09.03
2016

Dwa dary natury na przednówkowy smętek


Was też serdecznie znużyła nie do końca zimowa zima? Z tęsknotą wypatrujecie wiosny? Ta, jak to w ostaniach latach ma zwyczaju, może nas nieco podręczyć zwlekaniem – sławetne są już przecież lodowate Wielkanoce, często przysypane spóźnionym śniegiem. Jak podratować słabą formę psychiczną i fizyczną? Najlepiej wyjść naturze naprzeciw – ona coś już dla nas ma.

Dzisiejszy przednówek jest niczym w porównaniu z tym, który zaglądał do chłopskich chałup parę wieków temu. Powszechnym problemem stawał się wtedy realny głód. Na polach i w ogrodach było pusto, zasoby spiżarni gwałtownie się kurczyły, a i uwzględnić trzeba, że dawne zimy stanowczo nie rozpieszczały.

Gdzie można było szukać wsparcia? Oczywiście w dzikiej naturze. Polowania były przywilejem jedynie właścicieli lasów, należało bacznie się rozglądać po ziemi, drzewach i wokół siebie. Zbieranie jadalnych chwastów ratowało naszych przodków w krytycznych momentach braku pożywienia.

Głód nam w dzisiejszej rzeczywistości nie zagraża. Brak cennych witamin – owszem. Te z dodatkiem bomby konserwantów możemy nabyć w każdym sklepie. Dar z tak wątpliwym bonusem mało jednak zachęca i raczej niewiele obiecuje. Wcale do takich zakupów nie zachęcamy. Zachęcaliśmy już za to do uprawy kiełków, wolnych od wątpliwych niespodzianek: KLIK!

Co jednak zrobić, by ratując osłabione po kapryśnej zimie zdrowie fizyczne, poprawić sobie też humor? Wyruszyć na własne łowy witamin. Czego szukać? Oczywiście kwiatów i pączków leszczyny, o których pisał Kuba: KLIK! Oczywiście drzew brzozy i klonu, z których ściągniecie najlepsze drinki natury: KLIK! i KLIK!. Ale na tym nie koniec.

Szkoda byłoby przegapić inne dary ponurego przedwiośnia.

Park, early springSzaro i goło? Tylko pozornie!

 

Dar spod nóg – gwiazdnica pospolita

Nie znacie? Łatwo rozpoznacie. Zadziwi Was żywą zielenią w otoczeniu, gdzie wszystkie barwy jeszcze przygaszone i mało efektowne. Znajdziecie ją nawet pod śniegiem! Jeżeli uprawiacie własne ogródki, być może prędko rozpoznacie chwast, który irytuje Was swą ekspansywnością. Drobniutkie i pozornie słabe łodyżki z jajowatymi liśćmi tworzą całe kobierce zwalczane zajadle przez wielu ogrodników.

Jak niejednokrotnie można się przekonać poznając naturę dokuczliwego chwastu bliżej, tak naprawdę natręt jest przykładem mądrości rządzącej się swymi prawami przyrody. Gwiazdnica pełni ważną rolę. Dlatego drobne białe kwiatki, którym ziele zawdzięcza swą nazwę, w obliczu braku ciepłolubnych zapylaczy, potrafią zapylić się same!

Na czym polega rola gwiazdnicy? Pomaga ona rekultywować glebę, dla której jest jak ochronny plaster przywracający równowagę po zimie. Dokarmia też dzikie zwierzęta – dzisiaj je, a kiedyś ludzi. Korzystajmy i my.

Jak używano gwiazdnicy niegdyś? W średniowieczu robiono z niej kataplazmy, wodne ekstrakty i maść na choroby skóry (w tym celu gotowano ziele w tłuszczu gęsi albo… jeża. Lekarz Gerard (XVI w.) zalecał zioło gotowane w occie i soli na świerzb, jako herbatę na zaparcia i kaszel, zaś w postaci kropli – do oczu. Culperer używa gwiazdnicy również na wysypki i inne choroby skóry. Indianie stosowali kompresy z rozgniecionych świeżych liści na zapalenia skory, obrzęki i dolegliwości wątroby, zaś herbatę do leczenia jęczmienia i zapalenia spojówek (Źródło: KLIK!)

Te wszystkie zastosowania gwiazdnicy poszły w zapomnienie wraz z oficjalną medycyną. Nie dla wszystkich jednak – ci, którzy żyli blisko natury, nie przestali gwiazdnicy spożywać. Ważne było i zaspokojenie przednówkowego głodu i cenne witaminy, których dawkę w ten sposób zyskiwano. Jak jedzono gwiazdnicę? Najczęściej jak szpinak – gwiazdnicę często zresztą określa się “szpinakiem natury”.  Sporządzano jednak z niej też napary, bardzo pożądane po przedawkowaniu alkoholu oraz spożywano ją jak zupę.

Jeżeli zatem macie ochotę na drugie danie – przygotowując gwiazdnicę, sięgnijcie po czosnek, suszone pomidory lub cebulkę i śmietankę, by spożyć ją jak warzywną przystawkę. Możecie zmieszać taką jarzynkę z łazankami i posypać parmezanem lub płatkami drożdżowymi – wtedy zyskacie danie całkiem treściwe.

Jeżeli macie ochotę na zupę – do rosołu (może być wegański lub tradycyjny) dodajcie drobno pokrojoną gwiazdnicę, ziemniaki i cebulę, a potem gotujcie 10 minut. Kto lubi, może całość zabielić.

Warto spróbować – gwiazdnica zawiera saponiny o działaniu przeciwzapalnym, flawonoidy (m.in. rutynę), znaczne ilości beta-karotenu, czyli prowitaminy A i witaminę C, a także witaminy E, PP (niacynę), B1 (tiaminę), B2 (ryboflawinę) oraz liczne minerały – potas, fosfor, żelazo, wapń, cynk, magnez, selen, jod i krzem. A poza tym całym bogactwem – jest naprawdę pyszna.

