29.06
2011

Koszulka-ładowarka, czyli czas na zieloną technologię


Elektronika ma to do siebie, że zazwyczaj zawodzi w najmniej pożądanym momencie. Laptopy padają na kilka minut przed wyjątkowo ważnym spotkaniem, akumulatory telefonów rozładowują się akurat wtedy, gdy koniecznie musimy zadzwonić.

Uszkodzenia mechaniczne były, są, i będą się pojawiać, trudno w tej kwestii cokolwiek zmienić. Można natomiast rozwiązać problem akumulatorów, najlepiej w taki sposób, by energia elektryczna była tania, dostępna wszędzie i ekologiczna.

Nowe materiały

Koszulka-ładowarkaDokładnie taki cel przyświeca naukowcom zajmującym się materiałami, które produkować mogą elektryczność z tego, co zwykły człowiek może mieć pod ręką. A pod ręką zawsze mamy energię ruchu oraz ciepło, emitowane chociażby przez nasze organizmy.

Jednym ze sposobów zamiany ruchu na elektryczność jest zjawisko piezoelektryczne. Elektryczność powstaje w nim na skutek mechanicznego ściskania kryształu. Efekt ten zna każda osoba, która choć raz zapalała papierosa piezoelektryczną zapalniczką. W jaki więc sposób ten znany od lat efekt może zmniejszyć zapotrzebowanie elektronicznych gadżetów na energię z publicznej sieci? Rzecz w tym, że napięcie generowane przez zjawisko piezoelektryczne nie musi być wcale małe, a nacisk na piezoelektryk nie musi być wywoływany tylko i jedynie przez ludzkie palce.

Koszulka-ładowarka i co z tego wynika

Dobrym przykładem niech będzie eksperymentalna koszulka opracowywana przez Orange, służąca do ładowania telefonów komórkowych. Jej centralnym i najbardziej przyciągającym wzrok elementem jest właśnie piezoelektryczna folia o wymiarach zbliżonych do kartki A4, umieszczona na przedzie koszulki. Fale dźwiękowe, generowane przez muzyków występujących na festiwalu w Glastonbury (bo tam Orange testować będzie swoje koszulki), uderzają w folię, wzbudzając elektryczność. Ta zbierana jest w kondensatorze, który z kolei naładować ma telefon. Proste?

Koszulka-ładowarkaTeoretycznie tak. Praktycznie jeszcze sporo czasu minie, zanim taka folia będzie zamontowana pod klawiaturą każdego laptopa, a pisanie generować będzie tyle prądu, że będzie można zapomnieć o kablach. Jednak pierwszy krok ku temu został wykonany niedawno, kiedy to naukowcy z australijskiego Royal Melbourne Institute of Technology opublikowali wyniki swoich badań, w których jako pierwsi precyzyjnie opisali prawa, według których zachowują się tego typu folie. A to z kolei otwiera drogę do badań nad zwiększeniem generowanego przez nie napięcia.

Zamiana ciepła w prąd

Innym sposobem wytworzenia energii elektrycznej jest wykorzystanie do tego celu ciepła. Dzięki najnowszym odkryciom badaczy z University of Minesota proces ten może być dużo bardziej efektywny, niż dotychczasowe ogniwa termoelektryczne, które wzbudzają tyle elektryczności, że nadają się jedynie do produkcji termometrów. Bardzo dokładnych, ale nadal termometrów.

Stworzony przez nich nowy stop, oznaczany na razie jedynie wzorem sumarycznym (Ni45Co5Mn40Sn10), podczas ogrzewania wzbudzał w umieszczonej wokół niego cewce napięcie do 0,6 miliwolta. Nie jest to dużo, jednak jest to napięcie porównywalne do tego, jakie powstaje w dotychczasowych ogniwach termoelektrycznych. Biorąc pod uwagę, że autorzy badań przewidują możliwość optymalizacji całego procesu nawet do wartości 502 miliwoltów, wydaje się to być bardzo obiecujące.

Wizja urządzeń elektrycznych, które nie potrzebują zewnętrznego zasilania, jest kusząca dla wielu. Jednak zanim się urzeczywistni, minie trochę czasu. Niemniej fundamenty pod ich konstrukcję zostały położone, pozostaje czekać na rozwój zielonej technologii.

Koszulka-ładowarka, czyli czas na zieloną technologię, 5.0 out of 5 based on 1 rating

Z wykształcenia filolog, z zawodu księgowy, z zamiłowania przedsiębiorca. Pasjonuje się gadżetami, nowymi technologiami, finansami i szermierką.