02.09
2015

Grenlandia, czyli “Tam, gdzie wiatr krzyczy najgłośniej”


Szukacie sposobów na ochłodę? Zapraszamy w wirtualną podróż do mroźnej Grenlandii i polecamy książkę włoskiego alpinisty i podróżnika, Roberta Peroniego, który przeniósł się do tej krainy lodu.

Wielu ludziom, którzy jeszcze nigdy w Grenlandii nie byli, ląd ten kojarzy się z bezkresnym lodem, skrzącym się w słońcu śniegiem i przenikliwym mrozem. Jeszcze ze szkolnych lektur pamiętamy obraz Eskimosów mieszkających w igloo i łowiących ryby w przeręblach. Choć środek wyspy rzeczywiście przez cały rok pokrywa gruba warstwa lodu, to nasze wyobrażenia na temat Grenlandii często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

13-46-46-101_640Nasze wyobrażenia na temat Grenlandii często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością

Pierwsze spotkanie

Pierwszy kontakt Europejczyków z tym wówczas jeszcze zupełnie nieznanym, owianym tajemnicą lądem, miał miejsce w X wieku. W 982 roku Eryk Rudy dopłynął do niedostępnego, skalistego, poprzecinanego głębokimi fiordami wschodniego wybrzeża Grenlandii. Zawiedziony nieprzychylną przyrodą, skierował się bardziej na południe i ujrzał ląd bardziej przyjazny, pokryty zieloną roślinnością. Ziemie te wydały się Erykowi Rudemu żyźniejsze i bardziej obiecujące niż na zachodniej Islandii, skąd przypłynął. Po trzech latach spędzonych na nowoodkrytej wyspie, Eryk powrócił na Islandię, przekonał swoich przyjaciół by przeprowadzili się razem z nim w miejsce, które nazwał Zieloną Ziemią, czyli Grenlandią.

Dziś Eryk Rudy jest powszechnie uznawany za odkrywcę Grenlandii i założyciela pierwszej normańskiej osady na wyspie. Jednak według islandzkich sag na zielony, grenlandzki brzeg mógł dotrzeć przed nim ktoś inny – Gunnbjörn Ulfsson. Statek, którym płynął Gunnbjörn został zniesiony na Grenlandię przez silne wiatry około stu lat przed tym, gdy dotarł do niej Eryk Rudy. Marynarz nazwał nieznany ląd Gunnbjarnarsker, jednak przypadkowy charakter tego odkrycia sprawił, że przeszło ono bez większego echa. I tak własnie to Eryk Rudy zapisał się w powszechnej świadomości jako odkrywca Grenlandii.

569261046_fcf4db3067_zPriorytety Inuitów to miłość i rodzina

Odkrywanie i lepsze poznawanie

Robert Peroni przybył po raz pierwszy na Grenlandię 30 lat temu, by pobić swój kolejny rekord i odbyć najdłuższą pieszą podróż w krainie wiecznych lodów. Pierwsze zauroczenie Zieloną Ziemią przerodziło się szybko w fascynację i o wiele głębsze uczucie do tej niezwykłej krainy i jej mieszkańców. Co sprawiło, że znany wspinacz i podróżnik porzucił dotychczasowe życie i w wieku czterdziestu lat przeniósł się na Grenlandię? O tym i o swojej miłości do Grenlandii Robert Peroni opowiedział w ujmującej książce “Tam, gdzie wiatr krzyczy najgłośniej. Moje drugie życie w krainie wiecznych lodów”.

 

4059739433_8735dd7656_oSpołeczność Inuitów nie miała potrzeby rozwiązywać swoich konfliktów rozpętując wojny

Inuita, czyli „człowiek”

Autor książki zaprasza nas na spotkanie z ludźmi, których jedyną bronią jest łagodność. W ciągu czterech tysięcy lat swojej kultury społeczność Inuitów nie miała potrzeby rozwiązywać swoich konfliktów rozpętując wojny. Ba, w zasadzie ludzie ci nie wchodzą w konflikty i nie robią problemów. Inuici są bardzo ugodowi, solidarni i pragmatyczni. W obliczu surowego klimatu, nieprzychylnych ludziom żywiołów, koncentrują się na przetrwaniu i skupiają wokół priorytetów takich jak miłość i rodzina.

