15.04
2016

4 sposoby na dobry start w wolność od rzeczy


A więc decyzja wraz z wiosną zapadła! Oczyszczamy dom i życie z nadmiarów. Oczywiście ze swej strony mogę tylko przyklasnąć takiej decyzji. A ponieważ ja mam ją już za sobą i wiem, jak to w praktyce wyglądało, dziś podzielę się z Wami pewnymi sposobami na to, jak na początku drogi… nie wylać dziecka z kąpielą.

Na początku przygody z minimalizmem, entuzjastycznie rzucamy się na szafy, szuflady i zakamarki. W stanie, który można porównać ze szczególnym hajem, jak najszybciej – w przypływie natchnienia – pozbywamy się niepotrzebnych rzeczy.

Co nagle, to po diable. Jak to czasami bywa, skutki działania w amoku (nawet o szlachetnych pobudkach), mogą być opłakane. I tak, w workach przeznaczonych do wyrzucenia, przypadkowo może wyląduje ulubiony sweter czy niezapłacony rachunek.

 

minimalist-house-as-a-postmodernism-art-object-1Skutki działania w euforii minimalistycznej mogą nas nieco przerosnąć…

Nie, nie zalecam spędzania całych dni na żmudnym dzieleniu rzeczy na kategorie „to zostaje” i „a to nie”. Poświęcanie czasu i energii na sprzątanie, gdy za oknem dzieje się życie?  Nie, to jakoś nie współgra z ideą radosnego minimalizmu, który chciałabym promować.

Ale z racji, że spokojne i przemyślane podejście do oczyszczania przestrzeni, daje więcej niż nagłe zrywy, chciałabym Wam dziś zaproponować cztery sposoby na uważne odgruzowywanie przestrzeni i życia. I tak, są one powolne i rozważne. Ale rozłożone w czasie. Angażują też pełną świadomość odnośnie obranego stylu życia i upodobań.

 

speaker-691002_960_720Które z rzeczy służą tylko łapaniu kurzu? Zacznijmy od ich schowania

 

Czego oczy nie widzą… – sposób na uświadomienie sobie, co jest zbędne

Sposób postępowania: Codziennie spokojnie przyglądajmy się otoczeniu i eliminujmy jedną lub kilka rzeczy, których od dawna nie używaliśmy, zdążyły się pokryć kurzem lub stoją zapomniane na tyłach szafki. Następnie schowajmy je gdzieś w specjalnie przeznaczonym na ten cel pojemniku, by zniknęły nam z oczu. Jeśli w ciągu miesiąca okaże się, że potrzebujemy czegoś, wyciągnijmy tę rzecz i używajmy. Po miesiącu zawartość pojemnika oddajmy, sprzedajmy lub wyrzućmy. Tych rzeczy już nie potrzebujemy.

Efekt: Eliminujemy z naszej przestrzeni rzeczy rzeczywiście niepotrzebne. Racjonalizacja tej eliminacji sprawia, że łatwiej nam się z nią uporać.

 

bag-21068_960_720Nowa rzecz? Jaka stara za nią wybędzie z domu?

 

Sztuka za sztukę – sposób na niezagracenie życia i przestrzeni od nowa

Sposób postępowania: Nowa sukienka? Pozbądźmy się starej, a najlepiej dwóch. Przewidujemy kupno nowych butów? Niech nieużywana już przez nas para czeka na nowego właściciela. Ochota na nowy krem? Najpierw dokładnie opróżnimy opakowanie po jego poprzedniku. To akurat postępowanie wymaga pewnego czasu, z którego upływem zadawanie sobie pytania: Czy naprawdę tego potrzebuję?, wejdzie nam w nawyk. Postawmy na przemyślane zakupy i nie odpuszczajmy sobie – twardo trzymajmy się za zasady sztuka za sztukę. Coś nowego weszło do domu? Coś nieużywanego musi go opuścić. Jeśli takie postępowanie stanie się regułą, już nigdy ponownie nie przytłoczy nas nadmiar.

