02.07
2015

Wakacje w Tatrach – jak wrażenia?


Kilka dni temu wróciłam z Tatr. Nie byłam w nich już wiele lat, jechałam z wielkim sentymentem i spragniona widoku znajomych miejsc. Wróciłam z poczuciem rozczarowania i żalu. Jasne, moja forma już nie ta. Ale i Tatry nie te same.

Zwykle bywałam w Tatrach w czasie wolnym od nauki. Nie uczę się już od ładnych kilku lat, zawód mam wolny, tym razem więc wyjazd mógł się odbyć w czerwcu, gdy ludzi w górach mniej. I to się zgadzało. Rzeczywiście, tłumy nie przemierzały Kościeliskiej czy Ch0chołowskiej, a wyżej spotykało się  raz na jakiś czas pojedynczego człowieka. To pożądany, a utopijny w pełni sezonu stan.

 Tatry 1Tatry – najlepiej podziwiać je… z daleka?

Czemu Tatrom szkodzi nadmiar?

Na pewno nie szkodzi miejscowym. Turyści to ich biznes, to że przez park przetacza niemal 3 mln turystów rocznie, to rzecz, która cieszy tych, co na nich zarabiają. W swoim czasie zatem opory i zjadliwą krytykę wzbudził postulat, by tę ilość zmniejszyć przez wprowadzenie limitów. Sprzeciwili się mu nie tylko właściciele wszelkiej maści turystycznych biznesów, ale również same władze Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz przedstawiciele Komisji Rewizyjnej Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jedyne limity, które dopuszczano do dyskusji, polegały na tzw. wprowadzeniu środków miękkich, czyli np. na zmniejszaniu liczby miejsc postojowych i efektywnym informowaniu kierowców zmierzających do danego parku, że okoliczne parkingi są już zapełnione. A tymczasem, w wyniku niekontrolowanej eksploatacji Tatr, są one po prostu rozdeptywane,  osypują się. Miałam okazję przekonać się o tym na Siwych Skałach przemierzając Ornak, wie o tym każdy, kto usłyszał, że Kasprowy Wierch nawiedzany masowo dzięki kolejce wwożącej turystów na szczyt, obniżył się o kilka metrów w porównaniu ze stanem sprzed 1945 r. Długofalowej strategii ochrony Tatr brak i nie zmieni tego fakt, że u wylotów dolin postawiono toalety. Tatry są niekontrolowanie zanieczyszczane, osypujące się szlaki coraz mniej przystępne, a perspektyw na zmianę brak.

 Tłum na GiewoncieTrzy miliony turystów w ciągu roku? To przytłaczające

Rozwiązania bez limitów?

Wprowadzanie limitów na liczbę odwiedzających polskie Tatry budzi gorące spory. Przeciwnicy argumentują różnorako: Przyroda w Tatrach ma się dobrze. Kozic nam przybywa, niedźwiedzi i świstaków nie ubywa. – stwierdził dyrektor TPN Szymon Ziobrowski. Faktem jednak jest, że statystyczna odległość między istniejącymi szlakami to około 600 metrów. Zwierzęta tracą zatem swe ostoje, narażone są na wszędobylskość człowieka, z którym spotkanie nie zawsze bywa dla nich bezpieczne. Propozycję, by zapatrzyć się w przykład rozwiązań w Tatrach słowackich, proponuje w swym tekście Turystyka w Tatrach kontra ekologia Wojciech Śliwiński. Zwiększanie ilości obszarów objętych ścisłym rezerwatem przyrody, wprowadzenie na mapę szczytów, na które bez przewodnika wychodzić nie wolno – w zamian zaś inwestowanie w nowoczesną infrastrukturę w miejscach powszechnie udostępnianych. Przykłady? Choćby umożliwienie dostania się na Morskie Oko nie za pomocą wozu zaprzężonego w wycieńczonego skrajnie konia, a dzięki przyjaznej środowisku kolejce elektrycznej, która wwiezie na miejsce turystów. Pogodzić infrastrukturę z nowoczesną ekologią jest możliwe? Dlaczego nie?

 SłowackieTatry słowackie – mniej przystępne, wymagające często przewodnika – słuszny trop?

Oddychaj pełną piersią górskim powietrzem?

