14.12
2019

Zielony Ład i unijny cel neutralności klimatycznej – bez Polski


W nocy z 12 na 13 grudnia przywódcy państw unijnych przyjęli osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku za wspólny cel. No… prawie wspólny. Bo z ambitnych zamierzeń jak zwykle wyłamała się Polska.

Nowy Zielony Ład dla całej Europy?

Zielony Ład dla Europy to opracowany przez Komisję Europejską dokument, który określa wspólnotowe cele w zakresie ochrony środowiska – w tym osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Oprócz ambitnych postulatów dokument wskazuje, że tak radykalna redukcja emisji gazów cieplarnianych pociągnie za sobą inwestycje gospodarcze na poziomie 100 mld euro. Cel? Sprawiedliwa Transformacja Energetyczna, czyli pomoc w odejściu od spalania węgla na rzecz pozyskiwania energii z bardziej odpowiedzialnych, odnawialnych źródeł. Jednak zapewnienie o szczodrym dofinansowaniu całego przedsięwzięcia nie przekonało doświadczonego ex-bankiera a obecnego premiera Polski, Mateusza Morawieckiego, który zadeklarowania osiągnięcia neutralności klimatycznej… odmówił. Niestety, mimo pierwotnego wsparcia Czech i Węgier, ostatecznie Polska opuszczona przez sojuszników przyjęła po raz kolejny rolę unijnej czarnej (jak węgiel) owcy.

Po co nam neutralność klimatyczna?

W ciągu ostatnich 28 lat kraje członkowskie zdołały obniżyć emisję gazów cieplarnianych o 23% osiągając jednocześnie wzrost gospodarczy na poziomie 61%. Eksperci i naukowcy są jednak zgodni, że postępy działań na rzecz ochrony klimatu przebiegają zbyt wolno i potrzebne jest zrealizowanie znacznie bardziej ambitnych celów. A gra toczy się o wysoką stawkę, bo rosnąca na świecie temperatura może doprowadzić do kaskady procesów i przemian, których nie będziemy w stanie zatrzymać, a będą one katastrofalne w skutkach. Neutralność klimatyczna, czyli osiągnięcie równowagi pomiędzy emitowanymi i pochłanianymi gazami cieplarnianymi może zasadniczo ograniczyć negatywne skutki, które grożą nam w nieodległej przyszłości.

Czy zmiana klimatu na świecie ma wpływ na polską rzeczywistość?

Co dalej z Polską?

Choć premier Morawiecki wyłamał się z unijnego porozumienia, to unijni decydenci deklarują, ze nie wpłynie to na przyjęty harmonogram realizacji programu, a Polska ma jeszcze czas na podjęcie właściwej decyzji. Jednak upór rządzących może sprawić, że Polska zostanie wykluczona z unijnego finansowania transformacji energetycznej, co może nas kosztować utratę miliardów euro. Te pieniądze mogłyby radykalnie zmienić polską gospodarkę i wpłynąć na poprawę jakości powietrza. Tymczasem na razie zostajemy unijną czarną owcą.