08.06
2016

“Miodolecznictwo”, czyli kompendium wiedzy o miodowej mocy


Pracowity jak pszczoła… Po lekturze “Miodolecznictwa” odnoszę wrażenie, że właściwie ciężko znaleźć osobę, którą można by ten sposób określić! Bo pszczoły wykonują rzeczywiście nieprawdopodobną wręcz pracę, z której efektów ludzie korzystają od tysiącleci, także w celach leczniczych. A teraz przed nami nieco pracy – warto przyłożyć się do lektury, by wiedzieć, jak pszczeli dar w pełni wykorzystać.

Czego możemy się spodziewać po „Miodolecznictwie”? To nieduża, pięknie i smakowicie wydana książka, cała pełna miodu. W przeszło dwudziestu rozdziałach znajdziecie opisy różnych rodzajów miodu, sposobów jego wytwarzania oraz skład. Są i rozmaite praktyczne sposoby na wykorzystanie produktów pszczelich w leczeniu różnych  dolegliwości. W zasadzie sam spis treści wystarczy, by uświadomić sobie, jaki wpływ może mieć miód na cały organizm – choroby układu pokarmowego, oddechowego, moczowego, ale i serce, układ krążenia, drogi żółciowe, wątroba… Wszystko do leczenia miodem!

Różnica między spadzią a nektarem? Właściwości pyłku kwiatowego? Nie miałam o nich pojęcia, teraz już mam. Wskazówki po jaki miód sięgnąć ze względu na jego smak i działanie na konkretne organy? Ocena jakości miodu w zależności od zapachu czy konsystencji? To się przyda!  Podstawowe składniki chemiczne miodu, takie jak węglowodany, białka, enzymy, aminokwasy, witaminy czy minerały – wszystko omówione na tyle wnikliwie, by przeanalizować dokładnie za sprawą jakich substancji miód działa tak korzystnie na ludzki organizm. Czy wiecie, że miody ciemne, np. spadziowy czy gryczany, charakteryzują się największą zawartością substancji mineralnych (takich chociażby jak żelazo, magnez czy fosfor) i mogą być nawet ponad 3 razy bogatsze w te składniki niż miody kwiatowe? A to właśnie te miody, które najbardziej lubię i intuicyjnie zawsze je wolałam od miodów jasnych, mimo bardzo intensywnego smaku i zapachu!

miodolecznictwoJak wybierać miody, gdzie je kupować i na co zwracać przy tym uwagę? – jak dobrze, że ten ogrom wiedzy zebrano w przejrzystej tabelce – tajniki pożądanej barwy, konsystencji, smaku i zapachu, czas, w którym miód się skrystalizuje – wszystko to łatwiej ogarnąć.

Znaczną część książki zajmuje omówienie działania miodu w leczeniu czy wspieraniu leczenia rozmaitych chorób. Zamieszczono tu wiele wskazówek, konkretnych porad czy przepisów – napoje, pasty, kąpiele – jest w czym przebierać. Wiedza zaczerpnięta z tradycyjnych systemów medycznych wielu krajów i kultur. Inspirują połączenia miodu z różnymi ziołami, kwiatami, warzywami czy owocami – to naprawdę bywa odkrywcze!

Zachęta do regularnego stosowania miodu, kulinarnych eksperymentów i leczenia w tak prosty i smaczny sposób? Tak, “Miodolecznictwo” to zapewnia.  Warto przypomnieć sobie o leczniczych recepturach naszych babć, jeszcze niedawno tak popularnych, a dzisiaj zapomnianych. Nie tylko na fali mody na to co naturalne, ekologiczne i zgodne z rytmami przyrody, dobrze wrócić do takiej dawnej mądrości. „Miodolecznictwo” bardzo dobrze wpisuje się w ten trend. Ja po przeczytaniu tej książki zaczęłam dodawać łyżkę miodu do wieczornej herbatki – bo miód ułatwia zasypianie, uspokaja serce i odżywia krew. Robię sobie też miodowe okłady na wysuszoną skórę. Działają cudownie!

A co mi się w “Miodolecznictwie” nie spodobało? Książka nie ma wskazanego jednego autora i tej indywidualności mi brak – w stopce znalazłam tylko dwie osoby, które opracowały tekst. I da się to niestety mocno odczuć od strony stylistycznej. Sprawozdawczo-informacyjny, bezosobowy język, jakim posługują się autorzy opracowania, sprawia, że tekst czyta się dość trudno, momentami wręcz niczym definicje z encyklopedii. Książce nadałoby autentyczności, gdyby znaleźć w niej można jednego autora, zdradzającego, że jakoś identyfikuje się z tym o czym pisze.

W książce takiej jak “Miodolecznictwo”, pełnej konkretnych, naukowych informacji oraz wskazówek do medycznego stosowania różnych receptur na własnym ciele, spodziewałabym się też bogatej bibliografii, dokumentującej skąd cała wiedza zebrana w opracowaniu pochodzi. Tymczasem powołania się na źródła brak! I to jest chyba największy minus tej publikacji.

Niemniej sama się cieszę, że wstawiając słój dobrego miodu nie tylko do szafki kuchennej, mogę go teraz traktować jako składnik domowej apteczki. I kiedy zajdzie potrzeba, mogę zerknąć do odpowiedniego rozdziału i przygotować leczniczą miodową herbatkę np. na przeziębienie, rozstrój nerwowy czy zaparcia.

Książkę posiadam i będę z niej często korzystać – to chyba najważniejsze, co mogę o niej powiedzieć.


W paru słowach? Od historyka sztuki do dietetyka Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Od momentu, kiedy 4 lata temu poczuła, jak ogromne znaczenie może mieć zmiana diety i stylu życia, postanowiła pasją do jedzenia i gotowania dzielić się z innymi. Jako Babka Lekarska inspiruje na warsztatach, pomaga podczas indywidualnych konsultacji, a na profilu facebookowym pokazuję jak jeść i żyć w zgodzie ze sobą i z naturą, w sposób rozkoszny dla podniebienia i przyjazny dla portfela. Znajdziecie ją tu: http://www.babkalekarska.pl