01.08
2016

Istnieje życie po plastiku


Nieprzemakalna, lekka, tania i – jak na swój krótki żywot – zaskakująco trwała. Miała być ułatwieniem, stała się utrapieniem. Jednorazowy artefakt naszych czasów. Mowa oczywiście o torebce foliowej.

Statystycznie każdy z nas używa jej przynajmniej raz dziennie, przez zaledwie ok. pół godziny, potem wyrzuca do kosza. Choć nadaje się do recyklingu, to tylko 20% z kilkuset miliardów produkowanych rocznie torebek zostaje przetworzonych. Pozostałe miliardy trafiają na dzikie wysypiska, do rzek i oceanów, a pierwsza wyprodukowana na świecie torebka foliowa wciąż jeszcze się nie rozłożyła. Od tamtej chwili minęło dopiero 50 lat, a proces rozkładu polietylenu może trwać nawet 10 razy dłużej. Na ropie potrzebnej do wyprodukowania 10 foliówek moglibyśmy przejechać kilometr. Z ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia foliówki stanowią więc czyste marnotrawstwo zasobów, a zarazem śmiertelne zagrożenie dla ekosystemów.

 

Plastic-Bag-Andrew-Flickr-CC-by-2.0-600x320Proces rozkładu polietylenu może trwać nawet 500 lat

 

Dziękuję, nie biorę

Trudno uwierzyć, że jeszcze 30 lat temu ludzie się bez nich obywali, choć starsi czytelnicy Ulicy Ekologicznej zapewne pamiętają te czasy, kiedy drugie śniadanie pakowano w papier, a zakupy w sklepie do tekstylnych siatek. Obecnie wiele osób poruszonych ekologicznymi argumentami postanawia zrezygnować z używania jednorazowych siateczek. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że jest to syzyfowa praca, a codzienne odmawianie w sklepie („proszę nie dawać siateczki”) chociaż wchodzi w nawyk, bywa męczące i, co gorsza, nieskuteczne. Sprzedawcy automatycznie pakują produkty w foliówki, a klienci automatycznie je biorą. Być może wprowadzenie kaucji za każdą torebkę przyniosłoby jakiś efekt, ale lepszym sposobem wydaje się ogólny zakaz sprzedaży i dystrybucji. W 2007 roku z taką propozycją wyszła Rada Miasta w Łodzi, niestety uchwała została uchylona przez wojewodę jako niezgodna z prawem gospodarczym i ostatecznie nie wprowadzono jej w życie. Podobny los spotkał inicjatywy podjęte przez radnych z Tychów i Zabrza.

Tymczasem systemowa walka z jednorazówkami na świecie zatacza coraz szersze kręgi. Kiedy w 2007 roku San Francisco zostało pierwszym miastem wprowadzającym zakaz używania torebek foliowych, pewnie nikt się nie spodziewał, że kilka lat później zakaz ten obejmie ponad 100 miast w USA, a nawet cały stan (Hawaje wprowadziły zakaz w 2014).

 

Wikimedia Commons, cc Turtle mistaking plastic bag for foodTworzywa sztuczne stanowią przyczynę śmierci zwierząt lądowych i morskich

 

Nie taki zakaz straszny…

Foliówki nie są także mile widziane w Afryce. Najpierw Rwanda (2008), a potem Gambia (2015) wprowadziły zakaz używania foliówek na terenie całego kraju.

Najmniejsze afrykańskie państwo podjęło ten radykalny krok głównie ze względu na szkody środowiskowe wyrządzane przez torebki. Tworzywa sztuczne stanowią przyczynę śmierci zwierząt lądowych i morskich – 300 milionów torebek rocznie trafia do Oceanu Atlantyckiego. Ponadto, ponieważ w Gambii nie ma wystarczających możliwości recyklingu – torebki wraz z innymi odpadami są spalane, przyczyniając się do zanieczyszczenia powietrza.

Jak sobie teraz radzą Gambijczycy? Renesans przeżywają tradycyjne opakowania – gazety, tekturowe pudełka oraz wielorazowe torby. Właściciele niewielkich ulicznych sklepików szybko przystosowali się do nowych przepisów, podobnie jak ich klienci. Efektem są czystsze ulice i plaże, więc wygląda na to, że zmiana wszystkim wyszła na dobre.

Ostatecznie jest to tylko kwestia przyzwyczajenia i wyrobienia nowych nawyków, bądź… powrotu do starych – sprzed jednorazowych plastikowych czasów.


Olga Szkolnicka jest autorką bloga Ekomania, czyli czemu tak a nie inaczej i tłumaczką języka czeskiego.