15.05
2016

7 powodów, by stworzyć swą tablicę marzeń


Tablica marzeń? A po co? I co to jest właściwie? Brzmi infantylnie? Nieporozumienie. Taka tablica stwarza realną szansę na zmienienie odległych marzeń w konkretne realizowane plany.

Zadaniem tablicy, określanej z angielska jako vision board, jest pomoc w określeniu naszych potrzeb i celów. Praktycznie wygląda to jak graficzne zobrazowanie tego, co chcielibyśmy osiągnąć w danym roku, miesiącu, okresie czy w całym życiu.

2F9224A700000578-3368675-A_vision_board_is_a_combination_of_collage_and_mind_map_a_displa-m-212_1450807786320

 

Dlaczego warto ją zrobić?

  • Po pierwsze: czy wiesz o czym tak naprawdę marzysz?

Czy tak naprawdę umiemy to nazwać? Bardzo często epatowani jesteśmy hasłami o tym, że marzenia są dla słabych, silni mają plany. Czym jednak są marzenia, jeżeli nie planami dla realizacji w zalążku? Odważmy się marzyć, od tego wszystko się zaczyna – tablica marzeń Wam to uświadomi.

  • Po drugie: uporządkowanie życiowych priorytetów

Tworzenie tablicy marzeń tego się właśnie wymaga. Przedstawiamy obszary życia, na których chcemy się skupić lub coś w nich zmienić czy naprawić. Oczywiście nie musimy się zajmować wszystkimi, a już na pewno nie trzeba skupiać się na wszystkich naraz. To zależy od naszych własnych zapotrzebowań. Ja użyczę Wam mojego wykresu, dzięki któremu nic Wam nie umknie podczas planowania.

mapa-marzeń-Koło_życia

  • Po trzecie: nazwanie swych celów po imieniu

Miłość? No dobrze, ale konkretniej: romans, małżeństwo, związek partnerski, przelotny flirt, czy dłuższa przygoda? Nauczmy się rozpraszać mgłę wokół marzeń, czyńmy je konkretniejszymi. Dopiero nazwanie celu po imieniu, uczynienie go wyraźnym, umożliwia podjęcie konkretnych działań zmierzających do jego realizacji.

  • Po czwarte: autorefleksja i poświęcenie czasu własnym myślom

Dajmy sobie na to jakiś czas, podczas którego będziemy zapisywać to, co nam chodzi po głowie. Niech to będzie kilka dni, a nawet tygodni – w końcu zbieramy plany na dłuższy okres w swoim życiu, podejdźmy więc do rzeczy z uwagą. Niczego nie przyspieszajmy.

  • Po piąte – nieco zabawy praktycznej i porządki na dysku

By przygotować swą tablicę marzeń, trzeba zadać sobie nieco trudu i zabrać się za porządki. Gdzie znajdziemy potrzebne nam do wykonania tablicy zdjęcia? W stosie zapomnianych gazet, albo po prostu na dysku, Pintereście czy innym portalu – na pewno się ich tam znajdzie bez liku! Wreszcie znajdziecie dla nich jakiś użytek. Pogrupujcie je od razu w uporządkowany sposób, układając podobne elementy obok siebie. Dla inspiracji: siatka bagua, być może znana Wam z feng shui.

 

mapa-marzeń-siatka

 

  • Po szóste: akcja: realizacja – pełna mobilizacja!

Ile czasu przeznaczamy na wykonanie naszej tablicy? Starczy kilka godzin z jednego dnia – poświęćmy je w całości tej jednej sprawie i skupmy się na niej, by odczuć, jaka moc jest w celu niosącym za sobą tak wielkie możliwości. Dzięki temu wdrożymy się do cennej sztuki nieodwlekania, która często za sobą pociąga rozmycie celu.

  • Po siódme: cele zawsze przed oczyma

Gdzie umieścić swą tablicę? To indywidualny wybór. Można z dumą wywiesić ją sobie nad kominkiem, przygotujmy się jednak wtedy na to, że przyjaciele, znajomi, rodzina i wszyscy przekraczający próg domu zapytają co to i do czego służy. Niepożądane? Lepsze zatem będzie bardziej intymne miejsce: w sypialni, nad biurkiem.  Znam osobę, która taką tablicę zawiesiła… wewnątrz szafy – ogląda ją codziennie, zatem cel osiągnięty: dążenia i kierunek do nich zawsze unaocznione!

Bo o to właśnie chodzi – nasze cele mamy widzieć codziennie przed sobą. Tak, by kreować każdy dzień w zgodzie z nimi.

Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie – napisał w swej najsłynniejszej książce Paolo Coleho. A ja wychodzę z innego założenia: jeżeli czegoś pragniemy, to powinniśmy dążyć do spełnienia tego marzenia, nie czekając na wszechświat. Zajmijmy się swą przyszłością sami, na początku może nam w tym pomóc tablica marzeń.

2EEE14BA00000578-3368675-image-m-158_1450705675062

 

Tekst pochodzi z części mego bloga zatytułowanej Maraton Minimalisty, na którą składają się 52 kroki do lepszego życia – przybliżam w niej drogę do zmiany unieszczęśliwiających nas nawyków. Wszystko objaśnione jest tutaj

Ciąży Wam zła dieta? Słaba kondycja fizyczna? Zbyt późne wstawanie? Brak kontroli wydatków? Skupianie się na błahostkach? Przedkładanie rzeczy nad wydarzenia? Prokrastynacja?

A może jeszcze co innego? Zajrzyjcie na mój blog: KLIK! Przekonacie się, że każdy zły nawyk da się zmienić.


Natalia Knopek autorka bloga simplife.pl Ceniąca sobie naturalność, prawdziwość, trwałość, szczerość i prostotę. Faworyzująca to co nasze, polskie i lokalne. Zdecydowana przeciwniczka nadmiaru, bałaganu i bylejakości. Zawsze robiąca wszystko po swojemu. Na swoim blogu simplife.pl nie odpowiada na pytanie jak żyć. Pokazuje za to, jak mając mniej, żyć fajnie.