08.12
2018

Szczyt klimatyczny czy szczyt absurdu?


Polska już po raz trzeci ma zaszczyt pełnić rolę gospodarza Szczytu Klimatycznego. To najważniejsze doroczne wydarzenie poświęcone zmianom klimatycznym ściąga 20 tys. delegatów ze 190 krajów – tym razem do Katowic, stolicy Górnego Śląska. Niestety już sama inauguracja COP24 w wykonaniu głowy państwa pozostawiła wiszące w powietrzu pytanie, czy będzie to szczyt klimatyczny czy raczej szczyt… absurdu? A potem było już tylko gorzej.

Prezydent broni węgla

W przemówieniu otwierającym 24 Szczyt Klimatyczny ONZ, Prezydent RP, Andrzej Duda, wygłosił śmiałą tezę, że nie ma sprzeczności pomiędzy opieraniem gospodarki na węglu i dobrem środowiska. Stwierdzeniem “Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieranie o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu.” prezydent wprawił w osłupienie przybyłych z całego świata gości, po czym udał się do… kopalni węgla w Brzeszczach, by wraz z górnikami świętować Barbórkę. Tam prezydent Duda jeszcze bardziej zapalczywie bronił węgla stwierdzając, że “to nasz wielki skarb, mamy największe zasoby w Europie. I proszę się nie martwić, dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta nie pozwolę na to, aby ktokolwiek zamordował polskie górnictwo”.

O hipokryzji polskich władz świadczą twarde dane. Według danych Eurostatu, Polska odpowiada za 9,8% emisji CO2 w Europie i nie bez wpływu na ten rezultat jest fakt, że 79,5% wyprodukowanej w Polsce w 2017 roku energii pochodzi właśnie z energetyki węglowej. Tymczasem raport IPCC wskazuje jasno, że najważniejsze w przeciwdziałaniu zmianom klimatu jest bezzwłoczne odejście od spalania paliw kopalnych. Kraje rozwinięte, w tym Polska, powinny zrezygnować z węgla już w ciągu najbliższej dekady.

Minister Środowiska obwinia drzewa

Gdy w końcu zamilkł prezydent, pałeczkę przejął Minister Środowiska, kontynuując festiwal absurdu. Wypowiedź Henryka Kowalczyka na antenie TVP to zbiór prawdziwych perełek – niestety świadczących o kompletnej ignorancji władzy i niezrozumieniu problematyki zmian klimatu. Poproszony o skomentowanie danych, z których wynika, że trzej najwięksi producenci mięsa produkują więcej gazów cieplarnianych niż Francja, Henryk Kowalczyk stwierdził: “O mięsie nie dyskutujemy dlatego, że zwierzęta oddychają i wydzielają dwutlenek węgla, więc jakby tak myśląc logicznie i konsekwentnie – człowieka też należałoby zlikwidować, bo człowiek, jak oddycha emituje, dwutlenek węgla. Taka jest logika tego myślenia, więc… może nie oddychajmy”. Następnie Minister Kowalczyk stwierdził, że trudno ocenić, jaki wpływ ma na klimat działalność człowieka, bo przecież jest pełno naturalnych źródeł dwutlenku węgla takich jak wybuchy wulkanów czy… gnijące w Puszczy Białowieskiej drzewa, których wywieźć nie pozwala Unia Europejska (przeczytaj o ważnej roli martwego drewna w przyrodzie)

Tymczasem nie jest tajemnicą, że przemysłowa produkcja mięsa odpowiada za aż 14% emisji wszystkich gazów cieplarnianych. Związek zawartości naszego talerza z globalnymi zmianami klimatu jest bezpośredni i niezaprzeczalny. Zaprzeczanie istnienia wpływu działalności człowieka na klimat stoi również w kompletnej sprzeczności ze stanem wiedzy naukowej, a wygłaszanie tego typu poglądów można podsumować jednym słowem – kompromitacja.

Na obiad kotlet

W sukurs egzotycznym poglądom Ministra Środowiska przyszli organizatorzy COP24, którzy również postanowili zignorować wpływ produkcji mięsa na globalne zmiany klimatu i zaserwowali uczestnikom Szczytu Klimatycznego pełną paletę potraw mięsnych. Są kotlety, są kiełbasy, są gulasze… Niestety pozostaje niesmak.

Źródło: Center for Biological Diversity

Jadłospis COP24 nie pozostał bez komentarza ze strony organizacji ekologicznych, które wytknęły organizatorom ignorancję, punktując dokładnie, jaki wpływ na klimat mają poszczególne pozycje menu. Uwadze nie umknął również fakt, że potrawy serwowane były na jednorazowej, plastikowej zastawie, a napoje podawane również w plastiku.

Szczyt klimatyczny czy szczyt absurdu?

Prezydent broniący węgla, jego rzecznik przedstawiający dwutlenek węgla jako źródło życia na Ziemi i minister środowiska obwiniający o zmiany klimatu Puszczę Białowieską. A wszystko w czasie, gdy delegaci z całego świata starają się wypracować wspólne rozwiązania ratujące świat przed klimatyczną katastrofą. Polskie władze pokazały nie tylko ignorancję wobec nauki i anachroniczny stosunek do zmian klimatu, ale ostentacyjnie pokazały, że goszczenie w Katowicach COP24 zupełnie nie przeszkadza Polsce odgrywać roli największego hamulcowego Europy. Na statuetkę “Skamieliny dnia” zapracowaliśmy uczciwie.

wstrzymaj oddech