci Polak. Tylko od Twojej dobrej woli zależy, czy przyczynisz się do zmniejszenia tej liczby.

Przed samymi Świętami poświęć czas i zaplanuj menu tak, aby nie zostawać z nadmiarem jedzenia. Jeśli jednak taka sytuacja się zdarzy wykorzystaj powyższe pomysły, aby nie zmarnować niczego.

Ja co roku, planuję rodzinnie menu, analizując to co „przyjęło” się w poprzednich latach, na co mamy ochotę w tym roku, szukając ciekawych przepisów na te Święta. Co roku układamy menu od nowa, dopasowując się do naszych smaków, tym bardziej, że mając w domu małe dzieci wiele tradycyjnych potraw zupełnie się nie sprawdzi.