26.03
2014

Tydzień na działce: Na pohybel szkodnikom cz. 1


Tak jak nie w każdym przypadku sprawdza się wzięcie kolejnej dawki silnego antybiotyku, tak i w przypadku roślin nie zawsze chemiczny oprysk będzie tym, co możemy im oferować najlepszego. Poza tym stosowanie Roundupu i tym podobnych nie mieści się w mojej kategorii „etyczne”, a chciałabym, żeby mój ogród był jak najbardziej nie tylko ekologiczny, ale też właśnie etyczny. I przede wszystkim – zdrowy.

Stosując opryski chemiczne, zabijamy nie tylko owady zjadające nasze rośliny, ale też te pożyteczne, często wyjaławiamy glebę, a poza tym trujemy sami siebie. Rozumiem, że w przypadku dużych upraw często trudno o pozytywny bilans na rzecz biologicznego zwalczania szkodników, choć coraz więcej gospodarstw kieruje się w stronę rolnictwa w stylu bio. Szczególnie jednak w przypadku małych upraw warto poeksperymentować – a kto tego nie lubi? Skupimy się więc na małych ogródkach przydomowych, działkach i balkonach.

Co może zjadać nasze rośliny? Repertuar jest bogaty. Od owadów, poprzez grzyby, aż po gryzonie. Tak jak wiele jest szkodników, tak wiele jest sposobów ich zwalczania. Dziś podam tylko kilka z nich. Na szczęście w dobie internetu wystarczy często zrobić zdjęcie i wstawić na forum ogrodnicze, tudzież na jedną z licznych facebookowych grup ogrodniczych, i już wiemy, z jakimi wrogami mamy do czynienia. Na ich nadejście należy się dobrze przygotować.

Aromaarmia
Można to zrobić już na etapie planowania ogrodu. Jeśli zamierzamy posadzić w nim warzywa, zawsze dobrze wysiać też trochę wonnych ziół, takich jak szałwia, macierzanka, tymianek, lawenda albo mięta. Już sam zapach odstrasza szkodniki, takie jak mrówki albo mszyce. Dodatkowo w przypadku pomidorów albo cukinii podsadzonych wonnym zielem mamy gotowy zestaw np. na sos do makaronu albo zupę. Podsadzanie sprawdza się doskonale szczególnie w przypadku odmian wymagających podwiązywania – dzięki temu otrzymujemy dwa w jednym, a więc walkę ze szkodnikami oraz estetyczne zasłonięcie dolnych części roślin. Ach przepraszam! Zapomniałam o czynniku aromaterapeutycznym. Podobnie odstraszająco na część szkodników działają cebula i czosnek – ten ostatni jest też znanym grzybobójcą. Jeśli mamy ochotę pobawić się w odrobinę dzikie kucharzenie, warto zasadzić czosnek niedźwiedzi albo zimoodporną rutę. Ruta – w przeciwieństwie do czosnku – ma dość nieprzyjemny zapach i raczej gorzki smak, ale herbatka z niej lekko obniża ciśnienie krwi, a że ciśnienie w walce ze szkodnikami często może się podnosić, takie działanie jest niezastąpione. Jej młode liście – o akceptowalnej dla każdego podniebienia goryczce – zresztą też warto dodać do sałatek.

Ciężka artyleria: wrotycz
Zasuszone kwiaty wrotyczu wyglądają pięknie, jednak warto go mieć w ogrodzie nie tylko dlatego. Jego bukiety ozdabiały niemal każde pomieszczenie w moim rodzinnym domu. Może dzięki temu w ogóle nie pamiętam problemu z insektami. Wrotycz ma bowiem silne działanie owadobójcze. Jest stosowany przy robaczycy, a także np. wszawicy. Podobnie działa na szkodniki roślin. Dla owadów jest rośliną ambiwalentną – żółte kwiaty przyciągają pszczoły i drapieżne biedronki, ale intensywny zapach odstrasza szkodniki. Bardzo łatwo się rozrasta, nie wymaga wiele, możemy go z łatwością przenieść ze stanu naturalnego do ogrodu. Odwary z niego, napary, wyciągi i gnojówki odstraszą całą armię Orków: przędziorki, kistnika malinowca, kwieciaka malinowca, opuchlaka truskawkowca, mszyce, przeziernika porzeczkowego, rośliniarka, mączlika szklarniowego, połyśnicę marchwiankę, pachówkę strąkóweczkę, wciornastki, zapobiegną też rdzy i mączniakowi oraz plamistości liści. Ufff… Gnojówki przydadzą się z kolei w walce ze szkodnikami glebowymi, a pasta do smarowania pni drzew – w walce z gryzoniami. Co tu dużo mówić – ciężka artyleria!

