21.04
2020

Polarowa bluza na dnie oceanu. Jak ubrania zanieczyszczają środowisko?


“35 butelek PET wystarczy, żeby wyprodukować jedną polarową bluzę!”. Kto z nas nie spotkał się z tym atrakcyjnym sloganem? Niestety, rzadko kiedy zdarza się, żeby istniały rozwiązania idealne, a medal przeważnie ma dwie strony. Poliester z recyklingu, choć brzmi jak spełnienie marzeń, niesie ze sobą zagrożenia dla środowiska. Jakie?

Recykling uświęca środki?

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że osiągnięcie jak najwyższych wskaźników recyklingu jest istotnym celem i ważnym elementem gospodarki o obiegu zamkniętym. Recykling jest szansą na ponowne wykorzystanie surowców, a co za tym idzie, zmniejszenie zużycia pierwotnych, dziewiczych zasobów przyrody. Ponowne przetworzenie odpadów oznacza też, że mniejsza ich ilość trafi na szpecące krajobraz i szkodliwe dla otoczenia składowiska odpadów. Kluczem do dużej efektywności recyklingu jest właściwe projektowanie przedmiotów oraz prawidłowe segregowanie odpadów.

Podobno motywacja do segregowania odpadów wzrasta, jeśli wiemy, jak zostaną wykorzystane i w jaki sposób przetworzone, posegregowane przez nas odpady. W tym świetle zupełnie zrozumiałe jest, że wizja przetworzenia 35 plastikowych butelek po napojach w ciepłą i miękką polarową bluzę czy uszycie odzieży sportowej z odpadów wyłowionych z oceanu jest atrakcyjnym przekazem reklamowym, który chętnie wykorzystują firmy, by zademonstrować klientom troskę o środowisko.

Jeszcze do niedawna konsumenci podchodzili z dużą dozą niepewności do produktów reklamowanych jako “pochodzące z recyklingu”, ale wraz ze zmieniającą się świadomością ekologiczną, początkowa rezerwa przerodziła się w akceptację. Dziś ekologiczne slogany reklamowe są potężną siłą marketingową. Pytanie, czy nie dajemy się złapać w marketingową pułapkę?

Mikroplastik – makroproblem

Niestety, rozwiązanie brzmiące jak spełnienie marzeń nie jest wyłącznie wybawieniem dla środowiska. Szycie odzieży z poliestru, nawet jeśli pochodzi on z recyklingu, niesie dla ekosystemów wodnych poważne zagrożenia, o których do niedawna mówiło się jeszcze niewiele, albo wcale. Mowa o mikroplastiku. Jego źródła możemy podzielić na pierwotne (gdy mikrocząstki plastiku trafiają do środowiska już w formie drobin) oraz wtórne (wówczas mikroplastik powstaje na skutek rozpadu większych elementów, na przykład produktów jednorazowych z tworzyw sztucznych, które stanowią aż 50% morskich “śmieci”). Okazuje się, że głównym i największym źródłem pierwotnego mikroplastiku w morzach i oceanach (35%) jest właśnie pranie odzieży wykonanej z tkanin syntetycznych, takich jak poliester czy akryl. Skala zjawiska jest niestety imponująca. Szacuje się, że w morskiej toni może znajdować się od 93 do 236 tysięcy ton mikroplastiku. Jednym słowem skórka za wyprawkę.

Jak tworzywa sztuczne wnikają w sieci troficzne? Źródło: UNEP and GRID-Arendal 2016, “Marine Litter Vital Graphics.”

