17.03
2013

Precykling – pomyśl zanim kupisz


Mantra reduce-reuse-recycle odpowiada działaniom precykling-upcykling-recykling. Recykling jest powszechny. Upcykling, czyli szukanie sposobów na ponowne wykorzystanie rzeczy, by jak najdłużej trzymać je z dala od śmietnisk, też jest coraz popularniejszym obyczajem. Jeśli zmniejszymy ilość odpadów, które potem przerabiamy lub przetwarzamy, to właśnie będzie precycling.

Gdy nabywca już przy zakupie zastanawia się nad losem materiałów, z których jest wykonana jakaś rzecz, gdy zwraca uwagę na oznaczenia umieszczone na opakowaniach różnych produktów, to – nie bójmy się tego słowa – precyklinguje. Jeszcze raz, w skrócie: precykling to zapobieganie powstawaniu śmieci. To też zapobieganie recyklingowi, który wymaga czasu, energii i zasobów. Do recyklingu potrzebne jest współdziałanie instytucjonalne, do precyklingu wystarczą nasze chęci. Oznacza on także oszczędność pieniędzy. Oto przegląd zachowań proprecyklingowych:

Mniej opakowań

Pierwszy i najłatwiejszy sposób precyklingu to kupowanie produktów mających jak najmniej opakowań. Wiele pudełek zawiera worek, a dopiero w nim produkt. Firma MOM, amerykański producent płatków zbożowych, zmniejszyła wpływ na środowisko i pakuje chrupki zbożowe tylko w worki. Obliczyła, że dzięki temu nie użyła od 2001 roku 156 milionów funtów tektury. Oszczędności kosztów, energii i zasobów przekładają się na oszczędności konsumentów – dzięki temu klienci zachowali w portfelach od 2005 roku miliard dolarów.

Wielu producentów jednak pakuje produkty nadmiernie. Plastikowe butelki z etykietami z kolorowej folii to opakowanie stworzone w sposób utrudniający recykling. Jednocześnie skomplikowane opakowanie jest droższe, a ceny są dwie: jedna za produkt, druga za gospodarkę odpadami. W ogóle najlepiej unikać opakowań, których nie można recyklingować lub które nie nadają się na kompost.

Kupowanie produktów luzem

To i oszczędność, i ograniczanie produkcji śmieci. Rzeczy sprzedawane luzem naturalnie potrzebują znacznie mniej torebek. To koreluje ze świadomymi zakupami, ponieważ pobieranie kawy, fasoli czy pestek dyni ze zbiorczego pojemnika pozwala na wybranie tylko potrzebnej ilości i przeniesienie jej do własnych pudełek wielokrotnego użytku. Lepiej unikać produktów pakowanych w jednorazowe pojemniczki, np. napojów, słodyczy, jedzenia dla zwierząt w saszetkach, mieszanek sałat albo warzyw na tackach. Każde pół kilograma pomidorów kupione na wagę to jedna styropianowa podkładka mniej. Można też iść krok dalej w eliminowaniu sklepowych torebek – przychodzić do marketu z własnymi pojemnikami lub bawełnianymi woreczkami.

Założyciele sklepów Unpackaged (Londyn, Wielka Brytania) oraz In.gredients (Austin, Teksas, Stany Zjednoczone) uznali, że to, co jest normalne dla biznesu spożywczego, nie jest zdrowe dla konsumentów ani środowiska. Zaproponowali radykalną ideę: wszystkie produkty w ich marketach mają być sprzedawane bez opakowania, poza tymi, które ze względów higienicznych go jednak wymagają. Sklepy te mają odzwyczajać konsumentów od zachowań kształtowanych przez konwencjonalne supermarkety, czyli np. impulsywnego kupowania, niezdrowego odżywiania, wybierania produktów niedostępnych w sezonie, braku troski o ilość odpadów itp.

Trwałe rzeczy dobrej jakości

Oszczędzanie kosztem jakości najczęściej jest pozorne, a dodatkowo generuje dodatkowe odpady –  chwilowa oszczędność w krótkiej perspektywie jest tak naprawdę większym wydatkiem za jakiś czas, gdy ta tania rzecz się rozpadnie, a my będziemy zmuszeni do kupienia w jej miejsce kolejnej. Rzeczy niższej jakości są mniej trwałe, niszczą się prędzej, więcej się wydaje na elementy zamienne, a jeśli nie chcemy ich naprawiać lub z powodu powszechnego trendu się to nie opłaca, lądują na wysypisku i powiększają góry śmieci.

Dotyczy to sprzętu sportowego, gospodarstwa domowego, butów, ale również i jedzenia. Ten związek jest ewidentny, ale może się wydawać mało oczywisty. Przyrządzanie posiłków z nieprzetworzonych i pochodzących z pewnych źródeł produktów, jedzenie żywego jedzenia procentuje rzadszym chorowaniem, rzadszym kupowaniem leków, rzadszym wyrzucaniem niedopitych syropów i utylizacją przeterminowanych antybiotyków.

W dłuższej perspektywie opłaca się – i finansowo, i pod kątem produkcji odpadów – zapłacić trochę więcej za lepszy produkt o dłuższej żywotności.

