25.03
2019

Oto wzór chemiczny na zapach wiosny – geosmina!


Z pewnością znacie ten zapach. Zapach deszczu. Zapach świeżo skopanej, mokrej ziemi. To zapach, który bezbłędnie rozpoznacie i nadacie mu etykietę “aromat wiosny”. Okazuje się, że zapach wiosny ma nawet swój wzór chemiczny – poznajcie geosminę!

Kto jest za to odpowiedzialny? Bakterie!

Za charakterystyczny zapach mokrej ziemi, ale również ziemisty aromat ziemniaków i buraków i niektórych ryb bytujących w przydennym mule, odpowiada substancja chemiczna o nazwie “geosmina” (notabene nazwa ta wywodzi się z greki i oznacza dosłownie “zapach ziemi”). Z chemicznego punktu widzenia, geosmina jest organicznym związkiem chemicznym z grupy cyklicznych alkoholi. Jedna jej cząsteczka składa się z 12 atomów węgla, 22 atomów wodoru i jednego atomu tlenu. A skąd bierze się ta, wyjątkowo dobrze rozpoznawalna przez ludzki nos, substancja? Geosmina jest wytwarzana przez bakterie glebowe takie jak promieniowce czy sinice. Mikroorganizmy glebowe mają zdolność wytwarzania przetrwalników, które aktywowane przez wilgoć (a więc m.in. przez padający deszcz) tworzą aerozol z drobinami deszczu, który dzięki geosminie w nich zawartej pachnie… deszczem. Czyli w rzeczywistości, fakt odczuwania zapachu deszczu czy zapachu mokrej ziemi jest poniekąd równoznaczny z wdychaniem dużej ilości bakteryjnych przetrwalników. Brzmi trochę strasznie, prawda? ;)

Wrażliwy nos

Okazuje się, że ludzki nos jest wyjątkowo wrażliwym instrumentem wykrywania geosminy z powietrzu. Człowiek jest zdolny do rozpoznania tego zapachu nawet gdy koncentracja geosminy wynosi zaledwie 5 cząsteczek na bilion. To oznacza, że wykrywamy geosminę znacznie  bardziej skutecznie niż rekin wyczuwa krew. Po co nam tak wrażliwy aparat węchowy, zapytacie. Czemu ma służyć tak wyrafinowana zdolność wyczuwania przetrwalników bakterii w powietrzu i dlaczego ten zapach budzi w dodatku tak przyjemne skojarzenia?

Prawdopodobnie, w naszej bardzo dawnej historii, umiejętność znalezienia źródła wody oznaczała przeżycie. Dlatego też ewolucyjnie bardziej premiowane mogły być te nosy, które z większą skutecznością doprowadzały ich posiadaczy do źródeł życiodajnej wody, nawet jeśli ta woda w postaci padającego deszczu była poza zasięgiem wzroku. Stąd też zapewne przyjemnie skojarzenia, być może związane również z faktem, że deszcz i mokra ziemia to warunki bardzo sprzyjające dla wzrostu roślinności – a to z kolei zwiększa szansę na posiłek ;)

Aż chce się żyć

Dlatego dziś, nie bez powodu mimochodem uśmiechamy się wdychając zapach deszczu, a aromat mokrej ziemi sprawia, że jakoś bardziej chce nam się żyć. Nic dziwnego. Dla naszych odległych przodków geosmina oznaczała ni mniej, ni więcej – właśnie życie.


Absolwentka biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i doktorantka w dziedzinie nauk społecznych. Na co dzień prowadzi warsztaty i szkolenia o tematyce ekologicznej. Współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste i autorka bloga http://ekologika.edu.pl. Kocha górskie wędrówki.