03.06
2020

Jak zapobiec fotostarzeniu skóry? Bez plastiku!


Pomimo rosnącej wiedzy sporo osób nadal widzi zastosowanie dla filtrów przeciwsłonecznych jedynie podczas wakacji lub planowanego opalania się, tymczasem ich stosowanie powinno być częścią naszej rutyny pielęgnacyjnej przez cały rok!

Profilaktyka przede wszystkim!

Ochrona przeciwsłoneczna w postaci odpowiednich kosmetyków jest tak naprawdę naszą najlepszą bronią przeciwko chorobom wywołanym przez nadmierną ekspozycję na słońce, ale także przeciwko… starzeniu się skóry! Dzieje się tak, dlatego, że promienie odpowiedzialne za uszkodzenie skóry w jej głębszych warstwach docierają na powierzchnię ziemi przez cały rok, także w pochmurne dni. Nie chronią przed nimi ani chmury, ani szyby, a stanowią one większość promieni! Jedyne produkty jakie zapewniają nam realną ochronę to filtry przeciwsłoneczne – takim produktem są właśnie filtry w wygodnej tubie od We Love The Planet!

Winni starzenia się skóry

Naturalne światło słoneczne nie jest jednorodne i obejmuje całe spektrum promieniowania UV, promieniowania widzialnego i podczerwonego – każdy rodzaj promieniowania oddziałuje na naszą skórę, jednak to właśnie promieniowanie ultrafioletowe może być przyczyną zmian w jej wyglądzie. Promieniowanie UV dzielimy na:

  • UVC o najkrótszej długości fali i jest ono zatrzymywane przez warstwę ozonową,
  • UVB – czyli to, które odpowiedzialne jest za widoczny rumień, oparzenia i zwiększenie pigmentacji (czyli mówiąc prościej, za opalanie),
  • UVA, które stanowi aż 95% promieniowania docierającego na powierzchnię ziemi – nie powoduje ono widocznego od razu rumienia, działa ono w sposób bardziej utajony – powodując uszkodzenia skóry właściwej prowadzące do fotostarzenia

Fotostarzenie opiera się na dwóch mechanizmach – pierwszy to wzrost wolnych rodników pod wpływem UVA, które uszkadzają białka skóry (w tym kolagenowe), naruszają barierę lipidową skóry przez co jest ona podatna na wysuszenie i podrażnienia, traci elastyczność i pojawiają się pierwsze zmarszczki. Drugi mechanizm polega na bezpośrednim wpływie promieniowania UVA na DNA i powodowanie jego uszkodzeń – przez co zaburza naturalne procesy regeneracji skóry, zaburzenia te mogą utrzymywać się nawet do 4 miesięcy po ekspozycji na słońce!
Przy regularnym i długotrwałym wystawianiu się na słońce bez odpowiedniej ochrony zmiany mogą stać się nawet poważniejsze i wywołać nowotwory skóry.

Jak się chronić przed słońcem?

Dlatego tak ważna jest ochrona przeciwsłoneczna – na ten moment jedynie kosmetyki z odpowiednim składem i badaniami potwierdzającymi ich poziom ochrony są naszą najlepszą bronią przeciw uszkodzeniom skóry. Właśnie dlatego należy zawsze szukać na opakowaniu deklaracji SPF, We Love The Planet! oferuje dwa poziomy ochrony – niski SPF20, czyli idealny dla osób z ciemniejszą karnacją, ale także na krótkie spacery lub drogę do pracy i z powrotem oraz SPF30, czyli wysoki, idealny dla osób z jasną skórą, które planują nieco dłuższe przebywanie na słońcu.

Dzięki zastosowaniu filtrów mineralnych (nazywanych także nieorganicznymi, ze względu na brak atomu węgla w swojej budowie) zapewniają one szeroki zakres ochrony przeciwko promieniowaniu UV, działając na zasadzie absorbowania oraz częściowego odbijania szkodliwych promieni. Nie znajdziemy tu przenikających i niestabilnych filtrów chemicznych, które mogą podrażniać, dlatego produkt jest całkowicie bezpieczny także dla osób z wrażliwą skórą, cerą naczynkową czy też kobiet w ciąży i karmiących piersią.