Eliminacja jednorazówek

W miarę możliwości zastąp jednorazowe produkty tymi wielokrotnego użytku. Papierowe i plastikowe talerzyki, kubki oraz sztućce są stworzone dla wygody i z wygody kupowane. Ich droga na wysypisko zaczyna się jednak bardzo szybko, zaraz po pierwszym użyciu. Przede wszystkim ich używanie to rozrzutność – na kupienie nowych ponownie wydaje się pieniądze, a przecież można z nich zwyczajnie zrezygnować.

Niektóre jednorazówki są wytwarzane z substratów roślinnych lub są biodegradowalne, np. jadalne jednorazowe talerzyki wyprodukowane z otrębów. Nie mają one jednak porównania ze zmywalną alternatywą wielokrotnego użytku – wszak precykling to ograniczanie ilości śmieci od początku.

W produkcji jednorazówek celuje przemysł okołodziecięcy. Pieluszki, chusteczki, wkładki laktacyjne – wszystkie zostały wykreowane na jednorazowe produkty pierwszej potrzeby lub przynajmniej ich obraz w konsumenckiej świadomości zbiorowej jest taki: kupić-użyć-wyrzucić. Co podkreślają zwolennicy nowoczesnych pieluszek wielorazowych, do których zresztą należę, często tworzy się łańcuszek wydatków: jednorazowa pieluszka powoduje odparzenie, do zaleczenia którego jesteśmy nakłaniani do kupienia kremu i tak w kółko.

Tip dla zabieganych: zawsze miej przy sobie jakieś wielorazowe naczynie. Obsługa wielu kawiarni powoli przestaje się dziwić, gdy do zamówienia napoju na wynos dołącza się własny termokubek.

Koncentraty i pojemniki do ponownego napełniania

Wybieranie koncentratów i ponowne napełnianie opakowań niedawno zyskało popularność jako ekoalternatywa, przy czym mowa o Stanach Zjednoczonych. W Polsce są dostępne wciąż nieliczne produkty – głównie środki czyszczące, również eko- – i też nie we wszystkich sklepach, ale warto ich szukać. Są małe, a mniejsze opakowanie to mniej materiałów wykorzystywanych w produkcji. Dodaje się do nich wody już w domu. Bez niej ważą znacznie mniej, co oszczędza energię oraz paliwa wykorzystywanego do ich transportu.

Metodyka kupowania

Oto podręczna lista pytań, które mogłyby towarzyszyć zakupom. Czy ta rzecz jest naprawdę potrzebna? Jak jej produkcja wpłynęła na środowisko? Jak ona sama na nie wpłynie po zakończeniu używania? Jak będzie wyglądało usuwanie tego produktu i jego opakowania? Wypróbuj zasadę 30 dni – odczekaj tyle, zanim zdecydujesz, czy chcesz coś kupić. Wyeliminuje to zakupy pod wpływem impulsu.

Poza tym kupuj mniej. Kupuj tylko to, czego potrzebujesz. Kupuj tylko tyle, ile wiesz, że zużyjesz. Zapasy rób tylko z tych produktów, które wytrzymają niełatwe czasem próby czasu typu pozostanie na lata na najwyższej półce w szafie i cudowne odnalezienie po latach. Kupuj używane. Używane produkty w miarę możliwości sprzedawaj. Pożyczaj od przyjaciół, zwłaszcza jeśli czegoś potrzebujesz tylko na jakiś czas. Ty też pożyczaj innym. Podziel się ze znajomymi i sąsiadami książkami, czasopismami, filmami, grami, sankami.

Odzież – mało kto wie, że rocznie pozbywamy się 2 milionów ton ubrań, które trafiają na wysypiska. Działacze ekologiczni postulują, aby ograniczyć wagę kupowanej odzieży z ok. 35 do 7 kilogramów rocznie. Warto więc trochę uważniej wydawać pieniądze w sklepach w ubraniami, zachowując nieco spokoju wobec szaleństw związanych z trendami, a zamiast tego wpisać się w inną modę – minimalizowania otaczających nas przedmiotów.

Tree-free home

Pamiętacie zasadę, wedle której mężczyzna ma zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo? Ma na to całe życie, a nic się nie stanie, jeśli na początek może nie zużyje już istniejącego drzewa. I to nie tylko mężczyzna. Jak? Tworząc dom bez drzewa. To proste, wystarczy drukować dwustronnie albo jednostronne wydruki zapisywać lub oddawać dzieciom do malunków bądź też tworzyć z nich notesy. Wybierać papier o największej zawartości odpadów pokonsumpcyjnych, również toaletowy. Warto też zrezygnować z kuchennych ręczników papierowych, a pozostać przy materiałowych, pożyczać sobie książki i prasę. Oraz ponownie używać kopert i papieru do pakowania, choćby do notatek, a odkładać na stosik z makulaturą dopiero gdy na kartce nie zmieści się już nawet kropka.

O właśnie! Koniec tekstu o precyklingu. Kropka.

foto: Le Canard

Precykling – pomyśl zanim kupisz, 4.6 out of 5 based on 13 ratings

Zawodowo czyta i pisze, a w wolnym czasie pisze i czyta. Lubi spanie, śnienie, kawę, wodę i świt.