Oto prosty przepis na odwar z wrotyczu, którym możemy spryskać zaatakowane rośliny: 500 g świeżego wrotyczu (lub 75 g suszonego) moczyć dobę w 5 l wody, gotować 20 min, ostudzić pod przykryciem, rozcieńczyć w proporcji 1:5. W przypadku oprysku na mszyce potrzebujemy 300 g świeżego wrotyczu (lub 30 g suszonego) i 10 l wrzątku. Wystudzonym preparatem należy spryskiwać rośliny, na których zamieszkały mszyce, co tydzień.


Dar Niebios: glistnik

Chelidonium – czyli Dar Niebios. Tak nazwano kolejne ziele, które rośnie dosłownie wszędzie, często uważane jest za chwast, a może być wybawcą dla naszego ogrodu. Mowa o glistniku. Roślina ta zawiera alkaloidy. Mają one silne działanie grzybobójcze, bakteriobójcze, przeciwwirusowe i przeciwpierwotniakowe (ciekawostką jest, że wiele leków przeciwwirusowych, w tym hamujący namnażanie się wirusów HIV Di-Sancor, to alkaloidy pozyskiwane właśnie z glistnika). Wywar z glistnika działa leczniczo nie tylko na organizm ludzki (oczywiście absolutnie nie polecamy przyjmowania glistnika w jakiejkolwiek postaci bez kontroli lekarza, bo można sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc!), stąd powszechne zastosowanie w medycynie ludowej. Sok z niego stosuje się np. na kurzajki. Odwary z glistnika są też stosowane w pszczelarstwie – poprzez oprysk ramek w ulach walczy się z chorobami dziesiątkującymi pszczele roje. Dym z palonego ziela odstraszy np. muchy, a wyciąg z glistnika przegoni szkodniki roślin. Preparat z glistnika – jako naturalny pestycyd – jest stosowany np. w Chinach od wieków. Jak prosto go sporządzić? 100 g świeżych ziół należy wsypać do 2 l ciepłej wody. Odwar należy odstawić na pół godziny. Działa na grzyby, bakterie i owady.

Poczciwa pokrzywa
Lubicie herbatkę z pokrzywy? Ja bardzo. Z dodatkiem cytryny szybko podnosi poziom żelaza we krwi, jej młode liście są doskonałe jako dodatek do zupy albo sałatek. Pokrzywa jest też naszym sprzymierzeńcem w walce z ogrodowymi szkodnikami. Na mszyce i przędziorki doskonale zadziała jednodniowa gnojówka z pokrzyw. Taki preparat można też stosować zapobiegawczo – wspiera on bowiem odporność roślin. Pokrzywę należy zalać na noc (albo całą dobę) wodą. Następnego dnia roztworem 1:10 (fermentującą gnojówkę czterodniową rozcieńcza się w proporcji 1:50) można już pryskać liście i polewać ziemię wokół roślin. Uwaga! Konieczne są rękawiczki, a najlepiej także maseczka na nos. Zapach powala…


Odwary, gnojówki i napary to nie to? Sięgnij po coca-colę!
Jest to nie tylko doskonały środek odtykający rury wydechowe i przetykający toalety. Że coca-cola to jest to, wiedzą też ogrodnicy. Ekologiczne plantacje herbaty w Indiach są np. opryskiwane właśnie nią. Można ją rozcieńczyć w proporcji od 1:2 do 1:5, w zależności od ilości szkodników. Podobno działa niesamowicie. Czas spróbować!

PS Odwary sporządzane z glistnika albo wrotyczu zawierają substancje silnie działające, w dużej dawce trujące. Przy opryskach nimi nie powinny być obecne dzieci albo zwierzęta. Opryski należy wykonywać w rękawiczkach i maseczkach. Poleca się je do ogrodów otwartych – deszcz spłucze bowiem resztki oprysku, zanim spożyjemy warzywa albo owoce. Zawsze jednak warto je przedtem dobrze umyć.

Zdjęcia: Wiki Commons

Tydzień na działce: Na pohybel szkodnikom cz. 1, 4.0 out of 5 based on 4 ratings

Warszawianka, prażanka, przewodniczka po Warszawie, miastożerczyni, wegetarianka. Współtworzy duet Mead Ladies. Lubi zielone warzywa, zielone rejony Warszawy, zielone jabłka (w tym Big Apple – jeśli miałaby wybrać na świecie inne miejsce do zamieszkania) i zielony tusz do rzęs.