01.12
2014

Ministerstwo Dobrego Mydła


“Robienie mydła jest genialne. Jest połączeniem miliona różnych czynności, efekt finalny zależny jest od sumy czynników, kompleksowa praca nad mydłem nigdy się nie nudzi.” Ministerstwo Dobrego Mydła to dwie roześmiane twarze, cztery ręce i dziesiątki rodzajów mydła, które powstają w niewielkiej pracowni w Kamieniu Pomorskim.

 

Z miłości do mydła
DSC_0469-(1)MDM to biznes rodzinny, a konkretniej – siostrzany. Anię i Ulę Bieluń właściwie od zawsze interesowały klimaty eko. Dobre jedzenie, dobre kosmetyki. Już 10 lat temu kupowały ekologiczne kremy niemieckich marek za kosmiczne, składane miesiącami pieniądze.
– Ja już wtedy mieszkałam w Warszawie, wynalazłam kilka sklepów z mydłami krojonymi na wagę. Wszystko było zawijane w papier, rafię, z dodatkiem naturalnych składników. Znów odkładane pieniądze, cieniutkie plasterki drogiego mydła cieszyły, że mamy coś dobrego w łazience. Do momentu w którym nie przeczytałyśmy składu ze zrozumieniem. Okazało się, że to najzwyklejsze mydła toaletowe, zrobione z prefabrykatu obarczone wysoką marżą. Wściekłe zaczęłyśmy szukać w Google, czy da radę zrobić mydło samemu. W Polsce panowała w tym temacie cisza absolutna, ale trafiłyśmy na jakieś pojedyncze przepisy rodem z USA. A później po nitce do kłębka objawił nam się cały mydlany świat. Kolory, zapachy, dodatki, glinki, zioła, oleje i masła, techniki i metody – Ania pokrótce relacjonuje początek mydlanej przygody.

Niestrudzone poszukiwaczki wiedzy mydlanej, postanowiły wykorzystać ją w praktyce, robiąc własnoręcznie niepowtarzalne mydła z naturalnych składników. A jest to proces złożony. Począwszy od recepturowania, na które składa się twarda wiedza o olejach i masłach, liczenie, kombinowanie, porównywanie i ustalanie proporcji.

– Gryzienie ołówków, przesuwanie przecinków. Każdy olej ma swoje właściwości, każdy inaczej się zmydla. Trzeba lat pracy, zrobienia dziesiątek prób mydełek jednoolejowych i obserwowania ich przez miesiące, porównywania jak się pracuje z każdym z nich i jakie efekty daje. Potrzeba lat, żeby umieć przewidzieć, jak będzie wyglądało mydło, którego skład olejowy mamy tylko na papierze – tak Ania podsumowuje ten etap.
Nie można też pominąć projektowania wyglądu mydła: koloru, formy, pieczęci, rodzaju zdobień. Można stosować rozmaite techniki, łączyć barwy, kontrastować, dodawać faktury, peelingi, kontrolować pojawianie się białego osadu, który jest naturalną dla mydeł rzeczą, ale przy odrobinie wiedzy można manipulować jego ilością, gęstością. Przydaje się wiedza z zakresu aromaterapii i zielarstwa (które zioła najlepiej macerować, które dodawać w całości, co z czym łączyć, o czym w ogóle nie myśleć). Design opakowań, tworzenie marki, sprzedaż, dystrybucja, pozyskiwanie surowców- można się również odnaleźć w roli mikroprzedsiębiorcy. Tymi zadaniami można by obdzielić co najmniej kilka osób.

Ania i Ula podczas pracy myją ręce milion razy. Ich pracownia przygotowana została według dokumentacji GMP, czyli dobrej praktyki wytwarzania- wszystko jest białe i lśniące. Ręce również muszą być czyste. W domowych mydelniczkach natomiast znajduje się zazwyczaj kilkanaście kawałków różnych mydeł poddawanych jednocześnie testom.

