30.03
2020

Jak kompostować? Wywiad z Joanną Baranowską


Kompostowanie odpadków organicznych to nieodzowny element zagospodarowania odpadów i życia w zgodzie z zasadami zero waste. O ile pozostałe reguły nie budzą wątpliwości, to dla wielu adeptów filozofii ograniczania odpadów kompostowanie wydaje się trudne, a wręcz niemożliwe. Czy da się kompostować mieszkając w bloku? Czy kompost śmierdzi? Od czego zacząć i jak włączyć rodzinę we wspólną opiekę nad dżdżownicami? Na te i inne pytania odpowiada Asia Baranowska, autorka bloga organiczni.eu i książki “Jak kompostować? To proste!”, która w zeszłym miesiącu miała premierę na rynku wydawniczym!

Dlaczego kompostowanie?

Joanna Baranowska: Kiedy kilka lat temu odkryłam ruch zero waste i zaczęłam świadomie działać zgodnie z zasadami 5R, ograniczanie, odmawianie, ponowne używanie i recykling były dla mnie czymś naturalnym, już obecnym w życiu naszej rodziny. Tylko kompostowanie stanowiło wyzwanie, dotąd ograniczało się do oglądania kompostu na działce. Zaczęłam zgłębiać temat i sprawdzać: co muszę zmienić w codziennym życiu, żeby moje bioodpadki nie marnowały się na wysypisku? Dodam, że to były czasy, kiedy w Warszawie nie było pojemników na bio.

Na początku miałam do dyspozycji kilkudziesięcioletnią pryzmę kompostową na działce rodziny mojego męża. Zaczęłam na niej eksperymentować, zachęciłam całą rodzinę do zwożenia odpadków z kuchni – i nagle okazało się, że otrzymujemy nawóz zupełnie innej jakości. Wystarczyła odrobina wysiłku, żeby zmienić całkiem sporo.

Działkę mamy niedostępną zimą, więc na zimne miesiące musiałam wymyślić jakiś system kompostowania w mieszkaniu. Zaryzykowałam wermikompostowanie – kompostownik domowy z dżdżownicami – korzystając między innymi z porad na blogu Ekologika.

Ok, dojrzeliśmy do decyzji o kompostowaniu. Od czego zacząć? Jak kompostować?

J.B.: Od decyzji, gdzie będziemy składować nasze bioodpadki. Jeśli na zewnątrz – mamy z górki, bo zewnętrzny kompostownik nie wymaga od nas prawie niczego. Jeśli w domu, to chyba dobrze jest ustalić z domownikami, czy są skłonni przygarnąć dżdżownice…

Budujemy lub kupujemy kompostownik przeznaczony do domu, zakwaterowujemy dżdżownice i zaczynamy.

Jakich trudności możemy się spodziewać, gdy rozpoczniemy przygodę z kompostowaniem? Które z trudności, które sobie wyobrażamy to mity?

J.B.: Myślę, że największą obawą jest zapach. Rozumiem te obawy, sama je miałam, ale po tylu latach trzymania dżdżownic w domu i na balkonie mogę powiedzieć z czystym sumieniem: jeśli śmierdzi, to znaczy, że coś w tym kompostowniku jest nie tak. Kompostownik pachnie świeżą ziemią.

Pewną niedogodnością bywają muszki owocówki, które lubią domowe kompostowniki. Nie są groźne, więc to raczej uciążliwość, którą możemy zmniejszyć, jeśli zadbamy o zakopywanie resztek, zwłaszcza owocowych, głębiej w pojemniku.

Zewnętrzny kompostownik z kolei jest podatny na pogodę i w obecnie zmieniającym się klimacie możemy mieć problem z wilgotnością zawartości. Dlatego wszystkim radzę – jeśli możecie, podlewajcie swoje kompostowniki w najbardziej naturalny sposób, czyli co jakiś czas robiąc na pryzmę siku. Nie żartuję.

