05.07
2015

Przeoczyliście dzień Wypadów do Parku? Świętujcie go dziś i jutro, i pojutrze…


Pamiętam mój pierwszy raz z Londynie i niesamowite odkrycie, że można wyjść do parku, by zjeść na trawniku drugie śniadanie. I że trawniki są takie wypielęgnowane i czyste, a jednak nikt nie ma pretensji, gdy się na nich położy, by zrelaksować. Szok! A przecież w sumie to takie oczywiste.

Nie tak kiedyś bywało. Najdoskonalszy portrecista Warszawy Bolesław Prus, w swej “Lalce” ukazał bohaterów regularnie bywających w parku – taki był zwyczaj, to należało do dobrego tonu. Był to jednak przywilej klas nieparających się pracą zarobkową. Ci, których brutalny XIX-wieczny kapitalizm potraktował pozycją podrzędną, nie mieli czasu na przechadzki. Ale czemu dziś, nawet dysponując wolnym czasem, tak rzadko parkujemy?

park na popołudniePark na wolne popołudnie? Wymarzona opcja! A jednak tak mało tam bywamy

Kto bywa w parku? W mojej prowincjonalnej rzeczywistości przekrój wypada tak:

  • starsi ludzie (mało licznie),
  • młodzież, która szuka ustronnego miejsca, bo urwała się ze szkoły albo chce się całować (średnio licznie),
  • ci, którzy w spokoju chcą się oddać konsumpcji zawartości butelek (całkiem licznie),
  • matki z dziećmi (mało licznie),
  • rodziny, które przyszły się zrelaksować (wcale).

Ogólnie park czyni wrażenie melancholijne i opuszczone. Co się porobiło? Gdzie są ci, którzy mogą cieszyć się w nim po prostu wypoczynkiem? Gdzie indziej.

park dla tłumówTaka frekwencja? Na pewno to nie polski park!

Czy sprowadzać to do niechęci do aktywnego wypoczynku, polegającej na sprowadzeniu wyjścia na świeże powietrze do grillowania? Byłoby to chyba jednak niesprawiedliwe. Można przecież zauważyć aktywizację tych, co lubią się ruszać – coraz więcej ludzi biega, rolkuje, przemierza świat na rowerach. Co powoduje zatem, że opuściliśmy parki jako miejsce relaksu? Zapewne długoletnie nieporozumienie co do tego, czym park ma być. Obwarowane tabliczkami “szanuj zieleń” trawniki były terenem zakazanym dla ludzi. Co innego psy, których właściciele, z czasem zaczęli traktować te bezużyteczne miejsca jako toaletę dla swych pupili. To skutecznie powstrzymywało przed eksploracją terenów zielonych.

Park dla relaksuWyciągnąć się na trawniku? Właśnie tak!

 

Co daje wyciągnięcie się na trawniku? To błyskawiczne spa dla tych, co nie mogą urwać się na weekend, by zrelaksować się z dala od miasta. Relaksuje, uzupełnia moc, wycisza, zatrzymuje w biegu. Pigułka dobrej energii dla każdego. Co powstrzymuje nas przed wyciągnięciem się na trawniku, jeżeli mamy do dyspozycji taki, który jest czysty? Sztywny gorset konwenansów? Uwolnijmy się od niego, to już nie czasy Izabeli Łęckiej, gdy wypadało kroczyć drobnymi kroczkami wyżwirowaną ścieżką. Wróćmy do natury, łapmy jej porcję w mieście, by poczuć radość życia! Korzystajmy z parków.

 

park do pracyTo naprawdę może być luksusowe biuro, w żadnym innym nie ma tak dobrej klimatyzacji!

Dzień Wypadów do Parku (Hop Park Day) nie jest jeszcze znanym świętem, powołany został niedawno. Parkowa pierwsza sobota lipca ma być świętem mieszczuchów, którzy nie mogą cieszyć się latem poza miastem. Oczywiście, jeżeli w ten piękny, prawdziwie letni weekend zaplanowaliście już co innego – wypad na plażę, wyskok na rowerową wycieczkę za miasto czy relaks podczas pracy na działce – możecie ominąć park. Ale nie zapominajmy o tym często zbyt opuszczonym miejscu. Bo przecież parki to nasz przywilej. Jeżeli będziemy je sobie odpuszczać w naszych planach, ktoś kiedyś stwierdzi, że galeria handlowa będzie bardziej opłacalna. Nie pozwólmy na to!

park dla przerwyMiejska zieleń to przywilej zapracowanych mieszczuchów – nie dajmy go sobie odebrać!


Ekoprowincjuszka, która ciągle uczy się czegoś nowego. Gdy się zmęczy, ucieka na rower albo do lasu.