28.10
2016

Ekomenstruacja – dla Ziemi i… dla wygody!


Kobiety miesiączkują. To prawda stara jak świat, ale zawsze jakoś wstydliwie przemycana, choć nie ma nic naturalniejszego niż menstruacja. Nienaturalne jest jednak to, że w tym okresie kobiety muszą używać środków higienicznych szkodzących zdrowiu ich oraz planety. Jak sprawić, by przeżycie okresu było jednocześnie w pełni naturalne, zdrowe, ale i wygodne? To proste: trzeba sprawić sobie kubeczek menstruacyjny.

Te, które go używają, zgodnym chórem twierdzą: odkąd używam kubeczka menstruacyjnego, to jest zupełnie nowy wymiar miesiączki. Dla innych z kolei myśl o używaniu czegokolwiek innego niż podpaski lub tampony jest czymś szokującym. Dwóm rzeczom jednak nie są w stanie zaprzeczyć: kto go ma, nie generuje śmieci właściwie niesegregowalnych. Kto go ma, nie wydaje też co miesiąc kolejnych pieniędzy. Ale po kolei.

 

579560_387542014618356_143684231_n

 

Skąd opory przed kubeczkiem menstruacyjnym?

Kubeczek ma kształt lejka, który odpowiednio umieszczony w pochwie, zbiera każdą kroplę miesięcznej krwi. Gdy kubeczek zapełnia się, należy go wyjąć i po prostu ją wylać. Dodajmy, że nim takie napełnienie następuje, funkcjonować można kilka godzin, w zasadzie nie dostrzegając, że ma się okres. Ba, są nawet takie, co zupełnie o tym zapominają! Dla stałych użytkowniczek kubeczka to nawet dość typowe.

Rzecz w tym, że najpierw kubeczek trzeba w strategicznym miejscu umieścić. Nabyć pewności, że na pewno nic nie wydostanie się na zewnątrz i nic nie będzie “wewnątrz” zawadzać. No a potem uwolnić się od obaw, że “nic nie utknęło”, wyjąć i wylać zawartość. Tak, to wydaje się nie do przejścia. Do momentu, gdy się nie spróbuje. Wcześniej trzeba zmóc się z oporami.

 

Czy to na pewno jest higieniczne?

Co tu kryć – na pewno bardziej niż podobnie umieszczane tampony, z których użyciem, jak wiemy, wiąże się ryzyko wystąpienia TSS (Syndromu Szoku Toksycznego). Uwzględnijmy – nieskazitelność powszechnie nabywanych środków higieny na czas miesiączki, ma podkreślać ich biały kolor. Tę biel uzyskuje się stosując chemiczne wybielacze. I nijak się ona ma do sterylności produktów. Ba, może nawet zaszkodzić.

Kubeczek menstruacyjny, taki jak Mooncup, zrobiony jest z silikonu medycznego. Zwykle takiego używa się do robienia zastawek i niczym nie barwi – oferuje on zatem maximum ochrony a minimum chemii. Umieszczony wewnątrz nie działa szkodliwie na naturalne środowisko pochwy. Inaczej niż tampony, których używanie grozi pozostawieniem na jej ściankach mikrowłókienek.

Mooncup nie wchłania też krwi miesięcznej jak tampon, a zatem nie wysusza ścianek pochwy. No i do krwi miesięcznej zebranej w kubeczku nie dociera tlen, a zatem nie zaczyna ona brzydko pachnieć. Miesiączka bez przykrych zapachów? Tak, to możliwe.

Warunkiem higieniczności kubeczka są nasze czyste ręce podczas wyjmowania go, opróżniania i umieszczania wewnątrz. No i dokładne czyszczenie kubeczka pomiędzy aplikacjami. Podsumowując – dosłownie w naszych rękach znajduje się najbardziej higieniczny ze środków dostępnych na czas menstruacji.

 

Czy to na pewno dyskretne?

W zasadzie jak nic innego. Kubeczek, jak już wyżej wspomniano, gwarantuje komfort zapomnienia o tym, że właśnie przeżywa się menstruację. Plaża, basen, uprawianie sportu, choćby i jeździectwa? Zero ograniczeń z kubeczkiem! Wystarczy parę użyć, by przekonać się, że odpowiednio umieszczony, nie zagraża żadnymi przeciekami, wylaniem i jakimkolwiek zdradzeniem, że właśnie przeżywa się “te dni”. Dodajmy bezcenny komfort wolności od wszelkich wkładek w bieliźnie w upały czy w nocy, gdy coś może się przesunąć.

Oczywiście pozostaje kwestia czyszczenia kubeczka w miejscach publicznych. Od czego jednak butelka z wodą? Mooncup jest dyskretny jak żadne inne z dostępnych na rynku zabezpieczeń na czas menstruacji – rzecz w tym, by się odważyć w to wejść.

 

Dlaczego to przyjazne dla Ziemi?

Powszechnie używane produkty higieniczne dla kobiet to odpad trudny do rozłożenia i niedegregowalny. A teraz weźmy pod uwagę: przeciętna kobieta zużywa 130 kilo produktów higieny intymnej!

Jednorazowe podpaski i tampony są niebezpieczne dla środowiska zarówno na etapie produkcji, jak i w procesie utylizacji. Na to pierwsze wpływa wykonywanie tych produktów z bawełny. Jej uprawę wiąże się z 11% światowego zużycia pestycydów, a przetwarzanie z emisją do środowiska szkodliwych toksyn. Z kolei utylizacja produktów kobiecej higieny wiąże się z powolnym procesem rozkładu połączonym z uwalnianiem wszystkich toksycznych substancji używanych w ich produkcji.

Kobieta, który kupi kubeczek, w ogóle nie generuje związanych z comiesięcznym cyklem odpadów. Raz zakupiony, Mooncup starcza na wiele lat. Podobno Polki wyrzucają rocznie dwa miliardy podpasek. Czy warto przykładać się do tej statystyki?

Asortyment kubeczków menstruacyjnych dostępnych na rynku jest już dość bogaty. Wybór Mooncupa gwarantuje zyskanie pewności, że wsparło się przyjazną środowisku niewielką firmę. Znajduje się ona w Wielkiej Brytanii, tworzy ją zespół pełnych pasji kobiet oraz jeden mężczyzna. O tym, jak ważna jest dla nich kwestia ochrony środowiska, świadczy choćby samo opakowanie Mooncupa, zadrukowane warzywnym tuszem, a więc w pełni biodegradowalne. Sam kubeczek zaopatrzony jest w torebeczkę z bawełny organicznej.

Ekokobieta dba o swój komfort i zdrowie, ale nie kosztem natury. Twórcy Mooncupa to wiedzą.

 

Tekst powstał we współpracy ze sklepem EkoKobieta, gdzie możecie kupić kubeczki menstruacyjne oraz wiele innych ekologicznych alternatyw dla konwerncjonalnych podpasek i tamponów: KLIK!

Uwaga! Specjalnie dla Czytelniczek sklep EkoKobieta przygotował rabat na zakup Mooncupa – jeżeli zamówicie go w ciągu miesiąca zapłacicie za niego o 10 zł mniej :). Ważność rabatu: od 28/10 do 27/11.

Jak zamawiać Mooncup: KLIK!, by zapłacić za niego mniej? Po wybraniu produktu, w momencie zatwierdzenia zamówienia, wpiszcie kod rabatowy. Brzmi on: ulicaekologiczna.