04.07
2015

Idzie wielkie ciepło! Co z końmi w Tatrach?


Organizacje ochrony zwierząt wzywają władze Tatrzańskiego Parku Narodowego do zatrzymania transportu, gdy temperatura przekroczy 25 stopni Celsjusza. Czy znajdą zrozumienie, czy trzeba będzie kolejnego padłego konia, by coś się zmieniło?

3P2A6632

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! i Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami wciąż domagają się całkowitej likwidacji transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. Przeciążenia, na jakie narażone są zwierzęta ciągnące 12-osobowe wozy, spowodowały już śmierć na drodze krzyżowej do Morskiego Okaz. Nic dziwnego, skoro z turystami osiągają one wagę około 2 ton.

Teraz nadciąga fala upałów. Organizacje chroniące zwierzęta wzywają zatem choć o ograniczenie czasu pracy tatrzańskich koni. – Ustawa o ochronie zwierząt zabrania znęcania nad zwierzętami poprzez wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu i traktuje takie działanie jako przestępstwo znęcania się nad zwierzętami, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 2 – podkreśla Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! – Badania naukowców z największych światowych ośrodków naukowych dowodzą, że praca koni w wysokich temperaturach i wysokiej wilgotności może prowadzić do poważnych chorób a nawet do śmierci zwierzęcia – dodaje.

Rzeczywiście, badania prowadziły niezależnie ośrodki w Kalifornii, Oksfordzie, Exeter, Illinois, Sydney, Edynburgu oraz Bristolu. Wynika z nich, że w gorące dni, podczas ciężkiej pracy, konie mogą wydatkować nawet 10–12 litrów potu
na godzinę. – Z badań wynika, że nieskuteczna termoregulacja w wysokich temperaturach, może osiągnąć tak ostry stopień odwodnienia, że odruch picia nie jest już aktywny – tłumaczy Anna Plaszczyk z Fundacji Viva! – My latem często słyszymy, że konie nie są pojone na trasie do Morskiego Oka, ponieważ nie są spragnione i nie chcą pić. W takich sytuacjach w przypadku drogich koni sportowych podawane są kroplówki z elektrolitami. Ale konie pracujące w Tatrach nie mają takiej opieki – dodaje.

Organizacje ochrony zwierząt podkreślają, że podczas słonecznych dni konie o ciemnym umaszczeniu są w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo szybciej się przegrzewają. – Na Włosienicy, gdzie konie czekają na turystów po południu nie ma cienia i zwierzęta po ciężkiej pracy, jaką wykonują wioząc turystów do góry, czekają na kolejnych w pełnym słońcu – tłumaczy Beata Czerska, prezes Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami – W czasie upałów otrzymujemy znacznie więcej telefonów od zaniepokojonych sytuacją koni turystów. Ich wątpliwości budzi lejący się po zwierzętach pot i widoczne zmęczenie – dodaje.

3P2A6653

Koń może stracić około 5% masy ciała w płynach, zanim będą widoczne jakiekolwiek symptomy odwodnienia. Niektóre konie tracą do 10% masy ciała podczas ciężkiej pracy. Taka utrata płynów może znacznie ograniczyć funkcjonowanie mięśni i powodować inne problemy  zdrowotne. Najgorzej jest, gdy jednocześnie temperatura otoczenia i wilgotność są wysokie. Odparowywanie ciepła u koni jest wówczas ograniczone. Powoduje to zwiększone ryzyko stresu cieplnego, jeśli koń będzie kontynuował pracę lub pozostanie na słońcu.

Naukowcy z Uniwersytetu w Minesocie określili bezpieczny zakres temperatur dla pracy koni na zakres od 5°C do 25°C – mówi Anna Plaszczyk – Dlatego wezwaliśmy dyrekcję Parku do zatrzymania transportu konnego w Tarach, kiedy temperatura przekroczy 25 stopni Celsjusza. Dla nas jest to tylko rozwiązanie przejściowe, mające zapobiec stresowi cieplnemu koni. Bo ograniczenie czasu pracy nie zlikwiduje przeciążeń, jakim konie z Morskiego Oka będą poddawane podczas pracy w niższych temperaturach – tłumaczy.

Ograniczenia takie wprowadzono w Krakowie, mimo że tam konie ciągną o wiele mniejsze wozy i nie pokonują kilku kilometrów stromych podjazdów. Konie z Krakowskiego Rynku znikają, gdy temperatura przekroczy 28 stopni Celsjusza.

Czy władze TPN zareagują na wezwanie do ulżenia w ciężkiej pracy koni tatrzańskich? Nie wiadomo. My postulujemy za tym, by zareagowali turyści. Najlepiej nogami. Ciężko drapać się w upalny dzień pod górę? One mają ciężej. Przypomnijmy: KLIK! i KLIK! A jeżeli sami nie przykładamy swego ciężaru tatrzańskim koniom, uwrażliwiajmy – również przez sieć:

https://www.facebook.com/RatujmyKonieZMorskiegoOka?fref=pb&hc_location=profile_browser

https://www.facebook.com/koalicja.na.rzecz.koni?fref=ts

http://ratujkonie.pl/

Jeżeli góralom przestanie się opłacać furmanka z zaprzężonym w nią, wycieńczonym koniem, znajdą przecież inne zajęcia zarobkowe. To proste. I trudne. W turystach jednak siła – wspominany kilka dni temu projekt ekologicznej kolejki (KLIK!) zamiast transportu konnego, byłby przecież skutecznym rozwiązaniem problemu.

koń padł w drodze do Morskiego Oka