Efekt: Nawet jeżeli przestaniemy myśleć skrajnie minimalistycznie, wysiłek związany z oczyszczaniem przestrzeni nie idzie na marne. Nawyk pozbywania się rzeczy w momencie zakupu kolejnej, uchroni nas w efekcie przed chomikowym efektem jo-jo.

 

coffee-1128134_960_720Bilans zysków i strat – codziennie pięć minut na chwilę refleksji

 

Domowa buchalteria – sposób na kontrolę nad stanem posiadania

Sposób postępowania: Niech nam wejdzie w krew skrupulatne zapisywanie, chociaż przez kilka miesięcy. Czego się pozbyliśmy? Co kupiliśmy? Pod koniec miesiąca czas na krótkie podsumowanie z analizą: jaki był balans miesiąca? Więcej zakupów czy więcej oddanych rzeczy? Czy zakupy były przemyślane? Czy rzeczywiście były potrzebne? Ile wysiłku wymagało pozbycie się niepotrzebnych przedmiotów? Czy udało się odzyskać część ich wartości?

Efekt: Takie podsumowanie sprawia, że zaczynamy uważniej traktować nasze nawyki zakupowe. Przy okazji nasz wewnętrzny chomik zostaje zmobilizowany do pozbywania się niepotrzebności.

 

cupboard-after_2447969bSzybki nalot na szafkę – szybkie pożegnanie ze zbędnymi w niej rzeczami

 

Pięciominutówka – sposób na szybkie pozbycie się tego, co podświadomie irytuje

Sposób postępowania: To szybka akcja, dosłownie odmierzana minutnikiem (stoperem, zegarkiem). Otwieramy wybraną szafkę, szufladę, pudło, schowek – miejsce, gdzie jest coś jeszcze do zrobienia. Czas start! Odmierzamy 5 minut i szybko przeglądamy całą zawartość. Jeśli coś tam ewidentnie nie pasuje, odkładamy na bok. Czym się kierować? Ołówek nie powinien towarzyszyć swetrom, a próbki kremów przyprawom. Śmieci, niezapisane karteczki, pęknięte buteleczki, wypisane długopisy – wymiatamy je bez skrupułów. Drrrrrrrrrrryń! Koniec czasu. Zamykamy oczyszczone właśnie miejsce. Wyciągnięte rzeczy odkładamy tam, gdzie będą pasować, śmieci wyrzucamy do kosza. Zrobione. Kolejna pięciominutówka jutro.

Efekt: Szybkie przejrzenia schowków ze wszystkim i niczym, pozwala skupić się na wyłapaniu tego, czego rzeczywiście chcemy (musimy) się pozbyć. Ograniczenie czasowe sprawia, że nie zaczynamy wdawać się w sentymenty. Dodatkowy bonus? Nie tracimy cennego czasu na mało przyjemną czynność przeglądania zapomnianych schowków. Regularne powtarzanie ćwiczenia daje świetne, aczkolwiek powolne rezultaty.

 

rug-691540_960_720Minimalizm? Jak walka z nałogiem lub odchudzanie – łatwo się cofnąć

 

Jak Wam podobają się moje propozycje? Przyznam, że ja sama wracam do nich od czasu do czasu, co pomaga mi w utrzymaniu dyscypliny. Droga do minimalizmu przypomina rzucanie nałogów lub odchudzanie – tak samo z niej zboczyć w stronę starych nawyków i zniweczyć osiągnięte sukcesy. Jeszcze inne oprócz wyżej opisanych patenty na to, jak rzeczy uniknąć, zdradzam na moim blogu: KLIK! Serdecznie Was zatem na niego zapraszam.


Na co dzień - tłumacz i lektor hiszpańskiego, po godzinach - autorka bloga Droga do minimalizmu, na którym dzieli się swoimi doświadczeniami z upraszczaniem życia. Upodobaniem do prostoty i posiadania mniej zaraża nie tylko czytelników, ale także męża i córeczkę, którzy wspierają ją na wyboistej, ale radosnej drodze do minimalizmu.