27.07
2016

Na stres kocimiętnik ratunkowy


Ile razy w tygodniu czujecie się zirytowani? Jak wielu z Was żyje w stresie? Zabieganie nie pozwala Wam się wyciszyć, a buzujące emocje nie dają zasnąć? Zanim rozszarpiecie kogoś z najbliższego otoczenia na strzępy, możecie spróbować użyć kocimiętnika ratunkowego mojego pomysłu.

Czy mój kocimiętnik ratunkowy u Was podziała? Pomoże? Gwarancji nie dam, ale mogę obiecać jedno: Wasze zdrowie na nim skorzysta, a zmysłom zrobi się błogo. A to już coś. Co do reszty… sami wiecie, jak działa autosugestia, a poza tym – to fakt: jeżeli nie jesteś kotem, kocimiętka Cię uspokaja.

Nie jesteście kotami? Czytajcie dalej.

Do wykonania kocimiętnika potrzebne Wam:

  • skarpetka (czysta! ja użyłam skarpetki dziecięcej, której parzysta koleżanka przestała utrzymywać z nami bezpośredni kontakt),
  • garść suszonego ziela kocimiętki,
  • garść niepotrzebnych kulek (u mnie sprawdziły się suszone owoce jałowca, ale może być np. ciecierzyca, drobna fasola lub groch),
  • mąka ziemniaczana,
  • łyżka,
  • wstążka lub sznurek do związania skarpety.

Jak ja zrobiłam swój kocimiętnik:

  • Na dno skarpety wrzuciłam kulki.
  • Dorzuciłam kocimiętkę.
  • Wszystko zasypałam mąką ziemniaczaną, sypiąc po jednej łyżce i potrząsając delikatnie skarpetą na różne strony, by mąka rozłożyła się w miarę równomiernie.
  • Górną część skarpetki zawiązałam ozdobnymi wstążkami.

 

Jak wypadło? Jak na załączonym obrazku:

 

antystres-z-kocimietka-e1469144245648-300x225

Gdy ma się już kocimiętnik ratunkowy – co z nim czynić?

  • wąchać (dzięki zawartej w nim kocimiętce ma bardzo subtelny, odprężający zapach, o ile skarpeta była czysta),
  • ugniatać,
  • masować nim skronie,
  • oglądać i podziwiać (i tu znów wiele zależy od estetyki skarpety),
  • rzucić nim w kogoś lub coś w akcie ostatecznej desperacji (oczywiście bardzo delikatnie, by pod wpływem gwałtownych ruchów nie pobrudzić paluszków mąką ziemniaczaną).

 

A może Wy macie inne pomysły na rozładowanie stresu? Podsuńcie je, proszę. Chętnie ujrzę Wasze sugestie i na moim blogu Mięta w kapeluszu: KLIK! Zrewanżuję się Wam przepisami, ciekawostkami o ziołach, przyprawach oraz o innych cennych roślinach. Zajrzyjcie i się przekonajcie!


Zachwyca ją siła, jaka drzemie w roślinach, dlatego poświęciła im swój blog Mięta w kapeluszu, który ilustruje własnoręcznie wykonanymi rysunkami. Prywatnie – żona, mama, urzędnik i początkująca amatorka biegania. Marzy, by kiedyś wydać własną powieść.