30.05
2018

Płoną składowiska odpadów. Nad Polską unosi się trujący dym


Według danych Ministerstwa Środowiska w tym roku odnotowano 63 pożary wysypisk i składowisk śmieci i odpadów. Wśród nich było 27 bardzo dużych i dużych pożarów. W całym ubiegłym roku Państwowa Straż Pożarna zanotowała 37 tego typu zdarzeń. Rzecznik prasowy Komendanta Głównego PSP st. bryg. Frątczak poinformował, że w ostatnich dniach w różnych miejscach w Polsce paliły się m.in. sortowania śmieci, hala ze starymi meblami tapicerowanymi, składowisko odpadów, niebezpieczne odpady chemiczne.

IMG_5150Źródło: Wyborcza Katowice

Spalanie odpadów na wysypiskach, składowiskach czy w zakładach recyklingu powoduje, że do atmosfery ulatuje cała tablica Mendelejewa; to, co najgorsze i najbardziej niebezpieczne dla naszego zdrowia – przekonuje prof. Piotr Skubała, ekolog z Uniwersytetu Śląskiego.

“Opony, plastiki, tapicerowane meble… Z takiego pożaru do atmosfery uwalnia się wszystko, co najgorsze i najbardziej niebezpieczne dla zdrowia. W emisjach z takich pożarów znajdziemy chlorowodór, cyjanowodór, fluorowodór, wszelkiego rodzaju metale ciężkie; dioksyny i furany – należące do najbardziej rakotwórczych związków, a także wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne” – wymienia prof. Skubała.

Dodał, że niekorzystne dla zdrowia są nawet emisje ze zwykłego spalania węgla, nie mówiąc o spalaniu jego odpadów czy zwykłych śmieci.  “Jako społeczeństwo robimy wszystko, żeby te odpady były przechowywane, poddawane recyklingowi albo przekształceniu termicznemu w spalarniach. Wykorzystywane są przy tym takie technologie, które pozwalają minimalizować niekorzystny wpływ toksycznych związków na otoczenie”.

Dodał, że choć obecne technologie do przetwarzania odpadów nie są idealne, to dzięki ich wykorzystaniu do środowiska dostaje się stosunkowo niewiele niebezpiecznych substancji: dwutlenku węgla czy dioksyn. “Nie najlepszym rozwiązaniem jest nawet planowane spalanie odpadów, bo pozostają po nim pyły czy popiół, a te również trzeba składować. Plusem jest to, że spalamy odpady w specjalnie przystosowanych zakładach, w kontrolowanych warunkach” – podkreślił.

Niekontrolowane spalanie odpadów

Niebezpiecznie robi się, gdy dochodzi do niekontrolowanego spalania odpadów. “W zależności od rodzaju składowanych odpadów do atmosfery trafia wszystko, co najgorsze, cała tablica Mendelejewa” – ostrzega naukowiec.

Nawet pozostawienie odpadów bez kontroli może być niebezpieczne dla zdrowia i środowiska – mówi. I dodaje, że większość odpadów w Polsce wciąż trafia na składowiska (recyklingowi poddajemy 20 proc. odpadów, przekształceniu termicznemu – 14 proc., kompostowanie to około 11 proc.).

Profesor przypomina, że stan powietrza w Polsce jest zły, m.in. z powodu zjawiska smogu. “Jako społeczeństwo staramy się robić wiele, aby obywatele nie spalali w piecach zwykłych śmieci – szczególnie plastikowych, bo to powoduje uwolnienie bardzo niebezpiecznych związków. Przewidziano za to kary. Tymczasem obserwowane w całym kraju, niekontrolowane pożary wysypisk, dodatkowo narażają ludzi na kontakt ze szkodliwymi substancjami” – mówi.

Ograniczenie spacerów i przebywania na zewnątrz to za mało, by nie narażać się na kontakt z emisjami z pożaru – ocenia profesor z UŚ. Jak przypomniał, prowadzone na krakowskiej AGH badania dotyczące smogu dowodzą, że powietrze z toksynami przedostaje się również do mieszkań. “Nawet kiedy zostaniemy w domu i zamkniemy okna, również wtedy wdychamy te toksyny. Zależnie od badania okazuje się, że zanieczyszczenie powietrza w zamkniętych mieszkaniach wynosi od 30 do 50 proc. tego, co za zewnątrz” – mówi naukowiec.

Ograniczyć zamiast składować

Profesor zwraca uwagę na problem wysypisk odpadów w o wiele szerszym kontekście. “Ludzie martwią się głównie tym, jak odpady składować, zamiast ograniczyć ich produkcję” – mówi.

“Współczesne społeczeństwa tworzą cywilizację odpadotwórczą. Kupujemy mnóstwo rzeczy, ale po pół roku zostaje zaledwie 1 proc. z nich. Aż 99 proc. tego, co przechodzi przez system gospodarczy staje się odpadem. Jako cywilizacja nie robimy wszystkiego, żeby tych odpadów było jak najmniej. Powinniśmy podejmować konkretne kroki: produkować mniej śmieci, ograniczyć ilość niepotrzebnych opakowań, a przede wszystkim zwalczyć zjawisko zaplanowanej nieprzydatności. Chodzi o efekt strategii, z powodu której odpadów wciąż przybywa, bo sprzęty psują się po określonym, dość krótkim czasie, co skłania konsumentów do kupowania kolejnego sprzętu. Istnienie wielkich składowisk odpadów i problem z odbiorem czy recyklingiem śmieci, to jedna z konsekwencji takiego podejścia” – zauważył ekspert z UŚ.

Profesor dodał również, że choć produkujemy tysiące różnych substancji, to wciąż nie znamy dobrze skutków ich uwalniania do środowiska w ogromnych ilościach. “Jako społeczeństwo tworzymy wielką ilość substancji chemicznych, nie do końca wiedząc, jaki skutek będą miały na nasz organizm, funkcjonowanie przyrody. Wszelkie substancje chemiczne, które w gospodarce wytwarzamy – uwalniamy do środowiska. Potrzeba wielu badań, aby uzyskać pełny obraz sposobu, na jaki wpływają one na organizmy ludzi i zwierząt, np. na układ hormonalny” – zauważył.

Źródło: PAP – Nauka w Polsce, Anna Ślązak