Inuici są w stanie zaakceptować prawie wszystko, co przynosi im cywilizacja zachodu, nie są w stanie jednak dać temu wiary. Wielu z nas uznałoby zapewne ich postawę za tchórzliwą lub zachowawczą. Peroni jednak zachęca nas do spojrzenia na Inuitów bez „cywilizacyjnych okularów”, bez oceniania i porównywania z naszymi wzorcami i stylem życia.

ice-463845_640Z książki Peroniego dowiecie się, iloma słowami Inuici określają to, co my nazywamy śniegiem

Robert Peroni przez trzydzieści lat nawiązał z Inuitami nie bardzo bliskie relacje, poznał ich tradycje, wierzenia i obyczaje. To właśnie ta głęboka relacja z lokalnymi społecznościami sprawia, że książka „Tam, gdzie wiatr krzyczy najgłośniej” ma niesamowite wartości poznawcze. Jednym z bardziej interesujących wątków w niej opisanych jest szamanizm. Autor miał okazję osobiście poznać ostatnią wielką szamankę ze wschodniej Grenlandii, której dziadek także był szamanem.

Peroni nie jest tylko biernym obserwatorem, przyjmuje otwartą postawę i przenika przez kulturową barierę. Dzięki temu ma okazję usłyszeć opowieści takie, jak ta o dniu, w którym szamanka dowiedziała się, że będzie pełnić w przyszłości ważną rolę w lokalnej społeczności. Jesteście ciekawi, jak to było? Pewnego dnia do inuickiej wioski przywędrował olbrzymi niedźwiedź polarny. Był bardzo głodny, wyglądał jakby od dawna szukał pożywienia i przyszedł tu znęcony zapachem np. upolowanej foki. Inuici szanują przyrodę, postanowili schować się do domów i poczekać, aż niedźwiedź odejdzie. Ten jednak ociągał się i ociągał. Wtedy kilkuletnia dziewczynka wyszła z chaty, odważnie podeszła do niedźwiedzia i poprosiła go cichutko, szepcząc mu do ucha, żeby odszedł z wioski, bo ludzie bardzo się go boją. Niedźwiedź popatrzył na dziewczynkę i… powoli odszedł.

9232792443_9eaa401417_zRobert Peroni  zakwestionował swoje pochodzenie, dotychczasowy styl życia – wybrał właśnie to miejsce

Macie ochotę na więcej takich niesamowitych opowieści? Z książki dowiecie się także o tym, jak Inuici postrzegają świat i ile mają określeń językowych na zjawiska, których my nie potrafimy opisać inaczej niż „wiatr” lub „śnieg”. Te różnice w pojmowaniu świata i stylu życia są kluczowe w zaakceptowaniu miejscowych obyczajów, które z naszej perspektywy mogą wydawać się niedopuszczalne, takich jak polowanie na foki lub wieloryby. Inuici nie polują po to, by zdobywać skóry i gromadzić mięso na zapas, ale po to, by zaspokoić głód, ubrać się i zapewnić sobie schronienie na zimne i ciemne miesiące. Czy wiecie, że jeden wieloryb jest w stanie wyżywić całą wioskę? Inuici po upolowaniu zwierzęcia dzielą się nim sprawiedliwie, nie tylko mięsem, ale także jego kośćmi, nie marnując ani odrobiny. Mieszkańcy lokalnych społeczności mogą także nie jeść całymi dniami – Peroni opisuje kilkudniową wizytę u swojego znajomego, podczas której częstowany był raz dziennie kośćmi, które żute były podczas jego pobytu przez rodzinę i gościa. Był to jedyny posiłek w ciągu dnia.

aurora-429126_640Natura – piękna i urzekająca, a jednocześnie silna i bezwzględna, wręcz demoniczna

„Tam gdzie wiatr krzyczy najgłośniej” to książka o odkrywaniu samego siebie i sensu człowieczeństwa, to opowieść o przetrwaniu i o życiu podporządkowanym bezpośrednio siłom natury. Natura jawi się na Grenlandii jako piękna i urzekająca, a zarazem silna i bezwzględna, czasem przybiera nawet postać demonów. To także opowieść o świadomości człowieka wychowanego w kulturze europejskiej, który kwestionuje swoje pochodzenie, dotychczasowy styl życia, wartości konsumpcjonizmu i moc posiadania, dla których nie ma miejsca na Grenlandii. Jest to jedna z najciekawszych opowieści o empatii, ludzkiej ciekawości, akceptacji i potrzebie zrozumienia, jaką ostatnio czytałam. Polecam!

8590728562_0b37fd8e86_z


Miłość do przyrody nie jest dla niej pustym frazesem. Ratuje przyrodę zawsze, gdy nie śpi, pracując dla jednej z organizacji ekologicznych, i w czasie wolnym. Uwielbia odkrywanie piękna i złożoności natury, na nowo każdego dnia.