Gdybyś miała podzielić się z czytelnikami najważniejszymi radami, to jak by brzmiały?

J.B.: Najważniejsza rada, to nie bać się spróbować. Jasne, kompostowanie nie musi być dla każdego, jeśli kogoś brzydzą “robaki” albo po prostu nie ma ochoty na kontakt z nawozami, ziemią czy dżdżownicami, to nie ma się co zmuszać.

Poza tym warto poznać podstawowe zasady kompostowania, przede wszystkim gdy mamy wermikompostownik domowy, żeby nie skrzywdzić naszych dżdżownic i żyć z nimi w symbiozie. Pewnych odpadków nie wyrzucamy do pojemnika, choć dobrze kompostują się na dworze, dbamy o napowietrzenie kompostu i jego wilgotność. Do tego staramy się bilansować zawartość kompostownika, żeby dostarczyć do niego dwóch pierwiastków: węgla i azotu. To wszystko jest naprawdę łatwe, kiedy poznamy podstawy.

Jak udało Ci się włączyć rodzinę – męża i twoich synów do wspólnego kompostowania?

J.B.: Dzieci były zachwycone dżdżownicami i pokochały kompostowanie od razu. Mój mąż chyba już przywykł do moich najdziwniejszych pomysłów, a że wozi nas na działkę, to musiał włączyć się w wożenie odpadków i przekopywanie pryzmy. W mojej książce możecie zresztą podziwiać jego zapał do pracy, pozuje na kilku zdjęciach jako zapalony komposter.

Czego nauczyła Cię przygoda z kompostowaniem?

J.B.: Nauczyła mnie bacznego przyglądania się swoim bioodpadom. Nie ma ich dużo, staramy się, aby odpadkami zostawały tylko te, których nie zjemy. Zdarza się, że przegapimy coś w lodówce i np. wyrzucamy zepsute pieczarki albo nadpleśniałą marchewkę, to jest zawsze bardzo przykre. Staramy się to ograniczać.
Poza tym naprawdę dużo dowiedziałam się o obiegu materii. Na własne oczy zobaczyłam i poznałam naprawdę fascynujące procesy, które są żywym przykładem, że w przyrodzie nic nie ginie, wszystko może być wykorzystane na nowo, a koniec jednego istnienia jest początkiem kolejnego. Gdyby ludzie umieli myśleć tak o całym świecie, o tym, że nasza planeta zasługuje na możliwość przeprowadzania tego obiegu, może nie tonęlibyśmy w śmieciach, których nikt nie chce albo nie może poddać recyklingowi.

Zwieńczeniem przygody z kompostowaniem jest książka, która miała premierę na początku marca. Co w niej znajdziemy?

J.B.: W książce “Jak kompostować? To proste!”, która przede wszystkim jest poradnikiem dla osób zaczynających przygodę z kompostowaniem, starałam się podzielić swoim doświadczeniem i odpowiedziami na pytania, które wydawały mi się ważne.
Jeśli myślicie o kompostowaniu, czy to w domu, czy w ogródku, czy na działce, zapraszam do lektury. Mam wielką nadzieję, że udało mi się zachęcająco przedstawić kompostowanie, jako coś, co może dać radość, ale także jako coś bardzo pożytecznego i naprawdę prostego.
Miałam przyjemność korzystania z wiedzy i doświadczenia kilku kompostujących osób, redakcją merytoryczną zajął się Łukasz Nowacki, specjalizujący się w permakulturze i od dawna związanym z tematem kompostowania. Dodatkowo – co jest taką małą niespodzianką dla czytelniczek i czytelników – książka ma opaskę z rosnącego papieru, który pod wpływem wody zaczyna kiełkować! Jeśli w odpowiednim momencie zasadzimy kiełkujący papier, w ciągu trzech miesięcy doczekamy się mini łąki.

Dziękuję za rozmowę!

A książkę “Jak kompostować? To proste!” kupicie TUTAJ lub TUTAJ.