30.05
2015

Energia odnawialna dla dzieci


W naszym domu nigdy nie było zbyt wiele baterii. Aż do czasu, gdy pojawiły się w nim dzieci! Wszystkie grające i mrugające gadżety, którymi rodzina licznie zasypała dwoje szczęściarzy, wymagają zasilania najrozmaitszymi źródłami energii. Baterie się rozmnożyły.

Najmniej zabawne w zabawkach zasilanych bateriami było to, że wcale dzieci długo nie zajmowały, znakomicie przegrywając z np. pudłem po żwirku dla kota. Ale że wiele z nich nie posiadało wyłączników i pozostawały w trybie nieustającego czuwania, trącenie lub lekkie osunięcie wywoływało kakofonię jazgotu w najmniej pożądanych momentach. Dziecko się budziło, a baterie regularnie wyczerpywały. Fakt, że najwięcej radości było przy ich wymianie – można było pokręcić i pokombinować poprzedziwszy całość wyprawą do sklepu.

Zeszłego lata pojawiło się jednak w domu coś takiego:

 

samolot i reszta

Opcja z samolocikiem obracającym się w kółko wygrała i w każdy słoneczny dzień wyrwały jednopłatowiec krążył niezmordowanie ku uciesze dzieciaków. Bez żadnych baterii! Przy okazji dzieciaki dowiedziały się, czym jest energia słoneczna i ile pozwala zaoszczędzić oraz dlaczego to ważne dla środowiska.

Innym hitem w naszym domu jest zasilana siłą mięśni latarka.

ljusa-latarka-led-korbkaA dokładnie dwie latarki. Znany hit zapragnęła posiadać dwójka naszych dzieci. Każdy przecież marzy o tym, by pokontestować nieco w ciszy nocnej i pokoju pogrążonym w mroku! Latarki ładowane za pomocą kręcenia korbką stały się elementem wyposażenia łóżek dziecięcych. Każdy jest zadowolony. Dzieci mogą wierzyć przez chwilę, że tej nocy naprawdę porządzą i nie pójdą spać, my wiemy, że za moment odechce im się kręcenia i spokojnie zasną. A że przy okazji nauczyły się czegoś o nowym sposobie pozyskiwania energii i przekonały się, że trzeba na nią nieco popracować – podwójna korzyść. Potrójna, bo nie trzeba żadnych baterii, a żarówki w latarce są LED-owe. Cieszy mnie to, że latarka zachęca dzieci do zastanowienia się, skąd bierze się prąd – i jak ważne jest oszczędzanie energii – powiedziała Anna Efverlund, która zaprojektowała tę latarkę. Nas też!

Gdy poszukujemy zabawek sygnowanych jako ekologiczne, najczęściej trafiamy na ofertę różnych produktów wykonanych z dobrej jakości materiałów, bywa że pozyskanych z recyklingu. To cenne. Ja cieszę się jednak, że odkryliśmy zabawki, które serwują jedną z ważnych lekcji nieprzyswojonych jeszcze przez wszystkich dorosłych – pokazują wartość zielonej energii i podpowiadają sposoby, w jakie można ją uzyskać.

Przed nami Dzień Dziecka. Prezenty już z grubsza zaplanowane.

Syn to demon ruchu. Kolarz zasilany wiatrem będzie idealny!

 

kolarz

Córka kocha liczby. Może termometr zasilany wodą? Albo kalkulator? Nie dość, że zasilany wodą, to jeszcze wykonany z tworzywa z odzysku… A może jednak zegar! Oczywiście też zasilany wodą.

h20-waterboy-300zegar na wodę


Ekologią żywo zainteresowana z wielu powodów, pośród których aspekty ekonomiczne są szczególnie znaczące.