Z radością odkryto to, gdy gwiazdnicę przywrócił do oficjalnych łask ksiądz, zielarz i homeopata, Sebastian Kneipp. Wtedy gwiazdnica zagościła nie tylko na chłopskich stołach. Może w tym roku zagości i na Waszym?

 

stellaria media-vogelmuur-02Rekultywator zimowej gleby i jarzyna ratunkowa przednówka – gwiazdnica

 

Dar z pnia drzewa – uszaki bzowe

Jeżeli do tej pory myśleliście, że jedynym co może wyrosnąć na pniu drzewa, jest malowniczy szkodnik zwany hubą, stanowczo się myliliście. Tak, uszak też jest szkodnikiem. Ale jego walory do malowniczości się nie ograniczają! Walory ucha bzowego są na tyle obfite, że uszaki w świecie grzyby te specjalnie się hoduje.

By znaleźć rosnące dziko uszaki, najlepiej jest udać się w miejsca, gdzie występują krzewy bzu, ulubionej miejscówki uszaków. Tak naprawdę jednak grzyby te można spotkać i na innych drzewach liściastych, warto zatem po prostu się rozglądać za rodzajem brunatnych, aksamitnych parasolek zawieszonych na pniach. Dlaczego ich szukać? Jeżeli znacie i lubicie grzyby mun, to zyskaliście odpowiedź. Uszaki są niczym innym i nawet jeżeli wydaje się nam, że to w naszym klimacie niemożliwe – to bliscy krewniacy grzybów z Chin, którymi się ze smakiem zajadamy.

Zdarza się przeczytać, że uszak bzowy nie ma żadnych wartości odżywczych ani smaku. Warto jednak zaufać starej chińskiej medycynie oraz starej tradycji dawnych zielarzy. I tak: Z uszaka robiono okłady przy zapaleniach oczu i szyi. Dwieście lat temu rozpoczęto próby wyrabiania z ucha bzowego kremów kosmetycznych. Pierwsze źródła pisane poświęcone uszakowatym pochodzą z Chin z III wieku przed naszą erą. Opisano w nich między innymi suszenie grzybów na słońcu. Najstarsze zapisy o uprawie uszakowatych są znacznie późniejsze (okres dynastii Tang). W tym czasie po raz pierwszy pojawiają się informacje o zastosowaniu ucha bzowego w leczeniu hemoroidów (Źródło: KLIK!).

Z racji, że jako roślina lecznicza uszak jest ceniony do dziś, hoduje się go, by wspomagać się nim przy następstwach przeziębień, przy krwawiących hemoroidach, bólach zębów, jamy brzusznej i serca. Grzyb ten wzmacnia psychikę, stymuluje system odpornościowy. Regeneruje cerę i włosy, przeciwdziała nadciśnieniu i kruchości naczyń krwionośnych. Rozrzedza krew i zawiera substancje pochłaniające wolne rodniki (Źródło: KLIK!).

A czy uszak jest smaczny? Jeżeli lubicie grzyby, to i te będą Wam smakować. Jaka jest przewaga uszaków nad innymi grzybami goszczącymi się na Waszych stołach? Po pierwsze – możecie je zbierać cały rok. Po drugie – nie znajdziecie za wiele konkurencji w poszukiwaniach. Po trzecie – nawet jeżeli znajdziecie stare i pomarszczone uszaki, odzyskają one swe walory po namoczeniu.

Szczególnie obficie występują, gdy panują wilgotne warunki. A najłatwiej wypatrzyć je właśnie teraz – gdy drzewa są bezlistne i nie kryją rosnących na nich skarbów.

Gotowane, duszone, smażone czy też marynowane – uszaki mogą urozmaicić Waszą kuchnię i uradować serce niespodziewaną zdobyczą w ponury dzień oczekiwania na nienadchodzącą wiosnę i ociągającą z odejściem zimę.

I to jest główny walor dzikiej kuchni, dla którego warto udać się na poszukiwania – nieoczekiwana o takiej porze zdobycz.

Zdarzyć się też może, że niewiele znajdziecie. Może nawet nic. Największy walor zyskacie i tak, niepostrzeżenie. Spacer w miejsce inne niż zwykle, nieuchronne odkrycie, że wiosna blisko – tu całkiem już rozwinięte pączki krzewu, tu klucz powracających ptaków. Lepszy nastrój przyniesiecie do domu niepostrzeżenie.

Wiem, testowałam w ten weekend, objadając się z synem leszczyną. Córka wolała tropić sarny.

Oreille_de_Judas-AinZwany Uchem Judasza, do znalezienia choćby na pniu – uszak – przednówkowa egzotyka kuchni!

 

Dla ciekawych:

Więcej o gwiazdnicy przeczytacie tu:

Gwiazdnica pospolita- szpinak przedwiośnia;)

http://chwilezachwycone.blogspot.com/2013/06/gwiazdnica-pena-mocy.html

http://www.naturaity.pl/artykul/367,gwiazdnica-pospolita.html?p=2&PHPSESSID=324d0017a4d8920ee780fa167a5c662f#ad-image-1

http://www.chataczarownic.fora.pl/natura-wokol-nas,53/ziola-z-magicznej-dziewiatki-gwiazdnica-pospolita,239.html

O uszaku zaś tutaj:

lukaszluczaj.pl

jezioro.com.pl

smacznapyza.blogspot.com

w.kki.com.pl

 

Źródło zdjęcia gwiazdnicy: KLIK!


Ekologią żywo zainteresowana z wielu powodów, pośród których aspekty ekonomiczne są szczególnie znaczące.