17.01
2011

Foliowe torebki biodegradowalne też zanieczyszają!


Gdybyśmy żyli w świecie zdyscyplinowanych obywateli, którzy sortują odpady i nie zaśmiecają środowiska, to niemal żadne zagrożenie ze strony tworzyw sztucznych by nie istniało. Niestety życie to nie bajka. Zamiast tego pod przykrywką ekologii wprowadzamy torebki biodegradowalne, które… też zanieczyszczają środowisko. Tylko że subtelniej, bo pyłem.

Kiedy trzy lata temu wielkie sieci handlowe z medialnym hukiem wprowadziły do swoich sklepów rozpadające się pod wpływem tlenu torebki biodegradowalne, nikt nie spodziewał się, że zaszkodzą one środowisku bardziej niż zwykłe foliówki. Bo koncerny, oprócz chwalenie się ekotorbami, nie powiedziały klientowi, co z nimi zrobić po zużyciu. A taka torba nie dość, że musi być wrzucona do specjalnego pojemnika na odpady, to jeszcze może się rozłożyć jedynie w kompostowni. O ile w Danii, Szwecji lub Holandii wskaźnik kompostowania jest całkiem wysoki, tak w Polsce wciąż mamy z nim problem – prawie nie odzyskujemy toreb biodegradowalnych.

Pył z torebek biodegradowalnych jak azbest

Nie jest prawdą, że foliowe torby biodegradowalne, które dostajemy w sklepach, rozkładają się tylko kilka tygodni i mogą ulec szybkiej biodegradacji w każdych warunkach. One się rozsypują, a to różnica. W ich produkcji oprócz polimerów wykorzystano skrobię, która powoduje w środowisku „rozpraszanie” się materiału. Ale część związków nadal pozostaje w postaci pyłu. W takiej formie może zacząć osadzać się on na powierzchni wody, bo pył będzie od niej lżejszy, i stworzy kożuch, który uniemożliwi rybom i roślinom oddychanie.

Przykład? Podobne materiały stosowano w Izraelu, gdzie uprawy rosły pod foliami i nie przejmowano się tym, że część pyłów organicznych dostanie się do piasku. Zrezygnowano z tworzyw dopiero wówczas, kiedy okazało się, że trafiały one do systemów nawadniających, które zaczynały zanieczyszczać. Według naukowców już zaczynamy oddychać niewidocznym pyłem i w niedalekiej przyszłości może okazać się, że będziemy mieć z nim podobny problem jak z azbestem. Pływającą po jeziorze torebkę można wyłowić, a powłokę z polimerowych drobin? To jest także zaśmiecanie środowiska, tylko bardziej subtelne, bo pyłem.

Mniejsze zło? Tradycyjne foliówki kontra torebki biodegradowalne

Na wycofanie jednorazowych foliówek decyduje się coraz więcej państw. Taka torebka produkowana jest w ciągu jednej sekundy, używana średnio 25 minut, a rozkłada się od 100 do 400 lat. Jej przeciwnicy zwracają też uwagę na fakt, że do ich produkcji wykorzystuje się nieodnawialne surowce, m.in. ropę naftową. Ale nawet problem „jednorazówek” da się rozwiązać, np. tak jak w Holandii, gdzie przy każdym hipermarkecie ustawione są pojemniki na zużyte torebki, do których trafia 80 procent foliówek. Wbrew temu, co się o nich sądzi, ich produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu zużywa się stosunkowo niewiele energii, sama foliówka może też podlegać recyklingowi. Warunkiem jest jednak doskonała segregacja odpadów. A z tym, jak zaznaczyłam wyżej, mamy problem. Nasze społeczeństwo trudno przyzwyczaić do selektywnej zbiórki odpadów. Wprowadzenie opakowań biodegradowalnych wymaga wyższego szczebla społecznej świadomości, odpowiedniego zaplecza technologicznego, a także służb odpowiedzialnych za odbiór i utylizację odpadów. Biotorebki tym bardziej trzeba zbierać i sortować, a potem wrzucać do odpowiedniego kosza z napisem „odpadki organiczne” (tam, gdzie wyrzucamy np. obierki z warzyw). Tylko że takie kosze to w Polsce rzadkość. Ponadto biofoliówki są dużo mniej wytrzymałe od tradycyjnych foliówek. Te czynniki spowodowały, że państwa zachodnie zaczęły się z nich wycofywać, a u nas kreuje się je na wyjątkowo przyjazne środowisku. Budzą się zatem wątpliwości, czy moda na biotorby w naszych warunkach faktycznie sprzyja naturze.

Zbierać – sortować – przetwarzać

Na świecie wycofywanie foliowych reklamówek było dużą akcją, którą przeprowadzały sieci handlowe wspólnie z samorządem. A co za tym idzie – budowano kompostownie, uświadamiano ludzi i ustawiano pojemniki na zużyte torebki, Z braku takiego zaplecza organizacyjnego lepszym rozwiązaniem byłaby u nas zamiana stosowanych opakowań na wykonane z surowców naturalnych, całkowicie biodegradowalnych – np. na torby lniane, bawełniane czy koszyki wiklinowe. Postawa ta jest uczciwa wobec klientów czy przepisów ochrony środowiska. Pożyczamy sobie coś z natury, wykorzystujemy to i zwracamy. I dopiero wtedy bilans się zamyka.

Foliowe torebki biodegradowalne też zanieczyszają!, 3.3 out of 5 based on 4 ratings