Na pewno? To, co było dobre w czasie, gdy w naszym najbardziej znanym górskim kurorcie bawiła Aniela Dulska (pamiętacie sławetną kwestię z Sezonowej miłości Zapolskiej: Oddychaj, Zbyszko, zapłaciliśmy, oddychaj… ? Jeżeli nie – gorąco polecam!), nasuwa znaczne wątpliwości dziś. Tatry spowite są smogiem. Zanieczyszczenie powietrza w Zakopanem często znacznie przekracza dopuszczalne normy. Górale czekają wtedy na halny, który nieco rozwieje pełne pyłów powietrze. Tymczasem jasne jest, że właśnie w efekcie takiego stanu rzeczy lasy tatrzańskie na większości obszaru znajdują się w drugim stadium degeneracji, a całe grupy roślin, takie jak np. porosty, są zagrożone po prostu wymarciem, deformują się i tracą zdolność do rozprzestrzeniania.

 smogSmog – nie tego oczekujemy po górskim kurorcie

Lasy… czemu tak wiele wycinek?

Tym, co najbardziej mnie zgnębiło podczas mego pobytu w Tatrach, była Dolina Olczyska. W zasadzie ciężko na wyrębie, przez który przebrnęłam o mało nie gubiąc butów w głębokim błocie, zidentyfikować dawniej malowniczą górską dolinę. Widok naprawdę szarpiący za serce nasuwa pytanie: dlaczego taki pogrom? Tworzące naturalne lasy regla dolnego buki i świerki, prawie w 80% zostały zastąpione monokulturami świerka. Jedynie około 25% lasów regla górnego zachowało swój pierwotny lub naturalny charakter. Stąd szokująca inicjatywa TPN polegająca na wycięciu zdrowego drzewostanu, by przywrócić stan naturalny. Czy sensowna? Obecnie ponad 10% tatrzańskiej flory stanowią obcy przybysze, którzy bardzo dobrze zadomowili się w na terenie parku. W myśl podjętej inicjatywy, będą wszystkie te rośliny skazane zostaną na wyginięcie.

Turystów, płacących za wejście na teren parku narodowego, zaskakuje zatem na jego terenie pogrom drzew i obecność ciężkiego sprzętu. A przez szlaki, które trudno określić w zasadzie tym słowem, brnie się z trudem, tyle zalega na nich błota. Dodając do tego drzewa wycinane z powodu zaatakowania przez kornika drukarza, ilość spustoszeń lasów w Tatrach obecnie poraża. Iwaniacka, Starorobociańska czy Lejowa – dolin, w których gospodarka obszarami leśnymi nasuwa nieuchronnie słowo “rabunkowa”, jest więcej.

 OlczyskaCzy to jeszcze można nazwać szlakiem? Widok z Doliny Olczyskiej

Eko a Tatry?

Przy schroniskach znajdują się obecnie śmietniki uwzględniające segregację śmieci. Ale poza tym? Rozwiązań proekologicznych można wypatrywać długo… i na próżno. Prosiłoby się o obecność małych elektrowni wodnych i wietrznych, biologiczne oczyszczalnie ścieków, kolektory słoneczne do ogrzewania wody, piece do spalania chrustu i ogrzewania pomieszczeń, a wreszcie oznakowanie szlaków turystycznych w sposób przypominający o kulturze bycia wobec środowiska, no i na wstępie wspomniana organizacja ruchu turystycznego sposób nieniszczący środowiska oraz promowanie proekologicznych sposobów wypoczynku. Zamiast tego mamy zasypywane odpadkami potoki oraz lasy i masowe użycie pił motorowych, traktorów, koparek i spychaczy. Jedynym, co pozwala zachować jakieś złudzenia, że będzie lepiej, jest działalność wolontariuszy.
 chataDomy góralskie są jedyne w swym rodzaju, ale najczęściej bez rozwiązań przyjaznych naturze
 
Inicjatywy wolontariackie
Patrole szlaków, monitoring i zarządzanie ruchem turystycznym, sprzątanie poboczy czy czyszczenie przepustów, to obecnie zadania coraz częściej przejmowane przez wolontariuszy. Najbliższe wydarzenie, do którego można się przyłączyć, to akcja Czyste Tatry, która odbędzie się 3-4 lipca. Akcja ta, organizowana przez Stowarzyszenie Czysta Polska, odbywa się już po raz czwarty.  Jej celem jest pokazanie, że każdy wysiłek na szlaku – nawet tak mały jak podniesienie przysłowiowego “papierka” – przyczynia się do ochrony środowiska naturalnego. W ramach trzech poprzednich edycji, udało się zebrać łącznie prawie 3 tony śmieci, a w sprzątaniu wzięło udział łącznie 7350 wolontariuszy. Więcej na temat akcji tu: KLIK!
Byłam w Tatrach po latach nieobecności. Nie wiem sama, czy się z tego cieszę. Może lepiej było pozostawić sobie piękne wspomnienia? Bo jeszcze nigdy nie wróciłam stamtąd z tak mieszanymi uczuciami.
A Wy? Odwiedzacie Tatry tego lata?

Ekologią żywo zainteresowana z wielu powodów, pośród których aspekty ekonomiczne są szczególnie znaczące.