09.09
2016

Czarny bez – i na ocet, i na miód!


Spójrzcie na te baldachy. Są takie ciężkie i posępne o tej porze roku! Nic dziwnego, że bez czarny wzbudzał postrach na tyle wielki, że ściągano przed nim czapki z głów. Ale Wy się go nie lękajcie i śmiało ruszajcie na zbiory. Moja Ziołowa Wyspa pełna jest krzewów ugiętych pod ciężarem owoców, a ja, wierna ich fanka, zacieram ręce i myję kolejne słoiki. I Wam to samo radzę. Grzech zmarnować tyle mocy leczniczej!

Czego można się w czarnym bzie bać? Złego zastosowania – tylko tyle. Oprócz tego, że nie spożywa się go na surowo, unikamy też jego pestek. Dlatego też nie robimy nalewek z czarnego bzu poprzez wytrawianie całych owoców, chyba że do samego soku dodamy alkohol. Więcej o szkodliwości/nieszkodliwości nasion czarnego bzu poczytać można tutaj: KLIK!.

Ale sok z bzu? Kto by go nie znał i nie chwalił! Dziś jednak polecę Wam to, co najlepsze na świecie: mój czarnobzowy octomiód. Jest i lekko kwaśny i pełen słodyczy miodu zarazem. Kwaskowatość octu i moc bakterii – octomiód z owoców czarnego bzu to nie tylko pyszność, ale i strażnik czystości organizmu.

Wchodzicie w to?

 

dsc_0046

 

Parę słów o owocach czarnego bzu

W dużym skrócie o właściwościach owoców czarnego bzu?

  • Napotne, moczopędne, przeczyszczające,
  • usuwające wraz z potem szkodliwe produkty przemiany materii i toksyny,
  • działające przeciwbólowo na zasadzie opóźniania reakcji przeciwbólowej.

Podsumowując: na zwalczenie bólu, np. przy rwie kulszowej, jako środek odtruwający, pomagający usunąć szkodliwe produkty przemiany materii w chorobie gośćcowej, chorobach zakaźnych, skórnych, przy bólach newralgicznych – czarny bez jest niezastąpiony! Mogę dodać jeszcze, że syrop pomagał mojemu tacie w objawach duszności przy rozedmie płuc. Tak, warto nie wzdragać się przed czarnym bzem!

 

A czemu octomiód z czarnego bzu?

O tym, jak bardzo jest zdrowy i smaczny, wspomniałam już na wstępie. Ale nie tylko z tego powodu sięgam po recepturę tego napitku znanego już w starożytności jako panaceum na wszelkie dolegliwości. Nie przepadam za sokami z uwagi na to, że konserwuje się je cukrem. Serwuję je jako prezenty amatorom słodyczy w rodzinie. Sama wybieram octomiód bzowy –  i pyszny, i leczniczy. Chcecie się przekonać, jak Wam zasmakuje? Bez obaw, łatwo go przygotujcie.

 

dsc_0055

 

Przepis na octomiód z owoców bzu

  • Ścinamy główki owoców czarnego bzu i masę czarnych kulek (odrzuć niedojrzałe) umieść w sokowniku – bez cukru. Brak sokownika? Rozgotuj owoce bzu w garnku z odrobiną wody. Gotujemy  3-5 minut – na tyle długo, by każdy owoc stał się miękki.
  • Przecedzamy owoce przez sitko – jest to konieczne, by pozbyć się nasion czarnego bzu. Otrzymujemy sok z czarnego bzu pełen mocy zapobiegania infekcji i oczyszczania organizmu. Aby był trwały, gdy wystygnie łączymy go z octem jabłkowym oraz z miodem – w proporcji 1:1:1. Zamiast octu jabłkowego możecie użyć innego własnej roboty.
  • Całość rozlewamy do wyparzonych słoików i zakręcamy. Nie pasteryzujemy!

Podobnie możesz sporządzić i octomiód aroniowy, i śliwkowy, i każdy inny. Propozycji jest tyle, ile myśli. Ja wykorzystuję jeszcze liście bukwicy lekarskiej, dziką miętę, bylicę pospolitą. Uwielbiam jej smak, mocno ziołowy, z niewielką nutą goryczy.

 

Jak używać octomiodu z owoców bzu?

Octomiód bzowy możemy spożywać do 3-5 łyżek dziennie, najlepiej mieszając go z połową szklanki wody lub naparu ziołowego. Przechowujmy go w chłodnym miejscu, by nie zaczął fermentować. Fermentowany nie oznacza zepsuty – to tylko dobre bakterie zasiedlają nasz napój. Pozostawmy go wtedy go lekko otwierając i nadal korzystajmy z dobrodziejstw bzu czarnego.

 

dsc_1149

 

Zachęceni? Wykorzystajcie dobrze weekend i bez lęku rwijcie owoce czarnego bzu. Co poza tym? Jest tego sporo, przecież to czas obfitości. Moja spiżarka zapełnia się specjałami, a ja zatopiona w czasie pracy z tym, co znajdę, czasami wyskakuję z kręgu ziołowo-owocowego, żeby coś napisać. Nadchodzą śliwki, jesienne jabłka, szukam owoców pigwowca na pyszną nalewkę.

Chcecie o tym poczytać? Zapraszam Was na moją Ziołową Wyspę: KLIK!


Propaguje powrót do tego, co przez tysiące lat dobrze służyło ludziom, a zostało niesłusznie zapomniane. Szerzy wiedzę na temat ziół – tych, które każdy może z powodzeniem i bezpieczeństwem stosować. Na swoim blogu http://www.ziolowawyspa.pl piszę o ich praktycznym zastosowaniu w kuchni, kosmetyce, aptece. Dzieli się też z czytelnikami swoimi przemyśleniami, recenzjami książek, zachwytami, bo ziołowa wyspa to wyspa miłości, akceptacji i spokoju – by wszystkim się po prostu dobrze żyło.