Plastikowy posiłek – na talerzu

Cząstki mikroplastiku unoszące się w wodzie, zarówno te większe, jak i te niewidoczne gołym okiem z łatwością przenikają do sieci troficznych i ulegają bioakumulacji (bioakumulacja to zjawisko polegające na kumulowaniu się szkodliwych substancji na kolejnych poziomach sieci pokarmowych). Niektóre wodne organizmy mylą je z pożywieniem, inne połykają je bezwiednie filtrując wodę. Trudno jednak powiedzieć, żeby plastikowa dieta obfitowała w korzyści dla organizmów żywych. Badania wykazały, że spożycie mikroplastiku przez omułka jadalnego może powodować silną reakcję zapalną, a u ostryżycy japońskiej plastikowy posiłek skutkuje zaburzeniami rozmnażania. Inne opisane wśród zwierząt efekty obejmują: zmiany wzorców i zachowań pokarmowych, zmniejszenie metabolizmu, zaburzenia wzrostu i obniżenie sukcesu reprodukcyjnego. Niektóre organizmy na skutek spożycia tworzyw sztucznych umierają po prostu z głodu.

Nieco mniej wiadomo o wpływie mikroplastiku na organizmy wyższe, ale fakt, że u 30% ryb złowionych w kanale La Manche stwierdzono obecność tworzyw sztucznych w układzie pokarmowym powinno budzić zaniepokojenie.

Liczba gatunków zwierząt, u których stwierdzono obecność tworzyw sztucznych w układzie pokarmowym, źródło: UNEP and GRID-Arendal 2016, “Marine Litter Vital Graphics.”

Tym sposobem, tworzywa sztuczne wymyte z naszych szykownych sukienek uszytych z “ekologicznego” poliestru z recyklingu trafiają prosto na nasz stół – czy to w pożywieniu czy w wodzie pitnej. Niestety wiedza o wpływie przyjmowanego z wodą czy pożywienie mikroplastiku na zdrowie ludzkie jest jeszcze niezwykle ograniczona, choć jest przedmiotem rosnącego zaniepokojenia naukowców.

Skazani na poliester?

Orędownicy odzieży uszytej z poliestru pochodzącego z recyklingu oczywiście mają słuszność podkreślając, że taki sposób wytwarzania tkanin jest metodą na ograniczenie zużycia dziewiczych surowców (w tym wypadku ropy naftowej), stanowi atrakcyjny sposób zagospodarowania odpadów oraz alternatywę dla poliestru wytwarzanego w sposób konwencjonalny. Kłopot w tym, że przetwarzając jedne odpady, przykładamy jednocześnie rękę do produkcji zanieczyszczeń, których skala i skutki są niebagatelnym zagrożeniem dla środowiska i dla nas samych. A to powoduje, że trudno jest zaczarować rzeczywistość i nazwać taki produkt “ekologicznym”.

Tymczasem rynek nowoczesnych tkanin rozwija się dynamicznie oferując chociażby materiały z odnawialnych zasobów naturalnych takie jak cupro, lyocell czy PLA.  Trudno oczywiście zaklasyfikować którąkolwiek z nich jako w 100% ekologiczną, lecz ich atutami są bez wątpienia możliwość kontrolowania i doskonalenia procesów produkcyjnych, ograniczenie emisji mikroplastiku na skutek prania i stosunkowo szybka biodegradacja gotowych wyrobów.

Godzinami można by się sprzeczać, które aspekty są ważniejsze, ale co do jednego trudno się nie zgodzić. Jak bardzo nie staralibyśmy się upiększyć rzeczywistości, to właśnie branża modowa jest drugim największym “trucicielem” świata po lotnictwie, odpowiadającym za 10% globalnych zanieczyszczeń. Żadna nowa rzecz nie będzie tak ekologiczna jak ta, którą już posiadamy.

Źródła:

Van Sebille et al. 2015 “A global inventory of small floating plastic debris”, Environmental Research Letters 2015, vol. 10, no. 12.

IUCN 2017, “Primary microplastics in the oceans”

UNEP and GRID-Arendal 2016, “Marine Litter Vital Graphics.” United Nations Environment Programme and GRID-Arendal

ekonsument.pl

Niinimäki et al. 2020, “The environmental price of fast fashion”, Nature Reviews Earth & Environment