11.05
2016

Biznes odpowiedzialny, czyli jaki? – cz. 1


Społeczna odpowiedzialność biznesu, czyli w skrócie CSR z angielskiego Corporate Social Responsibility, to pojęcie znane przede wszystkim w dużych przedsiębiorstwach i nadnarodowych korporacjach. Działania z zakresu CSR oznaczają szeroko pojęte inicjatywy na rzecz społeczności lokalnej, ochrony środowiska czy praw pracowniczych. Brzmi pięknie, ale jak jest w rzeczywistości?

Niestety, często akcje spod znaku społecznej odpowiedzialności, stanowią przykrywkę dla mało etycznych działań firmy. Nie są tajemnicą nieczyste zagrania koncernów w postaci greenwashingu, leanwashingu, inwestycji w zbrojenia, testów na zwierzętach, katastrof ekologicznych, czy wykorzystywania współczesnych niewolników w procesie produkcji odzieży, elektroniki, zabawek czy żywności. Im większa i bogatsza firma, tym więcej takich grzeszków ma na swoim koncie.

 

corporate social rasponsibility

 

A mimo to giganci chlubią się swoimi odpowiedzialnymi działaniami, w związku z czym dochodzi do kuriozalnych praktyk. Przykłady?

  • Jeśli duża firma odzieżowa wykorzystująca tanią siłę roboczą w Bangladeszu (nie przestrzegająca przy tym norm bezpieczeństwa ani praw pracowniczych), prowadzi program wymiany ubrań w Polsce ( np. za oddanie starej odzieży otrzymuje się bon na zakupy), to nadal można ją nazwać odpowiedzialną społecznie?
  • Jeśli Monsanto, znane przede wszystkim z produkcji i sprzedaży kontrowersyjnych herbicydów (Roundup) oraz monopolizowania i patentowania nasion GMO, deklaruje na swojej stronie, że celem firmy jest „współpracować z rolnikami, naukowcami i społeczeństwem i znaleźć rozwiązania, aby osiągnąć etap bardziej zrównoważone rolnictwa”, czy to nie trąci greenwashingiem, czyli jednym słowem – ekościemą?
  • Jeśli firma wspiera lokalny klub mam, jednocześnie płacąc podatki nie w Polsce a na Cyprze, to jest odpowiedzialna czy nie?

No, i czy nie brzmi absurdalnie, kiedy duży browar jako swój priorytet CSR wzmiankuje profilaktykę alkoholizmu? Lub gdy McDonald finansuje programy edukacyjne dotyczące zdrowego odżywiania?

Tymczasem wszystkie powyższe przykłady są działaniami spod znaku społecznej odpowiedzialności biznesu.

 

CSR

 

Dlaczego powinno cię to obchodzić?

Bo jeśli nie ty będziesz patrzeć firmom na ręce, to kto? Świat się sam na lepsze nie zmieni… Mówi się, że nasze codzienne konsumenckie wybory stanowią potężną broń, ale czy ją wykorzystujemy? Gorzka lektura raportu fundacji CentrumCSR na temat społecznej (nie)odpowiedzialności biznesu dowodzi, że potrzebna jest stała kontrola ze strony pracowników, konsumentów i lokalnych społeczności, ponieważ „nigdzie na świecie CSR nie rozwinął się bez presji organizacji społecznych”.

Co prawda dla pokolenia prekariuszy, do którego należę, głównym kryterium zakupu jest wciąż cena i dostępność produktu. Jako ludzie zatrudniani na mało stabilnych umowach i ze zmiennymi dochodami, dopiero w dalszym rzędzie bierzemy pod uwagę jakość i względy ekologiczne, na szarym końcu zaś (jeśli w ogóle!) politykę/etykę firmy.

Dla prawdziwie świadomych konsumentów (a do takich z pewnością należą czytelnicy Ulicy Ekologicznej) nie może to być przeszkodą. Może i nie stać nas na produkty Fair Trade łamane przez bio i organic, ale wciąż możemy wybierać pomiędzy artykułami z dolnej półki i zamiast wątpliwego etycznie, wybrać produkt lokalny. A może zamiast nowego T-shirta z sieciówki zorganizować koleżeńskie swap party lub pobuszować w second-handzie? To przecież da się zrobić.

O ile pod względem wyborów dotyczących żywności, odzieży, kosmetyków i usług, jako konsumenci mamy całkiem szerokie pole manewru, to sprawa komplikuje się przy przemyśle elektronicznym, samochodowym czy usługach transportowych. Przykładowo Fairphone – odpowiedzialny smartfon, o którym pisaliśmy jakiś czas temu, z powodu ograniczonej dostępności i ceny nie pozyskał dotąd w Polsce wielu użytkowników. Odpowiedzialny sprzęt AGD? Przecież kupno lodówki czy pralki to wciąż chińska ruletka – albo sprzęt zepsuje się zaraz po przekroczeniu terminu gwarancji, albo będziemy mieć szczęście i podzespoły wytrzymają dłużej. A co z transportem? Przemieszczanie się samolotami – dzięki tanim liniom lotniczym dostępne dla każdego – dramatycznie powiększa nasz ślad węglowy. Z kolei na dostarczycieli energii, z której korzystamy nieustannie (chociażby po to, aby przeczytać ten tekst) najczęściej nie mamy żadnego wpływu, szczególnie jeśli mieszkamy w bloku.

Jednak sytuacja się nie zmieni, dopóki konsumenci nie będą reagować i domagać się transparentności, uczciwości i odpowiedzialności, także od gigantów. Ktoś musi być Dawidem, który zada trudne pytania Goliatowi – może będziesz to Ty?

 

23389602-csr-corporate-social-responsibility-Stock-Photo

 

Jak podjąć heroiczną walkę z polityką ściemy wielkich koncernów? Co możemy zrobić my, jako konsumenci, a co powinni robić przedsiębiorcy? Jak ich z tego rozliczać? I czy polskie firmy są zielone? O tym przeczytacie w drugiej części tekstu, za tydzień.

 

Słowniczek świadomego konsumenta:

Greenwashing – to nieuzasadnione kreowanie wizerunku ekologicznego, wprowadzanie w błąd konsumentów i informowanie, że produkt czy usługa są ekologiczne, gdy nie jest to zgodne z prawdą.

Leanwashing, to zabieg reklamowy (marketingowy) odnoszącący się do produktów, które mają nam się wydawać zdrowsze, niż naprawdę są np. dietetyczne jogurty, wzbogacane witaminami soki itd.


Olga Szkolnicka jest autorką bloga Ekomania, czyli czemu tak a nie inaczej i tłumaczką języka czeskiego.