 

ministerstwo

Zalet jest wiele
– Mydło ma milion stron, żeby dobrze je wytwarzać trzeba być na maksa elastycznym, mieć zapał zarówno do stania przy garach jak i klikania komputerową myszką. Mydło jest również zagadką, ciągle uczymy się czegoś nowego, to potwornie wciągająca i pasjonująca rzecz. Ostatni czynnik jest taki, że strasznie miło robić coś fajnego i cieszyć się kiedy klienci piszą z zadowoleniem, że niczym innym się już nie myją. Miło jest zasypiać myśląc nad tym, jak będą wyglądały lawendy i budzić się kombinując, skąd ściągnąć dobre masło kakaowe. Mydło to niekończąca się inspiracja – w głosie Ani brzmi pasja. Oferta wciąż się zmienia i wzbogaca o nowe produkty. Mydła orkiszowe, węglowe, naturalne. Solidne kawałki i małe kosteczki pachnące cynamonem, kawą, miętą. Niektóre połyskujące brokatem (oczywiście mineralnym, dla ekoksiężniczek). Do wyboru, do koloru.

Bo mydła nigdy dość
Processed with VSCOcam with t1 preset– Właściwie cały czas coś dopracowujemy. Jeśli nie w recepturach, to w technologii. Zawsze zaczynamy od tego, co mydło ma robić, od funkcji. Potem kombinujemy nad kolorem, zapachem, wyglądem. Bardzo wymagające są Ananasy, musimy je ręcznie wykrawać i stemplować- to wymaga mnóstwa czasu. Długo walczyłyśmy z brązowymi warstwami w orkiszach, żeby ładnie się oddzielały, nie traciły koloru i oblekały się typowym dla mydła białym nalotem. Obecnie pracujemy nad mydłem dla osób aktywnych fizycznie. Ma ono być idealne do mydelniczki osób, które pływają, chodzą na fitness, czy uprawiają sport zawodowo. Kombinujemy z oczyszczającą glinką ghassoul, z odżywczą cytryną i takim zestawem olejków eterycznych, by mydełko miało silne właściwości antybakteryjne i antygrzybiczne, a jednocześnie świeżo i energetycznie pachniało. Mieszamy, mieszamy i nie możemy dojść do porozumienia – śmieją się moje rozmówczynie.

Dziewczyny z MDM pracują także nad recepturą mydła do golenia, mydełka różanego, czy mydła miętowego z mentholem. W dalszych planach jest także mydło dla psów oraz dopracowanie mydeł solnych w których 70% kostki to sól morska- doskonały i delikatny peeling.

Jest różnica
Mydło ministerialne różni się od tego zwykłego, kupowanego w marketach. – To, co zazwyczaj kupujemy w sklepach nie jest właściwie mydłem a syndetem- syntetyczną kostką myjącą. A jeśli już jest mydłem, to zazwyczaj składającym się głownie z oleju palmowego i kokosowego z dodatkiem tłuszczu zwierzęcego (Sodium Tallowate). Olej palmowy i kokosowy, a także łój zwierzęcy, dają mydło twarde i dobrze pieniące się, ale nadmiernie wysuszające skórę. W tradycyjnym rzemiośle mydlarskim nie stosuje się tych olejów więcej niż 30% receptury. – wyjaśnia Ania.  – Nasze mydła nie zawierają tłuszczów zwierzęcych, zawierają za to mnóstwo oliwy z oliwek, oleju rycynowego, masła kakaowego i masła shea. Ich receptury są tak pomyślane, by w finalnej kostce pozostawało 3 do 6% niezmydlonych tłuszczów, które chronią skórę podczas mycia i sprawiają, że nie staje się ona przesuszona. Do tego zero emulgatorów, SLSów, Bisfenoli, Triclosanu, EDTA, sztucznych barwników i innych szkodliwych dodatków. Jedyną sztuczną substancją, jaka w niektórych przypadkach trafia do mydeł, jest aromat. Trzymamy stronę ekologii, ale czasem pozwalamy sobie na zapach czekolady. Szukamy wtedy atestowanych, świetnych aromatów kosmetycznych.

Ministerstwo Dobrego Mydła ma już swoich licznych fanów (i fanki). – Wiele osób opowiada nam, że odkąd umyły się naszym mydłem zrozumiały, czym dobre mydło w istocie jest. I że nie chcą się już myć niczym innym. To dla nas największy komplement.

Mydła z Ministerstwa Dobrego Mydła można kupić na www.ministerstwodobregomydla.pl


Olga Szkolnicka jest autorką bloga Ekomania, czyli czemu tak a nie inaczej i tłumaczką języka czeskiego.