11.03
2013

Kostki rosołowe, czyli zupa z chemiczną wkładką


Wszyscy jesteśmy zabiegani i mamy mało czasu, dlatego często ułatwiamy sobie życie  kupując kostki rosołowe. Zyskujemy w ten sposób trochę czasu oraz zupę z dodatkiem chemii. Najwyższa pora przyjrzeć się składnikom bulionu w kostce i zmienić swoje przyzwyczajenia!

Jak reklamuje się firma Knorr? „Smak i aromat zamknięty w poręcznych i łatwych w stosowaniu kostkach, które cieszą się niesłabnącą popularnością od ponad stu lat. Zawierają najwyższej jakości składniki: ekstrakty mięsne, warzywa, zioła i przyprawy”. Brzmi zachęcająco i obiecująco, zwłaszcza „ekstrakty mięsne, warzywa, zioła i przyprawy”.

Co zawiera taki bulion w rzeczywistości? Przede wszystkim jest to sól, tłuszcz roślinny oraz substancje wzmacniające smak i zapach: glutaminian sodu, inozynian disodowy oraz guanylan disodowy. Co jeszcze znajdziemy w takiej kostce? Skrobię, tłuszcz kurzy (3%), aromat (w tym gorczyca), kurkumę, marchew, ekstrakt drożdżowy, cukier, natkę pietruszki, nasiona selera, lubczyk, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, ekstrakt mięsa kurzego suszony (0,1%) oraz barwnik: karmel amoniakalny. W kostkach rosołowych niewiele jest ekstraktu kurzego oraz warzyw, które powinny nadawać smak i zapach potrawie. Ich rolę spełniają wzmacniacze smaku i aromaty!

Firmy konkurencyjne również produkują kostki rosołowe obfitujące w dodatki do żywności. „Bulion z grzybami leśnymi” Winiary niczym się nie różni od Knorr. W składzie kostek dominuje sól i utwardzony tłuszcz roślinny oraz wzmacniacze smaku. Co dalej? Oczywiście aromaty, bo bez nich nie poczulibyśmy grzybów. Ale ale – są i na liście składników suszone grzyby! Aż 0,7% podgrzybków i koncentrat pieczarki! I to nie koniec! Gdzieś na szarym końcu bardzo długiej listy składników honorowe miejsce zajmuje ekstrakt borowika. Ponadto powszechny w tego typu produktach karmel amoniakalny. To wszystko zawiera jedna mała kostka rosołowa, a co za tym idzie: danie przygotowane za jej pomocą.

A jaki wpływ na nasze zdrowie mają wzmacniacze smaku i zapachu?
Wszędzie słyszy się niepochlebne opinie o glutaminianie sodu. Czy naprawdę jest się czym martwić? Glutaminian sodu (E 621), znany jest również jako “piąty smak” nazywany “umami”. Glutaminian sodu może:

  • wywoływać tzw. sztuczny apetyt zaburzając pracę rdzenia mózgowego, co objawia się nadmiernym poceniem, kołataniem serca, migrenami oraz problemami żołądkowymi, a także podwyższonym ciśnieniem krwi – efekt ten nosi nazwę tzw. syndromu restauracji chińskiej,
  • mieć wpływ na występowanie otyłości lub nadwagi, co wykazały wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Północnej Karolinie na grupie Chińczyków,
  • w większych ilościach może doprowadzić do zaburzeń hormonalnych i uszkodzeń siatkówki , co potwierdzają badania prowadzone w Japonii i Waszyngtonie.

Z kolei guanylan disodowy (E 627) w nadmiernych ilościach może wywołać bóle głowy, a u dzieci problemy z wypróżnianiem się. Kolejnym wzmacniaczem smaku i zapachu jest inozynian disodowy (E 631), którego nie powinny spożywać osoby chore na kamicę nerkową. Ponadto nadmierna ilość E 631 w diecie może wywołać bóle głowy, nudności, przyspieszone bicie serca, uczucie osłabienia, zesztywnienie ramion i karku lub bezsenność. W kostkach rosołowych za barwę odpowiada karmel amoniakalny (E 150c). Częste spożywanie produktów barwionych E 150c może powodować problemy jelitowe.

Zrób to sam(a)

Najlepszym rozwiązaniem jest zatem ugotowanie zupy ze świeżych warzyw, mięsa, z dodatkiem ziół, takich jak posiekany koperek, szczypiorek, natka pietruszki, majeranek, dzięki którym danie nabierze wyraźniejszego smaku i aromatu. Można też samemu przygotować kostki rosołowe i przechowywać je nawet do pół roku. Wystarczy ugotować rosół, ale o bardziej wyrazistym smaku i aromacie. W tym celu należy wziąć potrójną ilość składników na zwyczajową ilość wody. Następnie ostudzony bulion wlać do woreczków foliowych, foremek do lodu albo pojemniczków i zamrozić. Domowych bulionów używać, kiedy nie mamy czasu na gotowanie zupy „od podstaw”.

Kostki rosołowe, czyli zupa z chemiczną wkładką, 4.4 out of 5 based on 9 ratings

mgr inż. technologii żywności i żywienia człowieka UR w Krakowie. Współautorka bloga o tematyce żywnościowej oraz racjonalnego odżywiania: Odżywianie od kuchni. Uwielbia gotować, czytać, podróżować i odpoczywać ze swoim kotem. Interesuje się nowinkami dotyczącymi żywności oraz fotografią. Obecnie mieszka w Hiszpanii i poznaje tamtejszy język, kulturę oraz kuchnię.