Jak jednak pogodzić ochronę z wyborem produktów naturalnych, dodatkowo takich, które nie przyczyniają się do degradacji środowiska naturalnego? Od wielu lat trwają debaty dotyczące niektórych substancji promieniochronnych i ich wpływu min. na rafy koralowe, nie wspominając o ogromnej ilości plastikowych opakowań, które często pochodzą właśnie z wysokiego zapotrzebowania na produkty kosmetyczne.

Ochrona bez szkód dla oceanów i mórz

Czarnym charakterem w drogeryjnych produktach przeciwsłonecznych jest owiany złą sławą oksybenzon. W kosmetykach pełni funkcję filtra absorbującego szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe, choć sam wyrządza nie lada szkody w środowisku naturalnym.

Największymi ofiarami oksybenzonu są koralowce tworzące rafy koralowe. To unikatowe ekosystemy morskie, które – będąc domem dla setek gatunków morskich stworzeń – stanowią niezwykle cenne centra bioróżnorodności. Naukowcy opisali aż 4 różne mechanizmy, poprzez które oksybenzon wywiera negatywny wpływ koralowce. Ta substancja, nawet w niewielkich stężeniach, zwiększa podatność koralowców na blaknięcie, uszkadza ich DNA, zaburza zdolności reprodukcji i prowadzi do anatomicznych deformacji.

Niektóre kraje wyspiarskie położone w sąsiedztwie raf koralowych, w trosce o zachowanie tych wyjątkowych ekosystemów, już zakazały stosowania produktów do opalania zawierających szkodliwe związki. W rejonach atrakcyjnych turystycznie ich stężenie w wodzie osiąga wartość nawet 23-krotnie wyższą niż ta uznana za toksyczną dla koralowców.

W starciu z niewidocznym, cichym zabójcą, rafy koralowe nie mają szans. Na szczęście coraz częściej producenci rezygnują ze stosowania szkodliwych związków – oksybenzonu (jak i innych szkodliwych dla ekosystemów morskich substancji) nie znajdziemy również w produktach We Love The Planet.

Ukłon w stronę planety czyli We Love The Planet!

Producenci sztyftów przeciwsłonecznych We Love The Planet zadbali również o to, żeby ich produkty nie generowały zbędnych plastikowych odpadów. W zamian zastosowano kartonowe tuby impregnowane naturalnymi woskami. Choć na pochwałę zasługuje rezygnacja z tworzyw sztucznych, to przykład We Love The Planet pokazuje, jak trudno jest stworzyć opakowanie idealne – funkcjonalne, zapewniające trwałość kosmetyku, a zarazem przyjazne dla środowiska. Choć opakowanie jest wykonane głównie z papieru, to z uwagi na woskowy impregnat i formułę kosmetyku na bazie olejów, opakowanie nie może zostać poddane recyklingowi. Nie wyrzucajmy go zatem do niebieskiego pojemnika na papier.

Jak prawidłowo postąpić z opakowaniem po sztyfcie przeciwsłonecznym We Love The Planet? Możemy pokusić się o skompostowanie opakowania w naszym przydomowym kompostowniku lub wyrzucić (niestety) do kontenera/worka na odpady zmieszane. Można zadać sobie pytanie, czy jest sens tworzyć opakowanie kosmetyku, które nie poddaje się recyklingowi materiałowemu i czy nie lepsze byłoby jednak opakowanie z tworzywa sztucznego, które ma szansę na recykling. Z naszego punktu widzenia takie opakowanie ma jedną nieoczywistą zaletę. Jeśli w trakcie letniego wypoczynku kosmetyk nam się nieopatrznie zawieruszy w nadbałtyckich piaskach, mamy pewność, że nie wyrządzi tylu szkód w środowisku, co kosmetyk w plastiku. Zawsze coś!

Wpis powstał we współpracy z Drogerią Ekologiczną Betterlad