19.04
2016

5 powodów, by wybrać komunikację miejską


Też lubicie jazdę samochodem? Wygodne usadowienie się za kierownicą, przekręcenia kluczyka, gaz – i już! – swobodna jazda. Po zakupy. Do pracy. Do lekarza. Do znajomych. 100 kilometrów lub 100 metrów.
Auto daje poczucie wolności. Dojechać, gdzie się chce? Przeżyć upojenie szybkością przy dodaniu gazu? Muzyka z radia? Wiatr we włosach? Zimny łokieć? Tak, kochamy być easy riderami w swych blaszanych rumakach. Dlaczego zrzec się tej frajdy na rzecz komunikacji miejskiej? Ja mam pięć powodów. 

Trudno w to uwierzyć? Może i ja byłabym sceptyczna, ale zmienił to długi czerwcowy weekend. W drodze do domu, na trasie szybkiego ruchu, auto odmówiło posłuszeństwa. Auć! Tak, pomoc drogowa, laweta i głośne CB radio w postaci mych dzieci – wszyscy mieli nielichą frajdę. A ja? Ja miałam przed sobą konieczność zmiany środka transportu na kilka najbliższych dni. Niezbyt pożądaną konieczność.

Jak odkryłam walory mało zachwycającej na wstępie zamiany? Okazało się, że świat nie tylko nie runął, ale nawet zyskałam szansę odkrycia kilku atutów przymusowej sytuacji. Jakich? Już wyjaśniam.

 

9e1b56_539fb478357a4164988125db22398856.jpg_srz_975_650_85_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srzOdległy punkt miasta? Można dojechać, naprawdę!

Autobus też dojeżdża w mnóstwo miejsc!

Tak, wbrew pozorom okazało się, że polska komunikacja miejska jest naprawdę dobrze rozwinięta! Tak, mam porównanie. Nie przypominam sobie, bym choćby w Stanach uświadczyła miejski autobus. Spacerując ulicami, nie zauważyłam pojazdów innych niż turystyczne double decker’y. Każda rodzina ma za to auto. Co najmniej jedno!

Efekt? Miasta wylewają się na przedmieścia.  Uwzględnijmy więc i my, że zalewając ulice i parkingi miast kolejnymi autami, uniemożliwiamy normalne funkcjonowanie w centrach naszych miast. Są coraz szpetniejsze i coraz trudniej w nich oddychać. Warto korzystać z komunikacji publicznej, skoro ją mamy! Miasto zyska na tym zarówno od strony estetycznej, jak i ekologicznej.

 

people-768566_960_720Czy zdobylibyśmy się na spacer? Pewnie nie, a jest tak cenny!

 

Nie dojeżdża do samego celu? Czas na spacer!

Konieczność dojścia kawałek od przystanku? Czy to na pewno zła strona miejskiej komunikacji? Spacer może odkryć przed nami nieznane wcześniej. Dzięki wymuszonym nim ruchowi, zyskujemy na zdrowiu.

Mając ku temu możliwości, robimy się niemoralnie wręcz wygodni. Ile prościej jest nam wpaść głęboko w miękki samochodowy fotel – może i zamówić przez okienko kanapki z wołowiną i kawę. Spacer, który musimy odbyć choćby z uwagi na zmianę przystanków, w dłuższej perspektywie może nam ocalić życie!

 

Czas na spokojną kontemplację zapominanego na co dzień miasta

 

Pogapić się przez okno? Bezcenne!

Jeżeli nie podróżujemy oczywiście metrem, wreszcie zyskujemy szansę na rozejrzenie się wokół, pooglądanie swego miasta. Jazda autem narzuca skupienie się na kilku rzeczach jednocześnie: światła, znaki drogowe, współuczestnicy ruchu, sprawne panowania nad samochodem. Czas na dłuższą kontemplację krajobrazu? Chyba tylko podczas stania w korku.
W autobusie możemy poczuć się jak w kinie. Możemy spojrzeć na zmieniający się pejzaż z zupełnie innej perspektywy. Mamy czas, możemy się odprężyć i obserwować. Odkrywamy znane widoki od nowa, zauważamy ludzi.
 a5c59ca62af55e9d151a565b82b1204a924cefd9Poczytać z rozkoszą – wreszcie jest na to czas!
Wreszcie czas na czytanie!
Jeżeli, jak ja,  nie jesteście fanami audiobooków, wreszcie zyskujecie komfort wolnego czasu na czytanie! Kontemplacja widoków na codziennie odbywanych tych samych trasach autobusowych, może znużyć. W metrze w ogóle nie ma o tym mowy. Wtedy czas spędzony w autobusie można umilić ulubioną lekturą.
Odkąd zaczęłam prowadzić auto, zawsze brakowało mi takich chwil. Przyznam Wam się też do czegoś: lubię zezować na tytuły innych czytających. Czasem to romansidło w kiczowatej okładce, a czasem noblista. Te różnice dają nam do myślenia. Cenna lekcja akceptacji i szansa na porozumiewawcze spojrzenia – jak dobrze, że tylu z nas czyta!
 50fea33406954.preview-800Szansa na spotkanie z ludźmi, z jakimi na co dzień nie obcujemy – cenne!
Być z ludźmi

Komunikacja miejska uspołecznia. To nieoczywista, a bardzo wartościowa funkcja podróży środkiem masowego transportu. W dobie powszechnej anonimowości zdarza się nam zapomnieć, jak pięknie różnimy się od siebie. Coraz częściej żyjemy na grodzonych osiedlach, otoczeni przez podobnych nam ludzi. Jakich? Klasa średnia, w średnim wieku, ze średnio 1,5 dziecka na rodzinę.

Podróżując środkami masowego transportu, spotykamy ludzi starszych, studentów, uczniów szkół. Ale też kloszardów, osoby z marginesu społecznego. Chcący i niechcący słuchamy ich rozmów, dowiadujemy się, o czym myślą, jak żartują, na kogo głosują i dlaczego. Starsza pani pomaga mojemu dziecku usiąść, gdy muszę się zająć młodszym. Wysoki młodzieniec pomoże mu wstać na właściwym przystanku i przepuści, by zdążył wysiąść. Stajemy się jednością, uczestniczymy w tym samym, podświadomie troszczymy się o siebie. Anonimowy tłum staje się solidarny. Niesamowita sprawa!

 

image_gallerySpotkania na przystankach – może i je lubicie?

 

Przekonałam Was? A może macie inne, swoje własne powody, dla których wybieracie miejską komunikację?

A jakie są jeszcze inne moje pomysły na to, jak żyć pełniej? Dadzą się sprowadzić do wspólnego mianownika: ograniczam się. Jak? I co z tego wynika? Zapraszam Was na mój blog, sami wyrobicie sobie zdanie: KLIK!

 

Zdjęcia: KLIK!


Wprowadza minimalizm do swojego życia, zwalnia tempo, kiedy wszystko wokół gna za szybko. W efekcie uzdrawiania swoich nawyków zakupowych, odkrywa swoje zainteresowania zdrowym odżywianiem i naturalną pielęgnacją oraz budowaniem dobrych relacji w rodzinie i społeczeństwie. Jest członkinią kooperatywy spożywczej, działa również na rzecz swojej lokalnej społeczności. W wolnych chwilach czyta książki o zmienianiu świata i szyje na maszynie. Bywa offline.